Dzisiaj jest: Piątek, 20.09.2019 Imieniny: Filipiny i Eustachego



Ilość przepisów kulinarnych w serwisie: 5849

Forum dyskusyjne

«   | 1 | 2 | 3 |  

powrót
Wszystkie posty użytkownika alpha
alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Właściwie to może mieć w tym udział fakt, że do mniej wiecej 18 roku życia ze cztery, max pięć razy byłam w jakimś mcdonaldsie przy okazji jakichś wycieczek szkolnych itp. Jako dziecko nie przyzwyczajałam się do nich i teraz, jak mówisz, nie "przeszłam na ciemną stronę mocy" :D myślę że to może mieć pewien udział w kształtowaniu upodobań, to, co jemy w młodości. Podobno małe dzieci powinno się zaczynać karmić raczej od warzywnych dań, a nie od słodkich, by zmniejszyć szansę na ich preferowanie smaku słodkiego. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Serce również pracuje na tłuszczach, a mózg bardzo dobrze żyje na ketonach, dlatego przy niedoborze węglowodanów (głodówki) może funkcjonować. :)
Owszem, tu podkreślam również, że węglowodany = uwalnianie insuliny = lipogeneza, połączenie ich z tłuszczami powoduje tylko dostarczenie materiału do wbudowania triacylogliceroli do tkanki tłuszczowej. :)
Tkanki nie pracują głównie na tłuszczu. Funkcjonują przede wszystkim na glukozie. Przy braku glukozy mogą działać dzięki tłuszczom, dzięki mechanizmowi ketogenezy lub glukoneogenezy, pozwalającej na odtworzenie glukozy w dalszych przemianach, która powoduje rozkład tłuszczu do acetylo-koenzymu A, który następnei włączany jest do tzw. cyklu krebsa (lub też kwasu cytrynowego).
Zgodzę się, że przy metabolizmie białek wątroba, wraz z nerkami jest obciążana. Jednakże już metabolizm węglowodanów jej nie obciąża. Węgle są rozkładane do glukozy, która potem po odpowiednich przemianach może być włączona do RNA lub DNA lub też zmieniona w acyloglicerole (tłuszcz) wbudujące się do tkanek (jednak jest on niezbędną częścią naszego ciała, więc nie można go traktować jako konieczne zło), lub też włączona do cholesteroli, lub do cyklu kwasu cytrynowego, który pozwala na uzyskanie energii z rozkładu związków organicznych w komórkach. Kwasy tłuszczowe również mogą zostać włączone do budowy cholesterolu lub do syntezy ketonów lub do owego cyklu kwasu cytrynowego.
Starasz się tłumaczyć mi pewne rzeczy, ale chcę abyś zobaczył, że wiem jak to wszystko wygląda. :) Uczyłam się o tym, mnóstwo godzin miałam na to poświęcone i sama również niejedną noc siedziałam nad książkami. Jednak dopiero w przyszłości czekają mnie zajęcia z tzw. nutrigenomiki, która bada zależności między genetycznymi uwarunkowaniami a odżywianiem. Mam nadzieję że wówczas pomoże mi to w pełni zrozumieć, jaki jest mechanizm w tym sposobie odżywiania, że nie u wszystkich pojawia sie stan patologiczny. :) Ponieważ tylko w ten sposób mogę - według mojej logiki - tłumaczyć sobie dlaczego niektórzy mogą żyć n miesięcy na tej diecie ze wspaniałymi wynikami badań. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Możesz wierzyć w co chcesz, jednak uważam iż zgłębiłam od podstaw wszystkie przemiany tłuszczy i cholesterolu, na tym opieram głównie swoje stwierdzenia. :)
Nie przekonam Cię i tak widzę, więc trudno. Jak już wcześniej napisałam - zawzse bywają wyjątki od reguły. Uważam, że w moim przyszłym zawodzie niezbędna jest wiedza o tym żywieniu, zaś dietetycy z akademii medycznych z pewnością przyjęliby takie samo stanowisko, no ale ja już swoje powiedziałam, nie każdego da się na siłę uświęcić.
Życzę wobec tego powodzenia w dalszym odżywianiu i oby jak najmniej dolegliwości na przyszłość. :)
A stłuszczenie wątroby nie występuje wbrew pozorom do takiego stopnia tak rzadko, po prostu nie jest często wykrywane. Nawet w filmie "super size me" można usłyszeć o pierwszych zmianach zwłóknieniowych u kilkuletnich dzieci z USA spowodowanych np. nadmiernym spożyciem fastfoodów i napojów słodzonych syropem glukozowo-fruktozowym.
