Dzisiaj jest: Wtorek, 19.11.2019 Imieniny: Elżbiety i Seweryna



Ilość przepisów kulinarnych w serwisie: 5850

Forum dyskusyjne


powrót
Wszystkie posty użytkownika maathildaa
maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Haniu? Mogłabyś napisać ile owoców dziennie można spożywać? Czy jedząc na przykład jedno spore jabłko i trzy sztuki kiwi nie zaszkodzę sobie? Ile owoców dziennie można bezpiecznie spożywać i czy codzienne ich jedzenie jest zdrowe? Czy lepiej co drugi dzień, albo rzadziej?
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

jest szkodliwy i to bardzo!

Dlatego ja, jeśli już muszę, słodzę trzcinowym nierafinowanym cukrem albo syropem klonowym. Jakoś nie tyję. I na pewno jest to zdrowsze niż aspartam.
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Pozwolę sobie dołączyć się do dyskusji jako wegetarianka. Próbuję być weganką, ale nie wychodzi mi to zbytnio, bo jednak pesto bez parmezanu, to nie to samo pesto... Nie licząc spożywania od czasu do czasu wspomnianego pesto, wyeliminowałam z diety wszelkie produkty odzwierzęce (mięso, nabiał, jajka). Na tej diecie jestem dopiero od dwóch miesięcy, ale przez ten czas zaobserwowałam kilka spraw:

1. Jest mi "lżej" - mówię o lekkości ciała, skończyły się problemy ze wzdęciami i takimi tam, także uczucie swoistej ciężkości na żołądku, które występowało po zjedzeniu mięsa, czy sera zostało zniwelowane.
2. Pocę się może tak samo jak przedtem (przy wysiłku - dużo się ruszam), ale zauważyłam, że mój pot stał się prawie bezwonny, jakiś taki lżejszy i w ogóle. To samo się tyczy wydalanych gazów (brzydko pachnące bąki się praktycznie nie zdarzają).
3. Ruszyła mi przemiana materii.
4. Nie męczę się tak szybko - to się pewnie wiąże z punktem pierwszym i z wiosną (a właśnie, we wcześniejszych latach przesilenie wiosenne przechodziłam okropnie - zmęczenie, wahnięcia nastroju, takie tam, w tym roku jest "normalnie").
5. Nie schudłam (przy mojej wadze 55kg nie jest to już raczej wskazane, zresztą, nie chcę wyglądać jak szkieletor).
6. Nie przytyłam.
7. Włosy mi się zrobiły ładniejsze.

Jak na razie dostrzegam same plusy.

Co jem?
Mnóstwo warzyw. Głównie: marchew, seler (normalny i naciowy), kalafior, brokuły, buraki, rzodkiewkę, avocado, pomidory, kiełki rozmaite, cebulę, czosnek, por, ogórki sałatę, świeże zioła.

Owoce: jabłka, gruszki, kiwi, różowe grejpfruty, granaty, mango, ananasy.

Zboża: quinoa, niepalona gryka, kukurydza, dziki (czarny) ryż.

Strączki: soczewica, groszek, fasola (różnie odmiany), ciecierzyca.

Orzechy, pestki i pochodne: migdały, nerkowce, włoskie, brazylijskie, pistacjowe, pestki dyni, słonecznika, rodzynki.

Inne: tofu, mleko sojowe wzbogacone wit. B12 i innymi, kotlety sojowe suche (te z mąki sojowej), trochę razowego pieczywa.

