Dzisiaj jest: Czwartek, 27.06.2019 Imieniny: Marii i Władysława



Ilość przepisów kulinarnych w serwisie: 5845

Forum dyskusyjne


powrót
Wszystkie posty użytkownika Gutek
Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

I stało się. Minął rok od chwili rozpoczęcia mojej diety.
Dokładnie rok temu ważyłem 208 kg a dziś 176 kg, czyli mniej o 32 kg.
Dziś zaczynam od nowa kolejny etap diety.
W tym tempie, przy stosowaniu moich zasad, za rok powinno być około 140, a za dwa lata 110.
Tak wiec do usłyszenia po kolejnym ważeniu, czyli za rok.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:30d985d399="Celine"]Gutek. Jak postępy ?[/quote:30d985d399]
Jak napisałem wcześniej lato nie jest dobrym okresem dla odchudzania.
Po prostu w historii gatunku ludzkiego lato zawsze było okresem, w którym dostęp do pokarmu był łatwy i było go dużo. Dlatego fizjologicznie latem, ludzie, jak i inne zwierzęta nabierali ciała, aby moc przeżyć zimę, czyli okres kiedy dostęp do pokarmu był zawsze bardzo ograniczony.
Wiedza (pamięć) o tym jest w naszych genach, niestety rewolucja przemysłowa i w jej wyniku powszechny dostęp do żywności tę fizjologiczną prawidłowość zaburzyła.
W związku z tym latem powinno się tyć a zima chudnąć.

Jak pomyślałem tak zrobiłem. Trzy miesiące przeznaczyłem na intensywne gromadzenie zapasów na zimę :mrgreen:
Tzn. cały dzień trzymałem dietę, a wieczorem kilka piw i dowolne jedzeniowe szaleństwo.
W efekcie przytyłem 18kg przez 3 miesiące, dobra robota bo tyłem z taką szybkością jak chudłem.

Aktualnie, od początku października, jestem na etapie zrzucania nadmiaru wody od piwa w organizmie, ten etap potrwa miesiąc wiec oficjalne ważenie, którego wynik podam na forum będzie 31 X i będzie to porównanie mojej wagi rok do roku, czyli od początku tej diety.

W trakcie wakacji wprowadziłem tez kilka zmian w jadłospisie.
W dni gdy na obiad nie ma jaj można na śniadanie zamiast białego sera jeść 40g gotowanych żółtek jaj.
A na obiad, fasola i brokuły po ugotowaniu i ostygnięciu są jeszcze dodatkowo prużone na patelni z oliwa z oliwek, łatwiej się je wtedy je.

Mam nadzieje, ze moje metody, tzn brak spektakularnej utraty wagi, Was nie rozczarowały.
Myślę, że jeśli co roku o tej samej porze będę zawsze trochę chudszy to będzie najzdrowsza forma odchudzania.
Mam nadzieje, że się nie mylę.
Trzymajcie kciuki, proszę!
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Po 8 miesiącach:
Utrata wagi -51kg

I to na razie tyle. Do swojej diety wrócę jesienią. Lato nie jest dobrym okresem do odchudzania.
Teraz obkupiłem się w nowe ciuchy, codziennie gram w kosza, myślę o wakacyjnym wyjeździe.
Jeśli chodzi o jedzenie, mam zamiar pilnować węglowodanów a jeść białko i tłuszcz do syta.