Pozdrawiam :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Ja czuję przeciwną reakcję, raczej mi śmierdzą. Jedyne, co mi w nich smakuje to chyba sosy. ;)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Muszę przyznać, że post Jellybelly bardzo mi się podoba. Należy przede wszystkim słuchać swojego organizmu i łączyć to z niewielką dawką stosowania się do wiedzy na temat żywienia.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Nie "opluwam" Ciebie, tylko tego kwaśniewskiego. :P opieram się na badaniach biochemicznych wyciągnietych z laboratoriów, opisanych w podręcznikach akademickich z roku 2008. Dla porównania - można by powiedzieć, że za 10 lat stwierdzi się, że np. walenie pomimo iż teraz są ssakami, za 10 lat mogą zostać uznane za ryby. Co zostało udowodnione, to się raczej nie zmieni. :)
Więzienie to przenośnia, niech i ludzie wierzący w słuszność tej diety sobie o niej mówią, ale niech przynajmniej trzymają się biochemicznych faktów... chwalą tą dietę, nie informując ludzi, którzy się nei znają o potencjalnych zagrożeniach, a tak być nie powinno!
Stłuszczenie wątroby jeśli się dobrze orientuje można sprawdzić ultrasonograficznie, jednak 100%ową pewność daje tylko biopsja, która jest wykonywana rzadko i jest dość nieprzyjemnym badaniem.
Po prostu po przestudiowaniu setek szlaków biochemicznych nie mogę ścierpieć, gdy ktoś chwali sobie tą dietę. :D Być może moja wybuchowa wypowiedź wyglądała dość komicznie, jednak to niestety skutek mojego zniecierpliwienia. ;)
Powtarzam jednak, iż samopoczucie nie świadczy o niczym. Równie dobrze mogę palić trawę i czuć się świetnie, a jednak to szkodzi. Jeśli chdozi o wyniki - niekiedy wyniki nie dają pełnego obrazu w jakim stanie jest organizm. Nie mówię również, iż u każdego pojawia się każdy z opisanych przeze mnie objawó, gdyż wyjątki istnieją od każdej bodajże reguły, jednakże prowadzenie tej diety może być na dłuższą metę groźne. Jeśli już chcemy prowadzić takie żywienie, należy zgłosić się do prawdziwego dietetyka z uczelni medycznych, upewniając się, że ukończył studia na kierunku dietetyki. Technolodzy żywienia, często podpisujący się jako doradca żywieniowy lub, matko jedyna, jako dietetycy, często nie mają podstawowego wykształcenia z zakresu fizjologii i bichemii, co może się źle skończyć dla pacjenta. Jako osoba młoda, ryzykowność stosowania tej diety u Ciebie nie jest aż taka duża, jednakże już u osób po 30-40 roku życia już może mieć znacznie gorsze skutki.
Pozdrawiam również :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Nie zgadzam się, ketony to nie jest opcjonalny efekt uboczny, powstają zawsze chociaż w minimalnych ilościach, gdy dieta opiera się na tłuszczach - powstają z rozpadu naszej tkanki tłuszczowej... albo kłamstwo, albo lipny lekarz...
Kolejny błąd - nie więcej niż 3 posiłki dziennie. Nawet jeśli ich nie potrzebujemy, nie należy jeść ich mniej niż 3, jest to dolna granica, ilość posiłków zależy od długości dnia od przebudzenia do zaśnięcia - powinno się jeść co 3-3,5h! Sytość to efekt pojawienia się ciał ketonowych, które mają w pewnym sensie narkotyczne działanie - dlatego będąc na dwutygodniowej głodówce czy mając anoreksję przestajemy odczuwać głód... i stąd też doskonałe samopoczucie, które potwierdzają wszyscy stosujący tą dietę! To najlepsza oznaka tego, że dieta ta szkodzi "po cichu"... kolejna więc sprzeczność - musiały być ketony!
Poza tym spadek trójglicerydów spowodowany jest tym, że zalewanie wątroby ogromną ilością ich powoduje nie nadążanie wątroby by je usunąć zmieniając je w cząsteczki VLDL - trójglicerydy nie mają wyjścia, muszą obrastać wątrobę, a ich poziom w osoczu krwi spada!
Waga spadła, ponieważ brak był insuliny, a wówczas nie ma sygnału stop dla rozpadu tkanki tłuszczowej. cholesterol spadł, ponieważ brak był trójglicerydów wchodzących w jego skład.
Otłuszczona wątroba prowadzi do zmian zwłóknieniowych będących podstawą marskości!
Przyznaję ci całkowitą rację - nie znasz sie na biochemii. A do tego jesteś łatwowierny. Uległeś fałszywemu czarowi tego żywienia... Takich mądrych pseudo-doradców żywieniowych (bo mądry dietetyk wie, że tą dietę można stosować bardzo rzadko, albo w przypadku potrzeby szybkiego, krótkotrwałego schudnięcia, albo na przykład w padaczce, której objawy łagodzi właśnie ta dieta) propagujących to żywienie najchętniej powsadzałabym do więzienia! :[
Największe szkody w organizmie nie zawsze muszą być widoczne...
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