Dietę mam urozmaiconą i szaleję kulinarnie, czuję się dobrze, wyniki krwi mam porządne (co miesiąc sobie robię tak kontrolnie), zęby mi nie wypadają.
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

No skoro przedstawiciel "poważnego instytutu" cytuje Wikipedię...
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

[quote:2b9ab2afb1="Kruszynka"]Potocznie mówi się o wszystkich odmianach wegetarianizmu - właśnie wegetarianizm.
[/quote:2b9ab2afb1]
Owszem, jednakże niedobór witaminy B12 dotyczy wegan (witarian i frutarian też), którzy odrzucają wszelkie produkty odzwierzęce. Poza tym weganizm funkcjonuje już w języku i świadomości społecznej jako oddzielny termin. Wegetarianie dopuszczający nabiał nie muszą się martwić.
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

To nie wegetarianie mają niedobory B12 tylko weganie... wegetarianie dostarczają jej sobie w nabiale i nie potrzebują tabletek. Są na rynku dostępne produkty zawierające tę witaminę (tempeh, mleko sojowe dowitaminizowane), więc dla chcącego nie ma problemu :)

Z niedoborami białka też bym nie przesadzała... jeszcze nie spotkałam wegetarianina/weganina, który by padł jego ofiarą... Trochę strączków w diecie i załatwione :)
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Krowa produkuje mleko, bo laktacja jest u niej sztucznie podtrzymywana... To jest ogromna ingerencja człowieka.

Dwa, mleko, nabiał... nie są ludziom jakoś szczególnie potrzebne - tak sądzę na podstawie przeczytania wielu, wielu publikacji (pro i antymlekowych). Spożywamy ich stanowczo za dużo.

Ja od zawsze piję mleko sojowe, niedawno odkryłam owsiane i ryżowe i są mniami w przeciwieństwie do mleka krowiego. Zresztą wszelkie jogurty i deserki sojowe są również przepyszne. Deserki typu pudding moim zdaniem są lepsze od budyniowatych deserków mlecznych. Nie. To nie jest propaganda, hehe. Zawsze lubiłam jogurty, serki i takie tam. Wszystko z mleka oprócz mleka. Teraz odchodzę od nabiału odzwierzęcego z powodów prozdrowotnych.

Mój brat, uczulony na wszystko, od "szczeniaka" pije mleko sojowe, bo po krowim miał straszną skazę białkową plus inne dolegliwości i jakoś rozwinął się prawidłowo... trenuje (ostro) piłkę nożną, w szkole ma same piątki, włosy bujne, zęby zdrowe :) Ja też w dzieciństwie mleka i jego produktów unikałam jak ognia i żyję :) Etap jogurtowy przyszedł dopiero tak pod koniec ogólniaka, wcześniej z produktów mlecznych jadałam tylko biały ser od czasu do czasu i żółty, również okazjonalnie.
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

No tak, bo biały jest wybielany za pomocą wody i pary, a rafinowany jest oczyszczany węglem aktywnym oraz wybielany siarczanem sodu lub ultramaryną, więc biorąc pod uwagę proces produkcji, biały będzie ciut zdrowszy, ale i tak jest oczyszczony, więc wypłukana jest z niego znaczna ilość soli mineralnych, surowego buraczanego, który byłby odpowiednikiem trzcinowego nierafinowanego, jeszcze w sklepie nie spotkałam.

Wczoraj polazłam do sklepu po syrop klonowy. Poszperałam w necie i wyszło, że jest bogaty w cukry, sole mineralne (wapnia, potasu, magnezu, manganu, fosforu), witaminy (B2, B5, B6, niacyna, biotyna, kwas foliowy) i podobnie jak miód ma właściwości bakteriobójcze. Jest przy tym znacznie mniej kaloryczny niż cukier i miód. Z tego, co wyczytałam, gotowy syrop zawiera 66% sacharozy (sok klonowy, z którego syrop się wytwarza zawiera jej do 3%), czyli wychodzi, że jest ok. O! :)
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Dziękuję za szybka odpowiedź :)

Nie jestem przekonana co do tego, że to obojętne czy stosuje się rafinowany cukier biały, czy nierafinowany trzcinowy (nie mylić z brązowym kandyzowanym rafinowanym cukrem buraczanym, czy innymi odmianami brązowego cukru, właśnie barwionymi), bo trzcinowy jest przecież nierafinowany, czyli z definicji powinny w nim zostać przynajmniej jakieś sole mineralne...
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Do smażenia zarówno krótkiego, jak i długiego, polecam olej kukurydziany. Ma mnóstwo cennych składników (jest bogaty w kwasy wielonienasycone, kwas linolowy oraz witaminę E) i wysoki punkt dymienia.
Także olej z pestek winogron czy olej krokoszowy do smażenia krótkiego są całkiem dobre (także do spożywania na surowo).
Oliwa z oliwek nadaje się, ale nie każda! Oliwy vergine i extra vergine spożywać się powinno TYLKO na surowo.