P.S.
Strasznie zbrzydła mi fasolka szparagowa.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:54d9212c1e="kwiatkowa"]Wpływ psychiki na problem otyłości polega na „chceniu” zjedzenia jeszcze, pomimo zaspokojenia fizjologicznego zapotrzebowania organizmu[/quote:54d9212c1e]
To co piszesz jest tylko półprawdą.
Organizm chce jeszcze, gdy jest nieodpowiednio karmiony. Gdy jesz produkty nie podnoszące poziomu insuliny (białka i tłuszcze) ta twoja teoria nie ma racji bytu i psychika
nie chce więcej.
Zrób sobie doświadczenie, spróbuj jednego dnia zjeść 1kg popcornu a drugiego dnia spróbuj zjeść 1kg żółtego sera np Edamskiego.
Jestem pewien, ze popcorn wsuniesz bez problemu a sera nie dasz rady, mimo, ze ten popcorn ma 4800kcal a ser tylko 3500kcal/kg.
To węglowodany napędzają spiralę głodu w organizmie.
Wystarczy je ograniczyć by takie "złote myśli" były zupełnie niepotrzebne :-)
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Moje doświadczenia z dietetykami nie są najlepsze.
Każda moja dieta prowadzona przez specjalistę za pieniądze kończyła się potężnym jo-jo.
Teraz już wiem, ze to nie ich wina, tak ich po prostu uczą w szkołach, ze diety trzeba układać zgodnie z Piramida Żywienia.
W efekcie tego dietetycy może potrafią odchudzać (wielokrotnie) ale nie potrafią odchudzić (raz na zawsze).
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:f2f6f3ea27="Kruszynka"]Niepodoba mi się jednak, że nie wspomniano w niej o kwasach omega 3,[/quote:f2f6f3ea27]

Autor nie miał zamiaru omawiać wszystkich składników pokarmowych ważnych dla życia, tylko pokazać jak ludzie zostali zmanipulowani w kwestii odżywiania.

A poza tym ten temat jest do ewentualnego omawiania mojej diety a nie zamieszczania uwag odnoszących się do np kwasów omega 3.
Przeczytaj mój jadłospis, przeanalizuj, a z zainteresowaniem przeczytam Twoje uwagi.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

W 7 mcu trzy rodzinne imprezy, morze piwa i dziś na wadze tylko 45 kg mniej.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:af992549a9="NutriAdvicerka"]Jeśli nie czuje się głodu podczas diety odchudzającej, to raczej nie grozi efekt jo-jo.[/quote:af992549a9]

Cieszę się niezmiernie dance3
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:2960a24149="Robson"]link do wypracowania na ten temat[/quote:2960a24149]

Omówienie książki Gary Taubes'a "Good Calories, Bad Calories".
Jest tu: http://nowadebata.pl/wp-content/uploads/2010/12/Dlaczego-apetyt-rosnie-w-miare-jedzenia_NowaDebata.pl_.pdf
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Kupować ciuchów nie będę bo pewnie byłyby to pieniądze wyrzucone w błoto ;-)

Okazało się, ze tycie i chudniecie są tak samo prostymi czynnościami. Trzeba tylko wiedzieć co uniemożliwia uwalnianie energii ze zgromadzonych zapasów tłuszczu i co odpowiada za odkładanie tłuszczu na zapas.
Tym czynnikiem jest insulina. A niskie węglowodany w diecie trzymają ją w ryzach :-)
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:f024d8cc0b="Kruszynka"]Jestem ciekaw, czy wymyślona przez Ciebie dieta działa równie skutecznie na innych, czy akurat Twój typ metaboliczny jest podatny na Twoją dietę.[/quote:f024d8cc0b]
Moja dieta powstała w oparciu o insulinową teorię rozwoju otyłości i typ metaboliczny nie ma w niej znaczenia.
Zdaniem jej autorów aby schudnąć trzeba utrzymywać w organizmie niski poziom insuliny. Moja dieta spełnia ten warunek.
Może gdy schudnę 100 kg ktoś na nią zwróci uwagę i też spróbuje.

Ja już nie mam się w co ubrać. A jeszcze nie warto mi nic kupować.
Zostały mi tylko dresy na sznurkach. :-)
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Po 6 miesiącach diety.
Utrata wagi [b:52133bf650]-43kg[/b:52133bf650]
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Witaj gosiex!
Ja na diecie wymyślonej przez siebie jestem już prawie pół roku. Możesz o niej poczytać w Dietach Dedykowanych-Dieta Gutka.