sądzę, że grillowane lub gotowane na parze.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

"Dobrze udokumentowany w licznych badaniach jest wpływ kwasów omega-3 na obniżanie poziomu triglicerydów w surowicy krwi. Jak wynika z obserwacji klinicznych, podaż ok. 3-4g dziennie kwasów omega-3, pochodzących z tłuszczu ryb, powoduje obniżenie stężenia triglicerydów o 25-30%, jednakże przy jednoczesnym wzroście stężenia cholesterolu LDL o 5-10% oraz cholesterolu frakcji HDL o 1-3%. Takie zmiany są jednak zależne od wzajemnych relacji pomiędzy dawką kwasów tłuszczowych a wielkością stężenia triglicerydów."

źródło: "Rola kwasów omega-3 w profilaktyce niedokrwiennej choroby serca", Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

ja też tak robiłam i żyję i mam się dobrze. wiele osób tak robiło. naprawdę sądzisz że masz zaburzenia na tle psychicznym od czekolady? :D
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

jedni mają predyspozycje inni nie. Jak wobec tego wytłumaczysz, że jest tak wiele osób opychających się słodyczami i jakoś są zdrowe? myślenie nie boli. gdyby cukier w umiarowanych ilościach szkodził ci w jakiś sposób, to sądzę że w twoim wieku już byś wiedział o tym.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Nie wiem, musiałabym się zagłębić w literaturze aby odpowiedzieć na to pytanie to raz. A dwa - to odpowiedziałabym gdyby ten temat mnie nie nudził już. Gdybyś nie pytał w każdym swoim poście o rzekomym nadciśnieniu, które jak sądzisz masz, z tego co zdążyłam wyczuć z twoich postów, to nawet by mi się chciało zasięgnąć informacji na ten temat, jednakże to mi już najzwyczajniej w świecie zbrzydło. Ciągle w kółko o nadciśnieniu. Mnie tak ono nie interesuje, czy naukowcy w październiku stwierdzili że pieprz jednak szkodzi, czy nie. Skoro spotykasz sprzeczne opinie, to znaczy że ja również się na nie natknę i nie oznacza to, że nie możesz sobie pozwolić na użycie własnego rozumu by rozpatrzyć wszystkie za i przeciw i przyjąć swoje stanowisko. Powtarzam zawsze, że dietetyka nie jest jeszcze do końca poznana i to, że gdzieś coś wyczytamy nie oznacza że tak jest, dlatego też jest to dziedzina, w której duże znaczenie ma przyjęcie swojego zdania wobec problemu. Pogłówkuj trochę, zaprzyjaźnij się z googlami, szukaj tylko w wiarygodnych źródłach, bo z tego co zauważyłam zaczynasz już powoli denerwować użytkowników forum, co dało się zauważyć w ich postach.
Poza tym nie podoba mi się pytanie czemu nie odpowiedziałam na pytanie. A czy muszę? To nie obowiązek, będę odpowiadała wtedy, kiedy mi się spodoba. Nie możesz tego "wymuszać". Na forum możesz tylko mieć nadzieję że ktoś ci odpowie, zmaiast jęczeć wszystkim żeby odpowiadali, czy też wysyłać prywatne wiadomości z 'prośbą' o wypowiedzenie się.
Pieprz jest dobry na trawienie i może zastąpić sól dla tych, którzy nie lubią mdłych, nieprzyprawionych potraw. Nie można odpowiadać na wszystkie pytania i nie znaczy to, że się czegoś nie wie - po prostu może to być do końca niezbadane przez naukowców.
Poza tym równie dobrze mógłbyś rzucić sto pytań na temat jednego produktu, na temat samego pieprzy zacząć wypytywać jak sie ma do ciśnienia, trawienia, raka, odporności, psychologii, wrzodów żołądka i nie daj boże jeszcze charakteru człowieka. Aby wiedzieć jak wpływa każdy pojedynczy produkt na zdrowie trzeba by spędzić chyba z 10 lat na ciągłym studiowaniu książek i czasopism. Nie spotkałam jeszcze takiej osoby, która ma wszystko w głowie, nawet najlepsi dietetycy muszą czasem zasięgnąć literatury by sobie o czymś przypomnieć.
Poza tym - ciągle tylko pytasz.Na forum nie tylko pytamy, daj też coś od siebie. Jeśli coś wiesz, to to napisz, zamiast tylko pytać.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Czy musimy ciągle pisać o tym nadciśnieniu?
fajnie by było w końcu zmienić temat...
kup sobie książkę o nadciśnieniu, skoro interesuje cię ono aż tak dogłębnie, lub pójdź z listą pytań do lekarza, nie jest powiedziane, że do niego chodzi się tylko w chorobie, nie wyrzuci cię jeśli przyjdziesz na zwykłą konsultację.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Nie wszystkie dzieci jedzą tylko i wyłącznie słodycze, a glukoza jest zarówno paliwem, jak i trucizną dla mózgu, jednakże nasz organizm potrafi zastosować "reakcje obronne" podczas zbyt dużego spożycia cukru, np wydalanie cukru wraz z moczem (przez przekroczenie progu nerkowego dla glukozy), jednakże oczywistym jest, iż na dłuższą metę szkodzi to oganizmowi.

Dzieci wyrastające na ludzi agresywnych przez słodycze? To tylko pogłoski, budowane najczęściej na teoriach rodziców. Swoją drogą oglądałam jakiś czas temu na tvnstyle program o odżywianiu. Był przeprowadzony eksperyment. Przez dwa dni w przedszkolu organizowano wspólne jedzenie. Pierwszego dnia same słodycze, drugiego same warzywa i owoce, zdrowe rzeczy. Rodzicom powiedziano o tym eksperymencie, jednak nie powiedziano że pierwszego dnia będą słodycze, a drugiego warzywa, tylko ujęto to w ten sposób, by byli święcie przekonani, że kolejność jest odwrotna (najpierw warzywa, potem słodycze).
Stereotypy rodziców uwidoczniły się po zakończeniu eksperymentu - wszyscy jednogłośnie stwierdzili - moje dziecko przez ten cały cukier było nadaktywne drugiego dnia! cały czas nie chciało siedzieć spokojnie. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się iż dzieci aktywniejsze były po spożyciu warzyw, niż słodyczy.
Przypuszczam iż jest to spowodowane tym, że po zjedzeniu dużych ilości warzyw i owoców dostarczanie glukozy do organizmu zostało opóźnione przez duży udział błonnika w pożywieniu. Przez długi czas energia była pozyskiwana przez organizm, więc dzieci były aktywne, co powinno być całkowicie normalną rzeczą. W końcu jemy po to, aby jak najdłużej mieć energię.
W przypadku słodyczy, które mają zwykle wysoki indeks glikemiczny, w bardzo krótkim czasie po spożyciu następuje bardzo gwałtowny skok poziomu cukru we krwi. Dzieci stają się aktywne, jednak spadek poziomu cukru odczuwają wówczas całkowicie intensywniej, przez co po wykorzystaniu przyjętej dawki glukozy teoretycznie powinny być spokojniejsze, wręcz ospałe.
Nie oglądałam filmików, ponieważ ostatnio coś mi się chrzani z youtubem i nijak nie mogę tego naprawić, aczkolwiek sądząc po tytułach, już mogę przypuszczać co chciałeś pokazać. Cukier nie jest gorszy od soli, myślę iż jest tak samo groźny, jednak spożywany w ilościach bardzo umiarkowanych, jest od niej mniej szkodliwy. Niewielkie ilości cukru krzywdy nam nie zrobią, zaś, jak mi się wydaje, nawet niewielkie ilości soli ponad normę już mogą negatywnie wpływać na przykład na ciśnienie lub zatrzymywanie wody w organizmie.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

trudno mi to jednoznacznie stwierdzić na dzieńdzisiejszy. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

allicyna występująca w czosnku i cebuli, będąca glukozynolatem jeśli mnie pamięć nie myli, może obniżać poziom cholesterolu i ciśnienie. Należy pamiętać, że allicyna, składnik czosnku który ma te wszystkie piękne właściwości wzmacniające, antybakteryjne itp. oraz który nadaje mu charakterystyczny zapach, powstaje z alliny pod wpływem allinazy i jest bardzo nietrwały.
http://www.strefalekow.pl/product_leaflets/czosnek-organiczny-standaryzowany-90-kapsulek_ulotka.pdf - to ulotka z jakiegoś specyfiku z czosnku.
myslę, że może wspomagać obniżanie ciśnienia, ponieważ ogółem jest to zdrowa roślina, jeszcze się nie spotkałam z opinią, iż jest zabroniony przy nadciśnieniu. Myślę że taki eopinie krążą dlatego, że być może naukowcy nie przyjęli jeszcze jednorodnego stanowiska względem tego (za mało badań na ten temat?)
osobiście wierzę w to, iż pomaga w nadciśnieniu, jednakże nie jest jedynym lekiem - nie będzie magiczną "różdżką" która sprawi, że nagle ciśnienie będzie książkowe. myślę że jest dobry raczej jako produkt wspomagający leczenie nadciśnienia i hipercholesterolemii.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