Edit: Do wypieków polecam olej ryżowy, który ma bardzo wysoki punkt dymienia (250 st. C) i jest przy tym neutralny w smaku. Do zapiekania warzyw (nie tylko) nadaje się zarówno kukurydziany jak i ryżowy.
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Nie o fruktozę chcę zapytać, ale też o "cukier".

Co lepsze? Syrop z agawy, czy syrop klonowy? Czy może cukier trzcinowy, nierafinowany? Który z nich jest najzdrowszy?
Ja wiem, że nie powinno się niczego dosładzać, ale nie sposób nie posłodzić np. ciastek własnego wypieku...
Oczywiście istnieją słodziki... tylko, że większość z nich traci swoja słodogenność w wysokiej temperaturze, a poza tym, intuicja mi podpowiada, że cukier trzcinowy, czy jakiś syrop, mimo swej kaloryczności, są zdrowsze niż aspartam i acesulfam...

Czy może lepiej słodzić taką glukozą w proszku, czy fruktozą właśnie?
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Twoja szczegółowość bardzo mi się podoba :)

Jeśli chodzi o wagi produktów są na pewno dobre, bo sama ważę. Do oliwy używam pipety laboratoryjnej (nie jestem zboczona, po prostu mam, to używam, hihi), więc też jest w porządku. Mililitr wystarczy, żeby witaminki rozpuszczalne w tłuszczach się przyswoiły, więcej nie trzeba.

Tak myślę, dorzucę orzechy do tej swojej diety, wtedy i kalorie polecą w górę i tłuszczów będzie więcej i węglowodanów i wapnia przy okazji. Co do strączkowych, to spokojnie :), groszku jem pełno, kukurydzy (to raczej zboże, ale co tam), fasolki w sumie też. Do jedzenia ryżu, makaronu i kasz i tak nikt mnie nie namówi.

Bardzo Ci dziękuję za poważne podejście do sprawy. Twoje wskazówki są dla mnie bardzo cenne :)
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Bardzo dziękuję za zainteresowanie :)

Mała poprawka co do wagi. Przedwczoraj się zważyłam i wyszło mi 54,3 kg. Aż sama się zdziwiłam...

Podaję moje przykładowe menu, będzie dzisiejsze:

śniadanie:
200 ml jogurtu naturalnego 0,1% tłuszczu (74 kcal)
30g płatków all-bran (84 kcal)

II sniadanie (w formie zupy):
94g kukurydzy z puszki (85 kcal)
50g marchwi (20 kcal)
30g pora (19 kcal)
30g cebuli (12 kcal)
1ml oliwy (9 kcal)
3g natki pietruszki (1,5 kcal)
woda (0 kcal)

obiad:
100g serka naturalnego 3% tł. (61 kcal)
250g pomidorów (50 kcal)
10g szczypiorku (3 kcal)

podwieczorek (w formie kanapki):
1 kromka chleba pełnoziarnistego (55kcal)
10g serka topionego (20 kcal)
40g pomidora (8 kcal)
10g pora (6 kcal)
15g sałaty (2 kcal)

kolacja:
kubek czekoladowej kawy (35 kcal)

Plus do tego piję herbatę rumiankową albo zieloną, ale to kalorii ponoć nie ma.