Właściwie na każdej diecie w pierwszym tygodniu są największe spadki wagi, najczęściej związane z utrata wody z organizmu. Wiec nie masz co się martwic.
Moim zdaniem owoce nie pasują do diet odchudzających, za bardzo się po nich chce jeść.

Elsa się już 2 mce nie odzywa!
Czy to już koniec diety?
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Od dziś mała zmiana.
Na śniadanie zamiast 100g pomidora zaczynam jeść 100g czerwonej papryki.
W każdą niedzielę (raz w tygodniu) miedzy 2 a 3 posiłkiem jem suszone śliwki ok 10 sztuk.

I jeszcze jedna uwaga, wtedy gdy mam brokuły lub kalafior po 500g to jem je na dwa razy o 2 i 3.30 bo na raz to za dużo.

Comiesięczne ważenie 2 maja.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

A po co ćwiczyć?
Po to by wzrósł apetyt i zniweczył dietę.
ćwiczyć to mogą sobie szczupli a nie my.
Dobrze ułożona dieta w zupełności wystarczy by gubić kilogramy.
Wiem coś o tym :-)
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Kaloria to kaloria nieważne czy z boczku czy z marchewki ;-)

Ten sens, o którym słyszałaś to pewnie fakt, ze tłuszcz daje dłuższe uczucie sytości, a po węglowodanach szybko znów chce się jeść, bo szybciej "zostaly spalone".
A fakt jest taki, ze nie zostaly spalone tylko zostaly rozdysponowane w organizmie przez insulinę a nastepowa hipoglikemia powoduje uczucie głodu.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Przy tej ilości węglowodanów jedzonej codziennie nie ma dla mnie znaczenia czy są proste czy złożone. ;-)
Jednak kromka chleba razowego [u:e683ebf635]nie jest[/u:e683ebf635] odpowiednikiem jednego chlebka ryżowego.
Chlebek ryżowy, który kupuje ma 35kcal w 1 szt i zawiera [b:e683ebf635]8g [/b:e683ebf635]węglowodanów a jedna kromka chleba razowego (50g) ma 98kcal i zawiera nieco ponad [b:e683ebf635]20g[/b:e683ebf635] węglowodanów.

Co do proporcji B/T/W to chleb razowy nic nie zaburzy jeśli dziennie nie przekroczysz limitu 50g węglowodanów.

W załączniku mój tygodniowy jadłospis

Coś nie widzę tego załącznika. Wkleję go.
Poniedziałek
Śniadanie: twaróg półtłusty 100g szynka Krakus 2 plastry Pomidor 100g kawa zbożowa z woda i mlekiem
II Śniadanie: Sok pomidorowy 240ml, salami 30g
Obiad: Brokuły gotowane 500g + Kiełbasa zwyczajna 80g
Kolacja: Sardynki w oliwie (ugnieść z oliwą-to ważne, chlebek ryżowy, paluszek serowy

Wtorek
Śniadanie: j.w.
II Śniadanie: j.w.
Obiad: Fasola szparag. 200g + 3 jaja sadzone
Kolacja: twaróg półtłusty 100g salami 30g chlebek ryżowy 2 szt.

Środa
Śniadanie: j.w.
II śniadanie: kefir pełnotłusty 240ml salami 20g
Obiad: Kalafior 500g Krewetki 170g
Kolacja: Salami 45g, chlebek ryżowy

Czwartek
Śniadanie: jak w poniedziałek
II Śniadanie: jak w poniedziałek
Obiad: Fasola szparag 300g + Kiełbasa 80g
Kolacja: Sardynki, chlebek ryżowy, paluszek serowy

Piątek
Śniadanie: j.w.
II Śniadanie: j.w.
Obiad: Kalafior 500g + Ryba 200g
Kolacja: Salami 30g Szynka Krakus 2 plastry