czy masz jakieś poparcie tego, że słodycze negatywnie wpływają na układ nerwowy dzieci? jeszcze o tym nie słyszałam.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Cóż, nie można powiedzieć że nie są to rzetelne badania, tak samo jak i nie można powiedzieć że takie są. Co to za naukowcy, co to za instytut badawczy. Takie dane ułatwiłyby stwierdzenie tego, aczkolwiek sądzę, iż jest to całkiem sensowne stwierdzenie.
Tylko teraz nie zacznij pić litrami kakao i herbaty tylko dlatego, że niedawno wspominałeś o ciśnieniu. Nadciśnienie łagodne zaczyna się od 140/90, umiarkowane 160/100 z tego co widziałam rozkurczowe masz w normie, więc nie martwiłabym się tym tak.
Aczkolwiek zieloną herbatę i kakao jak najbardziej warto pić, są to zdrowe produkty. :) Należy jedynie pamiętać, żeby unikać kakao słodzonego, takiego "dla dzieci".
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Mogłabyś dodać, ile masz lat. ;)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

"Na początek, czego należy unikać - największy wróg to tłuszcz." - nie podoba mi się, gdy ktoś mówi że najlepiej się go pozbyć... to nieprawda.
"Na czym więc oprzeć dietę leczniczą? Warzywa i owoce, w miarę możliwości świeże." - a właśnie że od owoców się tyje. od fruktozy konkretnie. (szkoda że na tym forum nikt o tym nie wspomniał)
Nie wiem też co sądzić o stwierdzeniu, że należy wychodzić na słońce bez filtrów i "nie bać się raka"...
Trochę za bardzo zachwalają sztuczne witaminki i suplementy. Nie bardzo mi się to podoba. Wolałabym już jeść wszystko, ale w odpowiednich ilościach, zamiast pochłaniać tabletki...
Co to za dieta która wymaga tylu witamin w tabletkach?
sądzę że lepiej kupić sobie jakąś książkę porządną zamiast słuchania internetu, często te "diety" układają ludzie, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia...
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Niestety, dobrym chlebem można chyba tylko nazwać chleb zrobiony własnoręcznie... :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Powinieneś dużo się ruszać. RokI ma rację. Poza tym ciśnienie nie zależy tylko od tego, co jesz.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

za mało wysiłku fizycznego? niewłaściwa proporcja n3:n6? Choroba albo uraz? może problemy z wątrobą? (np z działaniem lipazy wątrobowej), może nawet za mało lecytyny? trudno to określić jak sądzę, wiedząc tylko że HDL-i jest za mało...
znalazłam też ciekawe stwierdzenie:
"Spotyka się poglądy, że nadmierne obniżanie za pomocą diety lub leków poziomu cholesterolu całkowitego i LDL może być niekorzystne i wywoływać na przykład zaburzenia metaboliczne i psychiczne. Te opinie są jednak kwestionowane i jak dotąd nie znalazły potwierdzenia w badaniach."
swoją drogą ciekawe.
dałąbym więcej cholesterolu w diecie, nie tylko HDL. HDL powstaje w organizmie także z LDL (i innych lipoprotein).
powinieneś się zgłosić do lekarza z tym pytaniem, niski poziom cholesterolu wpływa na obniżoną produkcję hormonów steroidówych, np testosteronu.
nie przesadzajmy z ograniczaniem tłuszczów w diecie :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

mierzysz elektronicznym? rzadko który z nich daje rzeczywisty pomiar, są czułe nawet na drgnięcie ręki. jeśli mierzysz tym z pompką, to nie wiem, albo niewłaściwie odczytane ciśnienie, bo czasem naprawdę ciężko wysłuchać moment w którym powinno zostać odczytane, albo się czymś stresowałeś, bo to raczej niemożliwe, żeby ciśnienie samo z siebie skakało.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Zgadzam się z ekofanem, mam takie same odczucia niestety...
Nie musi od syntetyków ktoś umierać, żeby były szkodliwe, to raz. Dwa - jak potem ktoś zachoruje na raka to i tak się to tłumaczy czym innym, a przemysł farmaceutyczny to "żyła złota" która zrobi wszystko, aby ludzie nagle nie przestali wchrzaniać za przeproszeniem ton specyfików.
I nie chodzi o szkodliwość tabletek, tylko o to, że żywność jest o wiele zdrowszym sposobem pozyskiwania witamin.
"badanie przeprowadzone na co najmniej 10000 ludzi z uwzględnieniem ślepej próby" - dlaczego akurat takie wymagania? Poza tym nie rozumiem tematu - badani śmiertelności po witaminach? Jaki wówczas byłby sens stosowania placebo?
A ciśnienie pewnie Ci skacze bo się przesadnie o zdrowie martwisz. ;)
Jedz zdrowo, nie staraj się też przeginać w drugą stronę - czasem chcemy być tak bardzo zdrowi, że nie zauważamy, że sami zaczynamy sobie szkodzić. Zamiast przekopywać Internet w poszukiwaniu odpowiedzi na to, co jest zdrowe a co nie, lepiej wsłuchać się w swój organizm. Każdy jest inny i nie można jednoznacznie określić, że coś jest dobre lub złe dla wszstkich.
Podpisuję się więc rękami i nogami pod poprzednim postem...
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

nie szukaj w życiu problemów bo kiedyś w końcu przyjdą ;) zgadzam się z NutriAdvicerką. poczekaj na wyniki, bez tego lepiej nie wróżyć z fusów czy problem jest czy nie, bo dietą dostosowaną do danej choroby możesz sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc, jeśli jednak nie masz problemu z tarczycą.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Spiskiem jest przekabacanie nieświadomych ludzi nie mówiąc im ani słowa o zmianach w organiźmie na gorsze! mówi się tylko o tych dobrych rzeczach, a to już nie jest fair...