Owszem, słodycze jeśli jem, to jest to jedno ciacho, ew. minitabliczka supergorzkiej czekolady, staram się jednorazowo nie przekraczać 150 kcal, ale za słodyczami nigdy nie przepadałam jakoś... Jakieś 4 m-ce temu miałam jakiś masakryczny napad na słodycze i przez miesiąc dzień w dzień zjadałam tabliczkę-dwie czekolady (oprócz normalnego jedzenia) i nie przytyłam.

wymiary ciała:
wzrost 165 cm
waga 54,3 kg
obwód pasa 69 cm
obwód bioder 94 cm
obwód uda 53 cm
obwód biustu 85 cm

Do anorektycznego wyglądu jeszcze mi daleko, zresztą nie mam zamiaru doprowadzić do tego. Mała ilość kalorii wynika z tego, że jem dużo, ale rzeczy,które kalorii prawie nie mają. Nie jestem osobą, która nadaje się do głodzenia. Może rzeczywiście powinnam wprowadzić do diety jakieś orzechy, albo co... Tymczasem będę wdzięczna za interpretację mojego menu. Jeśli będzie trzeba napiszę całotygodniowe, ale to już na maila chyba, czy na priv :)
Pozdrawiam!
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Pomysł przepisu zaczerpnęłam [URL=http://www.wegetarianie.pl/mod-subjects-viewpage-pageid-284.html][b:ec3de807ee][u:ec3de807ee]stąd[/u:ec3de807ee][/b:ec3de807ee][/URL] , ale tak go przerobiłam, że wyszła pewnie zupełnie inna zupka.

Wyszła całkiem wspaniale. Jedna porcja (400ml) dostarcza według moich obliczeń jakieś 135 kcal.


[b:ec3de807ee][u:ec3de807ee]Składniki:[/u:ec3de807ee][/b:ec3de807ee]

1 puszka kukurydzy (po odcieku 280g)
1 średnia marchewka (jakieś 150g)
1 mała czerwona cebula ( ok 50g)
1 mała normalna cebula (ok 50g)
1/3 pora (ok 100g)
1 litr wody
mielone ziarna kolendry
mielone kłącze gałgantu chińskiego
mielony kminek (normalny)
biały pieprz
łyżka posiekanego szczypiorku
łyżka posiekanej natki pietruszki
łyżeczka oliwy z oliwek

[center:ec3de807ee]
[img:ec3de807ee]http://mathildaa.blox.pl/resource/IMG_6875.JPG[/img:ec3de807ee] [/center:ec3de807ee]


[b:ec3de807ee][u:ec3de807ee]Sposób przyrządzania:[/u:ec3de807ee][/b:ec3de807ee]

Kukurydzę wrzucić do garnka i zalać wodą, niech się gotuje. Cebule pokroić w kostkę, pora w krążki, marchewkę zetrzeć na tarce z dużymi oczkami. Na patelni rozgrzać łyżeczkę oliwy. Wrzucić posiekane cebule, zeszklić. Dodać pokrojonego pora, dezintegrując krążki tak, by zostały pierścionki, przesmażyć z cebulą. Doprawić wszystkim oprócz pieprzu, szczypiorku i pietruszki. Wrzucić utartą marchewkę, pomieszać. Podlać odrobiną wody, zmniejszyć ogień, przykryć i poddusić. Dodać zawartość patelni do gotującej się kukurydzy, pogotować z 10 minut. Zestawić z ognia, popieprzyć. Lekko przestudzić, zmiksować. Podawać posypaną szczypiorkiem i pietruszką. Gotowe!

To jest wersja hiperlekka. Dla niektórych może być zbyt lekka, więc można dodać do tego jakiejś kaszki, czy ryżu, należy jednak pamiętać, że wtedy zwiększy się kaloryczność dania. Pewnie większość z Was doda jeszcze soli - ja jej nie używam od urodzenia :)
Oczywiście jeśli ktoś chce może sobie ugotować to na rosole z jakiegoś mięsa, ale ja nie lubię posmaku mięsnego w warzywnych zupkach.
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Hmm... tak się zastanawiam, czy ja dobrze liczę kalorie. Oczywiście nie ma problemu z obliczaniem kaloryczności prostych posiłków, przy których nie przetwarza się produktów i wystarczy sobie wszystko pododawać, ale nie wiem do końca jak to jest z potrawami wymagającymi obróbki.