Sobota
Śniadanie: j.w.
II Śniadanie: j.w.
Obiad: Fasola szparag 200g + Kotlety cieleco-wieprzowe 150g
Kolacja: Sardynki, chlebek ryżowy, paluszek serowy

Niedziela
Śniadanie: j.w.
II Śniadanie: j.w.
Obiad: Fasola szparag 200g + 3 jaja sadzone
Kolacja: Szynka Krakus 4 plastry, 2 jaja gotowane, chlebek ryżowy, pomidor 100g


Kotlety mielone:
Cielęcina 900g czyli 2 funty
Wieprzowina łopatka 450g czyli 1 funt
3 jaja
Bułka 100g

Jaja, rybę (w tartej bułce), krewetki i kotlety mielone smażymy na oliwie z oliwek z przyprawami.
Gdy chce mi się pic pije herbatę lub gazowana wodę mineralna.

I jeszcze jedna uwaga!
W pierwszym tygodniu diety możliwy jest głód odstawieniowy węglowodanów.
Potem już z górki. :-)

POWODZENIA!!!
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Minęły 4 tygodnie od ostatniego podsumowania, więc mogę w sumie zaokrąglić do całego miesiąca.
Po 5 miesiącach utrata wagi -[b:672754d591]35kg[/b:672754d591] :-D

Cóż mogę powiedzieć. Jestem bardzo zadowolony z efektów i nie ukrywam bardzo dumny z siebie, że udało mi się opracować tak skuteczną dla mnie dietę.

Tak więc znaczne ograniczenie węglowodanów i spożywanie tłuszczu zwierzęcego w ilości proporcjonalnej do węglowodanów przynosi spodziewane efekty :-D
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:8f996a0b1d="EDZdrowie"][b:8f996a0b1d] Ile zostało Ci jeszcze do osiągnięcia celu?[/b:8f996a0b1d][/quote:8f996a0b1d]

Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie jest prosta.
Każdy kg mniej to takie małe zwycięstwo, które można świętować co tydzień. A do ilu kg uda mi się schudnąć?
Nie wiem.
Wiem za to, że zawsze byłem dobrze zbudowany, a z dużą masą mięśniową pewnie nigdy nie uda mi się osiągnąć szczupłości wg BMI.
W przeszłości:
Do 150kg nigdy nie odczuwałem swojej wagi jako nadwagi, bo jej po prostu nie czułem.
Przy 125kg codziennie, przez 3 miesiące, przebiegałem 9km (łapałem formę przed poligonem).
Przy 110kg wyglądałem szczupło :-)

Dlatego odpowiedz na to pytanie jest trudna, bo nie wiem do ilu kg powinienem schudnąć.
Na szczęście proporcje mojej diety sprawiają, że jest ona mało dokuczliwa dla odchudzającego się,
więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko uzbroić się w cierpliwość.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:e065092c17="queensaba"]Gutek ! Gutek ! Gutek !

Zamieść jeszcze raz b020[/quote:e065092c17]

O.K. Ale w skrócie co jest potrzebne do mojej diety.

Trzeba mieć wagę kuchenna o dokładności 1 grama.
Spisać sobie z netu zawartość węglowodanów, białek i tłuszczu z produktów, które zamierzamy jeść. Ja korzystałem z tej: http://www.tabele-kalorii.pl/
Te informacje można tez spisywać z opakowań produktów.

Potem układamy sobie jadłospis tak by były w nim 4-5 posiłków, a dzienne spożycie wynosiło:
węglowodany 50 gram
białka 100 gram
tłuszcze 50 gram
Za wyjątkiem oliwy z oliwek do smażenia unikam tłuszczy roślinnych, to maja być te prawdziwe tłuszcze.
Sami zobaczycie, ze wcale nie jest to takie proste. Gdyby nie salami i kiełbasa to miałbym z tym kłopot.
Taki zestaw 50/100/50 daje nieco ponad 1000kcal dziennie.
Jeśli ktoś chce mniej drastycznie to można zwiększyć węglowodany i tłuszcz o tyle samo gramów, by np uzyskać 1200 kcal.