wegetarianizm - tak, ale tylko gdy umiemy odpowiednio zastąpić mięso. mam paru wegetarian na roku, trzeba tak dobierać produkty, aby się uzupełniały i posiłek był pełnowartościowy.
oczywiście niewiele jest rzeczy, na które jednoznacznie można odpoweidzieć "tak" lub "nie". Mleko na przykład jest nawet wśród naukowców kwestią sporną. Są bardzo podzieleni w swoich zdaniach, dlatego dietetyka nie może powiedzieć czy raczej warto je pić, czy nie. Na moich studiach nie uczą że na przykład to jest złe a tamto dobre. Uczą mnie, że jeśli coś jest złe, to na przykład dodają - jednakże, są pewne zalety... Starają się nie uczyć nas swojego subiektywnego spojrzenia na pewne kwestie. Wykładane nam są zarówno argumenty za, jak i przeciw. Wybór w pewnym sensie należy do nas. Jeśli chodzi o mleko, dlatego właśnie jestem raczej za równowagą - nei wiadomo właściwie czy powinniśmy się go wyzbyć, czy nie, więc najlepszym rozwiązaniem będzie nie przesadzać z nim.
Nie są nam podawane informacje, że ten czy tamten lekarz jest dobry bądź zły. Studia to zgłębianie wiedzy na własną rękę, musimy sami być w pewnym sensie naukowcami. Musimy poszukiwać informacji, a na zajęciach podawane są raczej wskazówki jak to robić i ewentualnie przekazywane są tajniki pracy zawodowej w naszym wypadku na przykład dietetyków.
Nie czytałam tej książki, ponieważ jako osoba preferująca harmonię, wolę nie dawać się subiektywnym zdaniom innych osób. Zostało mi powiedziane dlaczego mleko jest dobre, a dlaczego złe i to wystarczy. Nie chcę ryzykować, że po przeczytaniu tej książki tak się źle nastawię do mleka, że nie będę przyjmowała żadnych argumentów, dlaczego jest dobre dla zdrowia. Nie ostrzegają nas też przed książkami. Zadajesz bardzo konkretne pytania a w dietetyce, która wciąż jest mało przebadaną kwestią, trudno powiedzieć jednoznacznie tak lub nie. Nawet gdy coś jest szkodliwe, może zawierać coś dobrego i na odwrót. Sztuką jest jedynie dobranie żywności tak, aby ze sobą współgrała, nie pozbawiając nas jednocześnie możliwości "grzeszków", bo nie o to chodzi w zdrowym żywieniu aby męczyć psychikę by w końcu i tak zapaść na genetycznie uwarunkowanego raka. Opieramy się przede wszystkim na podręcznikach napisanych przez naukowców będących profesorami oraz na materiałach z insytutu żywności i żywienia, które jak uważam są dostatecznie wiarygodnym źródłem.
Poza tym źródło różnych opinii i wiedzy pozyskanej z różnych źródeł stanowi dla mnie owe forum, gdzie mogę się dowiedzieć, że ktoś gdzieś wyczytał że... i wówczas mogę podać swoje stanowisko,adekwatnie do mojej wiedzy, która wciąż jest niepełna (osoby powiązane ze służbą zdrowia i nie tylko powinny niestety cały czas uzupełniać wiedzę).
Być może mylę się co do mleka (co do diet wysokotłuszczowych jednak jestem pewna ;)) ale jeśli natknę się na wystarczająco wiarygodne badania to z pewnością nie będę uparcie trzymała się jednego zdania. :)
ps. artykuł przeczytam innym razem ponieważ nie mam za dużo czasu w ciągu tygodnia, a artykuł jednak troszkę obszerny jest. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

właśnie ze nei, ostrzegali nas przed nim. Bardziej wierzę wykwalifikowanym osobom niż osobom, które chca zbić kasę na wynalazkach... bo jstem pewna że Kwaśniewski na przykład nie zamierzał zbawić świata, miał też w tym pewien materialny cel. Poza tym jeśli czegoś mnie uczą na studiach, to jest wyłożony cały szlak przemian biochemicznych , no chyba że już tak głębokiej chemii nie wierzysz na rzecz jakiegoś faceta.
Mam nawet jedną anegdotkę. Babka z biochemii wysłała jedną dziewczynę kiedyś na spotkanie "wielbicieli" diety kwaśniewskiego. Wyszła nastawiona negatywnie do tej diety. Lecz na spotkaniu tak jej wyprali mózg, że widziała potem same jej zalety. Poszła więc sama babka z biochemii. Nie pozwolili nawet podnieść ręki i dopuścić jej do słowa. Gdy poprosiła aby ktoś przyszedł do nas na zajęcia by opowiedzieć o tej diecie - nikt się nie zgodził. Czy osoby które miałyby czyste sumienie, tak by reagowały? Dla mnie to tylko nabijanie kasy przez oszukiwanie ludzi, dla których liczy się tylko efekt końcowy, czyli szybkie chudnięcie które zauważają, co jest obecne w tej diecie. Niestety zwykły człowiek nie zobaczy swojego organizmu od środka, jak go niszczy, więc cieszy się widokiem chudszego ciałą, a radości dodają mu ketony oddziałujące na ośrodkowy układ nerwowy w postaci swoistego poprawiacza humoru. Jestem przerażona jak wiele osób uważa diety bogatotłuszczowe za idealne. Myślę, że nie uczyliby w szkołach bzdur, zwłaszcza w akademiach medycznych jak moja, prowadzi się tam ciągłe badania, a nasza babka od biochemii dostała ostatnio nawet jakieś odznaczenie za badanie nad tłuszczami, to jest dosłownie jej konik.
Niestety nie uwierzę szanownemu panu kwaśniewskiemu, ponieważ nie jest on dla mnei wiarygodnym źródłem, skoro są osoby które tak ostro przed tym ostrzegają. Dieta wysokobiałkowa jest już lepsza, niestety w każdej diecie nasz organizm na tym traci, no chyba że na niskokalorycznej z zachowaniem wszystkich grup pożywienia.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