Np. jeśli smażę sobie kawałek mięcha, to wystarczy jeśli dodam kaloryczność mięsa i tłuszczu, na którym jest smażone? Czy może kaloryczność mięsa wzrasta w procesie smażenia jakoś sama z siebie i oprócz kalorii tłuszczu trzeba przemnożyć to jeszcze przez jakiś współczynnik? Podobnie z gotowaniem. Czy jeśli coś gotuje się zupę, to wystarczy zsumować wartości kaloryczne poszczególnych składników, czy to się jakoś inaczej oblicza?
Szukałam informacji na ten temat, ale jest są bardzo szczątkowe i dotyczą głównie obliczania kaloryczności posiłków na zasadzie sumowania, co nie do końca mnie przekonuje...
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

[quote:a4cd6243eb="Tabularaza"] 15 miesięcy, bez żadnych efektów ubocznych dla ciała i ducha.[/quote:a4cd6243eb]

Efekt uboczny jest jeden. Ubyło mi jakiś 24 kilo ;) Przedtem ważyłam 84, teraz 60, mam 165 cm wzrostu, moja waga się utrzymuje na obecnym poziomie od roku już. Biegać zaczęłam dopiero jak schudłam, żeby wyładować energię, której po schudnięciu mam mnóstwo - wcześniej nie biegałam, bo nie ubiegłabym nawet 100m, po 50 straciłabym możliwość oddychania...

[quote:a4cd6243eb="Tabularaza"]Właściwie to jestem pod wrażeniem, bo 700 kalorii to strasznie mało, ale jadasz 5-6 posiłków dziennie, nie odczuwasz głodu, masz mnóstwo energii i jeszcze pozwalasz sobie na słodkości, ponadto intensywnie uprawiasz sport. [/quote:a4cd6243eb]

Nie od razu było tyle. Bardzo stopniowo ograniczałam ilość kalorii. Właściwie, to "sama"mi się ograniczyła z czasem, bo kiedy rozpoczynałam swoją dietę, nie liczyłam ich, postawiłam na jakość kalorii i nie chciałam doprowadzić organizmu do jakiegoś wstrząsu energetycznego. Taką dobową kaloryczność przyjmuję gdzieś od roku. Oczywiście zdarzają mi się odstępstwa w związku z wizytami u kogoś, czy wizytami kogoś u mnie, choć w drugim przypadku i tak wychodzą te uczty dość dietetycznie.

[quote:a4cd6243eb="Tabularaza"]
Może sekretem Twojego sukcesu jest to co jesz, czyli ilościowo mało, a jakościowo super. Może tak być, że właśnie tyle kalorii potrzebuje Twój organizm. [/quote:a4cd6243eb]
Coś w tym jest. Ponoć do mistrzostwa mam opanowane komponowanie potraw tak, żeby nie było w nich niczego zbędnego - żadnych wypełniaczy, niezdrowych dodatków etc. Drugie mistrzostwo mam w doprawianiu ;) i pewnie dlatego nie używam żadnych majonezów, ketchupów, weget, czy innych sztucznych badziewi...