Inne:
Nie jem żadnego rodzaju pieczywa za wyjątkiem chleba ryżowego wieczorem.
Nie jem żadnych owoców za wyjątkiem kilku suszonych śliwek 2x w tygodniu.
Nie zmuszam się do picia wody ponad zwykle pragnienie.
Nie pije nic przed ani w trakcie jedzenia tylko minimum 1 godz po.
Nie stosuje żadnych ćwiczeń fizycznych (najwyżej krotki spacer).
Nie jem surowych warzyw (można pomidory)
Nie jem mięsa drobiowego w żadnej postaci.
Nie jem żadnych produktów Light lub low cholesterol.
Nie używam cukru ani słodzików.
Nie jem żadnych produktów sojowych.
Nie jem żadnego rodzaju musli, płatków i innych zalewanych mlekiem produktów zbożowych.
Nie jem ryżu, makaronu i kasz wszelakich.

W diecie mam salami, kiełbasę, jaja, szynkę, ser biały półtłusty, tłuste ryby, sardynki w oliwie, krewetki smażone, sok pomidorowy, gotowane warzywa jak kalafior, brokuły i fasola szparagowa.
Pije dwie kawy z mlekiem (zalana woda plus mleko), jedna herbatę i szklankę soku pomidorowego dziennie.
Czasem kilka łyków gazowanej wody mineralnej.

Ważę się raz w tygodniu zawsze o tej samej porze i okolicznościach.
Zapisuje wyniki.

Mój przykładowy dzień już zamieściłem na forum, ale jeszcze raz:
Śniadanie (210kcal)

ser biały półtłusty 100g
szynka Krakus 2 plastry
pomidor 100g
coś do picia (kawa zbożowa lub herbata)

II Śniadanie (192kcal)

240 ml soku pomidorowego
salami 30g

Obiad (320kcal)

Gotowana fasola szparagowa 300g
Kiełbasa zwyczajna 80g

Kolacja (300kcal)

Sardynki w oliwie 100g(ugnieść z oliwa)
1 chlebek ryżowy (pokruszyć i dodać)
paluszek serowy Kraft (pociąć i dodać)


Jeśli o czymś zapomniałem, pytajcie. Ale nie pytajcie mnie po co i dlaczego, jak ktoś chce spróbować proszę bardzo.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Dzięki Dagmaro!

Wczoraj, gdy odpowiadałem na Twoje pytanie, chyba z godzinę opisywałem moja dietę, a dziś widzę, ze mój post z tym opisem poleciał w kosmos.

Potem forum było przez jakiś czas niedostępne, problemy techniczne?

Czy Moderator jest w stanie odzyskać tego posta?
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Mijają 4 miesiące mojej diety.
Utrata wagi - [b:09f995bf61]29kg[/b:09f995bf61] :-D

Moja żona zachęcona moimi wynikami również zaczęła ją stosować.
Je to co ja plus jeden posiłek więcej.
Z 15 nadliczbowych kilogramów w ciągu 5 tygodni zgubiła 4,5 kg i jest bardzo zadowolona.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Ta agresja, którą kolega prezentuje jest z nadmiaru węglowodanów w diecie, drodzy forumowicze :-)
Wybaczam Ci bo nie wiesz co czynisz!
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:8bf42fee0e="MichałW"] wiąże się nie tylko z wiedzą o żywności, ale również z wiedzą jak funkcjonuje ludzki organizm.

Jeżeli twierdzisz, że człowiek nie potrzebuje węglowodanów, to śmiem twierdzić, że Twoja wiedza jest zerowa. [/quote:8bf42fee0e]

Ty kolego nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafisz.
Nigdzie nie napisałem, ze człowiek nie potrzebuje węglowodanów, tylko, ze nie potrzebuje ich tyle co w propagowanej przez Ciebie piramidzie żywieniowej.