tak? widziałeś dokumentację kwaśniewskiego? nie wierzę w to ani trochę, no chyba że Kwaśniewski był cudotwórcą jak Jezus, bo bardziej niestety wierzę schematom szlaków metabolicznych w moich podręcznikach :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Białko nie szkodzi na serce, tylko na wątrobę i na nerki, a Atkins umarł właśnie z powodu tłuszczy. Wręcz szkodliwsze jest w diecie Kwaśniewskiego brak białka. Nie powinniśmy spożywać samych tłuszczy. Poza tym w ich szkodliwości nie chodzi o to czy są białka, czy nie, tylko o przeważającą ilość tłuszczy - to dlatego jest szkodliwa. Gdy nie ma glukozy tłuszcz jest rozkładany do ketonów (co może być niebezpieczne), a chudniemy bardzo szybko ponieważ nie ma insuliny, która wydałaby sygnał stop rozpadowi tkanki tłuszczowej. Nie trzeba przeprowadzać osobnych badań co do tych diet, aby stwierdzić, że są szkodliwe. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Dlaczego by iść na łatwiznę i stosować chemię? Im łatwiejsze coś dla organizmu tym gorzej. Zdrowsza byłaby odpowiednia dieta.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Osobiście nie wierzę w rzeczy, których nie potwierdzają naukowcy. energia? to znaczy co? :)
energia w wodzie? z tego co mi wiadomo, woda powinna mieć zero kalorii a jedyne co dostarczać, to związki mineralne, które spokojnie można uzyskać pijąc wody mineralne, źródlane i inne.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

owszem, produkty roślinne nie dostarczają wszystkich aminokwasów same w sobie, lecz odpowiednie ich połączenie z innymi bogatymi w białko produktami może zapewnić nam pełnowartościowy posiłek. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Bardzo fajny artykuł. :) Dobrze wiedzieć, o tym jeszcze nie slyszałam. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

+2 do vimedu ;)
zapraszam do zwykłych, zaznajomionych z fizjologią i biochemią dietetyków po akademiach medycznych :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

tak, tak, tak! nie można niczego eliminować. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

surowe jajko = salmonella, lepiej nie przesadzać w drugą stronę ;) nie sądzę również aby obróbka miała aż tak znaczący wpływ na cholesterol (skorupka stanowi niejako ochronę dla uciekających składników). A jeśli ma, to chyba lepiej pozwolić mu uciec, by nie obciążać nim organizmu. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Coś podobnego... może komuś się przyda :)
http://www.ilewazy.pl/
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Ciała ketonowe nie są mi obce (temat realizowany obecnie na zajęciach) i celowo tak napisałam, ponieważ zagrożenie tym jest jak najbardziej realne :)
dobra energia dla mózgu? co to znaczy? ciała ketonowe są cały czas produkowane gdy nei ma glukozy! aby organizm mógł funkcjonować ciała ketonowe pojawiają się przy rozpadzie tłuszczów.
Według współczesnej wiedzy biochemicznej nie są patologiczne?! co ty wygadujesz, dopiero co na kolokwium miałam zadanie na ten temat, proces ich powstawania jest zarówno fizjologiczny jak i PATOLOGICZNY i jest to w 100% najświeższa wiedza.
Aby schudnąć należy zmniejszyć ilość węglowodanów, ale broń boże ciągnąć głównie na tłuszczach. Poza tym od kiedy to spala się enzymy? Ciałą ketonowe są wydalane z moczem, ale przy zbyt dużej ich produkcji (czyli po dłuższym czasie na diecie niskowęglowodanowej tudzież w niewyrównanej cukrzycy) jest ich na tyle dużo, że nerki nei są w stanie ich wydalać w odpowiedniej ilości. Skoro wg tego, co jest napisane powyżej, po 3-8 tygodniach nie ma ani ciał ketonowych, ani glukozy, to na czym przepraszam bardzo żyje organizm?
Przeraził mnie ten post, proszę nie słuchać tego Pana który uległ sztucznemu czarowi pułapki zwanej Żywieniem Optymalnym.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

diety wysokotłuszczowe prowadzą do ketonemii, a dalej do kwasicy ketonowej! kwasica może doprowadzić do zagrożenia życia (śmiertelność 5-10% wg Wikipedii). ponadto sprzyjają miażdżycy i jej konsekwencjom. tylko dla osób zdrowych i mlodych, pod opieka dietetyka, inaczej moze byc niebezpieczne. Ponadto zuboża organizm w cenne składniki mineralne i witaminy występujące tylko (lub w największej ilości) w produktach węglowodanowych. (ciekawostka co do diet z dużą zawartością tłuszczu (Atkinsa, Kwaśniewskiego) - o ironio - Atkins zmarł na serce. Czyżby udział jego "zdrowego" odżywiania?) Na diecie niskowęglowodanowej chudnie się, ponieważ znikoma ilość glukozy = nie ma insuliny pobudzającej syntezę tkanki tłuszczowej.
Dietę tą polecam tylko osobom zdrowym i młodym przez krótki okres czasu, absolutny zakaz stosowania jej osobom z cukrzycą. Jest skuteczna ale z biochemicznego punktu widzenia grozi nam po niej jojo :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

popieram :) poza tym oprócz diety istotny udział w zdrowiu mają również czynniki genetyczne, środowiskowe i procesy chorobowe.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Z mięsa żelazo jest przyswajalne lepiej (nawet dziś na biochemii o tym mówiliśmy), ponieważ w organizmie zwierzęcym ulega przemianom, które poprawiają jego przyswajalność (żelazo hemowe, barwniki mioglobina, hemoglobina). Rośliny zawierają niehemowe żelazo. Witamina C tylko poprawia jego wchłanianie. Nie robi się z niej żadne żelazo hemowe, po prostu w środowisku kwaśnym żelazo lepiej się przyswaja.
U Kenijczyków i Etiopczyków być może spożywane są inne źródła żelaza. Nawet jeśli spożywane jest żelazo trudniej przyswajalne, lecz w większych ilościach, to da się przeżyć. A tak w ogóle to skąd informacja o jakże cudownych wynikach dla krwi Kenijczyków czy Etiopczyków?