[quote:a4cd6243eb="Tabularaza"]Fajnie by było, gdybyś szczegółowo rozpisała Twój tygodniowy jadłospis na forum w sekcji o diecie 1000 kcal, uwzgledniając pory i ilości[/quote:a4cd6243eb]
Postaram się :) Aczkolwiek... nie wiem czy mi wolno, nie jestem dietetykiem, wiem jak to działa na mnie i ja się dobrze czuję odżywiając w ten sposób, nie chciałabym jednak, żeby komuś zaszkodziła moja dieta, której układanie było raczej instynktowne niż poparte wiedzą fachową. Kilka dni temu założyłam blog, gdzie chcę po kolei ładnie opisać cały proces mojego chudnięcia. Na razie jest tam jeszcze niewiele, ale kiedy będzie więcej, podlinkuję go w sygnaturce.
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Co prawda na typowej diecie kapuścianej nigdy nie próbowałam być, chociażby dlatego, że 10 litrów na dzień pewnie byłoby mało (poza tym mam duże wątpliwości co do "zdrowotności" tej diety), ale uwielbiam tę zupkę. Przepis, który gdzieś znalazłam oczywiście zmodyfikowałam nieco, aby dostosować smak do własnych upodobań i wyszła mi z tego całkiem smaczna i dietetyczna zupka, którą z reguły miksuję i używam jako napoju na ciepło. Na zimno tez jest ciekawą alternatywą dla soku pomidorowego. Jeśli będą chętni, mogę podać swój przepis, bo nie wiem czy można w tym dziale.
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

A cóż to za pstrokaty bełkot?

Przepis, jak przepis. Ciastka można upiec ze wszystkiego. Ale cała reszta? Proszę mi wybaczyć, ale przypomina stenogram z manifestacji neurotycznych zwolenników ciastek z ryżu :/

Oczywiście, że napychając się tymi bombeczkami kalorycznymi się schudnie... jedząc samą słoninę też się schudnie.

Tak, wiem, teorii jest wiele... nie krzyczcie od razu. Po prostu ten "propagandowy" wizg to stek bzdur. Sama strona "Instytutu", do której prowadzi link... Jaka szanująca się placówka badawcza tak konstruuje stronę internetową? Poza tym, słowo "instytut" w nazwie może mieć nawet stowarzyszenie miłośników rybek akwariowych...

Najbardziej przerażające jest w tym wszystkim jednak to, że znajdą się ludzie, którzy zaczną się "odżywiać" tymi cudownymi_chlebkami_z_magicznym_skrótem_w_nazwie...
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl

maathildaa




Skąd: Holandia
Dołączyła: 14.01.2010
Posty: 19

Witam serdecznie!

Rzecz w tym, że przyjmuję mało kalorii. Od trzech dni prowadzę coś w rodzaju dziennika (zaczęłam, żeby sprawdzić, czy to rzeczywiście tak mało, a odżywiam się w ten sposób od jakichś 15 miesięcy - spokojnie, baaardzo stopniowo ograniczałam ilość kalorii, a właściwie to ona sama mi się ograniczyła, tabele kaloryczne wertuję dopiero od tygodnia) i wychodzi mi tych kalorii takie naciągane (np. pierniczkami) 700. Pewnie zaraz posypią się na mnie gromy, że jem TYLKO sałatę. Otóż nie.

W mojej diecie jest miejsce na nabiał, mięso, jajka, sery, ryby, warzywa (duuuuużo), oliwę z oliwek i nawet słodkości.
Jadam od pięciu do sześciu posiłków dziennie. Z mięsa najchętniej bym zrezygnowała w ogóle, bo spokojnie mogę bez niego żyć, ale czymś te kalorie muszę sobie nabijać i współlokatorzy zjedliby mnie do reszty.

Fakt, że jem mnóstwo rzeczy, które prawie kalorii nie mają (warzywa), ale czuję się dobrze, nie mdleję, wyniki krwi mam jak po byku, mam mnóstwo energii (biegam 4 kilometry dziennie, ćwiczę szóstkę Weidera, jeżdżę rowerem ok. 10 km dziennie - nie po to, żeby schudnąć, bo wyglądam raczej ok, ale po to, by wyładować energię)etc.

Czy taka ilość kalorii może być? Wiem, że norma dla kobiet jest ok 2000 dziennie, ale przecież głupio zjadać tabliczkę czekolady dziennie, by nabić sobie kalorie... Czy może to jest tak, ze mój organizm potrzebuje tylko tyle?
» przejdź do wątku
Życie bez muzyki byłoby błędem.
http://mathildaa.blox.pl