a propos wegetarianizmu - najnowsza nowinka z onetu:
http://wiadomosci.onet.pl/2131111,16,dieta_wegetarianska_szkodliwa_dla_planety,item.html
sama nie wiem oc o tym sądzić, ale jest w tym pewna racja.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Jeśli chodzi o mnie to uważam że zioła same w sobie mają jakieś działanie, lecz zmieszanie ich z innymi być może tylko to działanie potęguje lub powoduje działanie na wiele dolegliwości jednocześnie. Niestety musiałabym się zapoznać z jakąś fachową literaturą na temat ziół by stwierdzić coś więcej. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Nie obejrzałam jezscze wszystkich części, jednak póki co z niektórymi rzeczami się zgadzam a z innymi nie. Jeśłi chodzi o jakże chwalebne działanie witamin, może przytoczę "eksperyment" na sobie. Zapalenie pęcherza moczowego. Teoretycznie zakwaszenie moczu powinno powodować poprawę. Zalecana dla mnei norma - 90mg wit. C, która jako kwas, zakwasza też mocz, jako że jej nadmiar jest z nim wydalany. Bezpieczna maksymalna dawka nie powodująca ryzyka efektów ubocznych - 2000mg. Brałam dziennie między 2000 a 3000mg dodatkowo spożywając sporo cytryn (sok wyciśnięty lub w całości). Nie pomogło ani trochę, mimo iż był to początek zapalenia i nie było jeszcze silne. Może jestem jakimś wyjątkiem, ale nie sądzę aby witaminy były cudownym lekiem. Mówią o tym, że firmy farmaceutyczne propagują leki na wszystko, a sami nie są lepsi. Owszem, na pewno zdrowiej spożywać witaminy z pożywieniem niż truć się związkami chemicznymi, ale niestety, czasem tylko one potrafią coś zdziałać. Dlatego też w dzisiejszych czasach mamy o wiele niższą śmiertelność z powodu wielu zwykłych dziś - a niegdyś niebezpiecznych chorób. Obecnie mamy większą gamę środków farmakologicznych i sądzę, że na przykład obecnie - zapalenia płuc nie dałoby się wyleczyć witaminami, zaś leki sprawdzają się doskonale. X czasu temu można było na takie zapalenie płuc umrzeć.
przy okazji - zgadzam się z:
[quote:40fee1f7c4="Wojt"]Typowy amerykański ukryty marketing firm stojących za kampanią "żywności organicznej"[/quote:40fee1f7c4]
Gdy obejrzę resztę części napiszę coś więcej.
Może nie jestem jeszcze specem, ale wolę słuchać organizmu niż pakować w siebie witaminy. W końcu skoro sami nie wytwarzamy witamin, też niejako są one dla nas chemią.
Trudno przyjąć jednoznacznie jakieś stanowisko, ponieważ dietetyka jest dziedziną wciąż nie do końca przebadaną i wciąż jest w niej wiele znaków zapytania. Wszystko opiera się na pewnych badaniach, które mogą jednak wykazywać pewne błędy.
Dlatego też dziedzina ta jest tak ciekawa, jednakże wolę nie wierzyć we wszystko czym nas bombardują media. Chyba jestem tradycjonalistką ;) ale uważam że nie jest powiedziane, iż wszystkie świetne nagłe odkrycia za 5-10 lat nie okażą się nieprawdziwe. Więc nie należy brać sobie do serca byle czego. Najważniejsza jest umiejętność słuchania organizmu. Tego uczyła mnie moja mama i sama uważam to za bardzo ważny element.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Ja nie słyszałam o lambliach, za to o innych egzotycznych paskudztwach, ale póki co nie zdążyłam zgłębić tego tematu na tyle, by powiedzieć coś bardziej wiarygodnego niż "prawdy" przekazywane z ust do ust... ;)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

2kg w miesiącu to bardzo dobry wynik. Optymalnym tempem chudniędcia jest 0,5kg na tydzień. Nie znaczy to oczywiście, że polecam tą firmę, o nie nie ;)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

Jako moderator proszę o nie reklamowanie tej kliniki wobec tego albo przenieść się do dzialu "lekarze i specjaliści". Liczyć potrafię, toleruję to, że polecasz tą klinikę i że komuś ona pomogła, jednak trzy razy to już za dużo i jako osoba obiektywna mogę to uzna za reklamę.
Dziękuję za słodką ironię i przy okazji dodam, że w dziedzinie nauki wiek nie idzie w parze z wiedzą, ponieważ ta, zwłaszcza w dziedzinie żywo rozwijającej się dietetyki zmienia się bardzo często, więc osoby z x-letnim doświadczeniem zapewne nie opierały się w nauce na książkach z roku 2005 i w górę, z uaktualnionymi danymi.
Ponadto, jako osoba mająca codzienny kontakt z dietetykami i osobami wykształconymi w dziedzinach pokrewnych - mogę cię zapewnić, że wiem o tych banalnych sprawach, co do których nie trzeba nawet studiować żywienia aby to wiedzieć.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

[quote:4728f7793d="wisienka"]trzeba zgłosić się do takiego centrum medycznego... [/quote:4728f7793d] - nie do TAKIEGO centrum, tylko do dietetyka, a ten Vimed cały mnei już denerwuje, nigdy w życiu nie słyszałam o nim od żadnego dietetyka z którym miałam zajęcia ani jednego słowa dobrego więc radzę jednak udać się do zwykłego dietetyka a nie do jakiejś firmy z kosmosu.
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

W to, co jest w internecie, nie można wierzyć według mnie w 100%. Dlatego całkowicie sceptycznie podchodzę do tego, że ktoś nakręcił jakiś film i wszyscy nagle się za głowę łapią bo normalnie rewolucja w medycynie. Dlatego też sceptycznie podchodzę do wit. C bo ona naprawdę jest wydalana wraz z moczem gdy weźmie się jej za dużo. Tak jest na przykład w przypadku zapalenia pęcherza - nadmiar wit. C aby zakwasić mocz. Organizm jest na tyle mądry, żeby usuwać nadmiar tego, czego nie chce. Nie jestem generalnie za eksperymentami. Bo kolega kolegi kolegi powiedział że... Szczęśliwszy? Pij dziurawiec, ponoć pomaga. Odżywiaj się zdrowo, nie zamartwiaj się czy możesz coś jeść czy nie, po prostu słuchaj organizmu. To jest recepta na szczęście, zachowywać równowagę.
Może teraz wrzucę coś o hiperwitaminozie. (źródło wikipedia)

wit. A: Wady wrodzone u dzieci matek z hiperwitaminozą w czasie ciąży, zmniejszone uwapnienie kości mogące doprowadzić do osteoporozy, powiększenie wątroby, bóle stawów, ból głowy.

wit. D: Demineralizacja i złamania kości, nudności i wymioty, brak apetytu, zaparcia, osłabienie i łatwe męczenie się, nadmierne pragnienie, wzmożone oddawanie moczu, świąd skóry, bóle głowy, opóźnienie umysłowe

wit. E: Zmęczenie, bóle głowy, osłabienie mięśni, zaburzenia widzenia. Nadmiar w czasie ciąży może być szkodliwy dla płodu

wit. K: Rozpad krwinek czerwonych, niedokrwistość, nadmierne wydzielanie potu, uczucie gorąca, wydłużenie czasu krzepnięcia krwi, u niemowląt – żółtaczkę i uszkodzenia tkanki mózgowej

wit. B1: Nadmiar możliwy tylko w wypadku zastrzyków. Objawy: osłabienie, obrzęki, poty, nudności, zmęczenie, duszność, obrzęk krtani, zawroty głowy, drżenie mięśni, zaburzenia rytmu serca, reakcje alergiczne, w skrajnych przypadkach może dojść do śmierci.

wit. B2: Nudności i wymioty

wit. B3 (PP, niacyna): Mało toksyczna; bóle głowy, mrowienie, zaczerwienienie skóry, swędzenie głowy, szum w uszach, niestrawność, niewydolność wątroby, arytmia serca i psychozy, utrata łaknienia, zatężenie kwasu moczowego, zwiększenie zawartości glukozy w osoczu

wit. B6: Zaburzenia układu nerwowego: trudności w poruszaniu się, brak koordynacji ruchu, zwyrodnienia tkanki nerwowej, uczucie mrowienia – drętwienie kończyn; wpływa niekorzystnie na obecność aminokwasów we krwi. Zmiany ustępują po zaprzestaniu nadmiernej suplementacji witaminą B6. Podobne skutki uboczne nie występują przy pozyskiwaniu witaminy B6 z pokarmu

wit. B7 (H): Nietoksyczna dla ludzi

wit. B12: Nietoksyczna, przy stosowaniu przez dłuższy czas bardzo dużych dawek u niektórych ludzi mogą wystąpić objawy uczuleniowe

wit. B11 (B9, kwas foliowy): Nadmiar: bezsenność, rozdrażnienie. Nietoksyczna dla ludzi

wit. C: Nietoksyczna, zaburzenia w układzie pokarmowym i nerwowym, wysypka skórna, u osób mających problemy z nerkami może przyspieszać tworzenie się kamieni nerkowych, uzależnia. Nadmiar w czasie ciąży może być szkodliwy dla płodu


tak więc, gdy jest napisane, że nadmiar jakiejś witaminy przynosi szkody, to najwidoczniej wykonali badania i skoro powielane jest to w wielu książkach, to bardziej wierzę temu niż jakimś teoriom lekarzy którzy pewnie ściągali na zajęciach.
staram się nie dać sobie prać mózgu czymkolwiek. To tak, jak opowiadała nam na roku jedna babka z doświadczenia - po zajęciach z metabolizmu kwasów tłuszczowych, o tym, że dieta wysokotłuszczowa jest szkodliwa, że prowadzi do ketonemii a nawet do kwasicy ketonowej, wysłała jedną ze studentek na spotkanie propagujące dietę kwaśniewskiego bodajże. Dziewczyna wyszła przekonana, że wyjdzie z niezmienionym zdaniem, jednak po powrocie była zachwycona i uważała tą dietę za cud. Dlatego uważam, że naprawdę uwierzyć w coś można dopiero, gdy wyczyta się to w naprawdę solidnym źródle. Ja za takie przyjmuję na przykład podręczniki akademickie.
Owszem, nie oglądałam filmiku, ponieważ nei chciałam się odnieść bezpośrednio do niego, tylko do posta wyżej. :)
» przejdź do wątku

alpha




Dołączyła: 19.01.2010
Posty: 107

zacznijmy od tego, że nie wszystko da się przedawkować, a wiele witamin po przedawkowaniu może spowodować bardzo ciężkie objawy, więc lepiej nie przesadzać. Jeśli ktoś bierze centrum, potem jeszcze magnez i b6 a potem jeszcze jakiś vigor czy coś i 10x przekracza dawkę witamin no to się nie dziwię. Optymalną sytuacją jest, gdy zapotrzebowanie na witaminy jest uzupełniane przez dietę. Jeśli chodzi o raka, nie sądzę aby skutecznym leczeniem raka było podawanie wit. C ponieważ jej nadmiar usuwany jest z moczem i wchłonie się tylko tyle, ile się wchłonąć może. Jako że sama w rodzinie miałąm przypadek raka, wiem, że leczy się go przede wszystkim operacyjnie (w miarę możliwości) oraz chemioterapią, stosuje się również radioterapię, rozmaite leki, terapie genowe i inne takie. poza tym to nie jest tak, że głupi lekarze sobie zachcieli nie podać, jeśli nie podali - to znaczy że miało to jakiś cel, lekarze nigdy nie podejmują decyzji sami - zazwyczaj konsultują się z innymi. Poza tym, skoro mają za obowiązek "po pierwsze nie szkodzić" to gdyby podanie tej witaminy miałoby pomóc i byłoby to oczywiste - zapewne by ją podali.
» przejdź do wątku

«   | 1 | 2 | 3 |