A co do wiedzy, to Twoja "Technologia Żywności" upoważnia Cie do bycia kierownikiem stołówki co najwyżej. Ja jestem z wykształcenia lekarzem i myślę, ze o funkcjonowaniu ludzkiego organizmu wiem nieco więcej od Ciebie.

A zasady, które tu promujesz są wszystkim znane, możesz je sobie wiec darować.
Spróbuj stworzyć coś swojego co ludziom pomoże schudnąć to pogadamy.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:6426fd0081="MichałW"]
Nie ma jak to solidna argumentacja [/quote:6426fd0081]

Za moją argumentacją przemawia skuteczność mojej samodzielnie opracowanej diety, odrzucającej zasady węglowodanowej piramidy żywieniowej.
Po niecałych 4 miesiącach minus 27kg.

Ty jeszcze tego nie wiesz ale by dotrzeć do źródła trzeba iść pod prąd.
A żeby coś odkryć trzeba zakwestionować dogmaty.

Powodzenia w powielaniu prawd stworzonych przez innych!
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:a932c1ff7d="MichałW"] węglowodany złożone powinny być podstawą naszej diety.
[/quote:a932c1ff7d]

To jest taka sama bzdura jak "dieta Kwaśniewskiego" czy proteinowa.
Aby być zdrowym trzeba jeść tyle samo węglowodanów co białka i tłuszczu (wagowo).
A przed snem setka wódki :-D

I proszę mi nie pisać, ze tak was uczą w szkole, bo dietetycy biorą kasę za "odchudzanie" ludzi wiec wcale im nie zależy by ludzie byli szczupli.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Poświeciłem chwilkę i obliczyłem ten ostatni dzień jaki podałaś.
Wyszło mi:

Węglowodany - 101g Białko - 91g Tłuszcz - 19g (czyli 101/91/19)
Kalorie - 939kcal

Moje wnioski:
Wiele lat cierpień przed Tobą! :cry:
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote="Elsa"]Gutek a tu jeszcze kilka cennych wskazowek :

Wyobraź sobie, ze takie wskazówki zabrały mi 20 lat życia.
Moja aktualna dieta ma z nimi niewiele wspólnego, a piramida żywieniowa wymyślona przez amerykański departament rolnictwa by zwiększyć sprzedaż zbóż to IMO największy skandal końca XX wieku.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Pozwolę sobie odnieść się do tego co piszesz:
[quote:ad2c4237b0="Elsa"]...ja jednak bez pieczywka pelnoziarnistego czy nawet tego chrupkiego nie dala rady na dluzsza meta...to po trzech dniach jezor mi wisi do kolan:)))

Staram sie unikac ich (węglowodanów) wieczorem. A rano bialka i weglowodany.

Przyznam ze jak bym jeszcze musiala liczyc ilosc bialka, tluszczu i ww to juz bym chyba wysiadla:)[/quote:ad2c4237b0]

To pierwsze o czym piszesz to uzależnienie od węglowodanów, które szybko dają zadowolenie podnosząc poziom glukozy.
Niestety insulina szybko sobie radzi z glukoza i znowu język wisi.
Gdybyś zamiast pieczywka jadła salami czyli tłuszcz, szybko byś zapomniała o tym ze musisz, bo nie rósł by Ci poziom insuliny.

To drugie zdanie to bardzo duży błąd, bo właśnie węglowodany złożone trzeba jeść wieczorem a ograniczać je rano.
Te wieczorne wątroba następnego dnia do południa uwalnia z postaci glikogenu. Klasycznym prawidłowym śniadaniem jest jajecznica na boczku.

A co do trzeciego zdania, ja załatwiłem to w ten sposób, ze poświeciłem jedno popołudnie, ułożyłem sobie kilkudniowy jadłospis, a potem tylko wybieram co mam jutro zjeść.
Do tego nie chciało mi się kombinować różnych wszystkich posiłków wiec dwa pierwsze są zawsze takie same, pozostały mi do ułożenia tylko obiady i kolacje.
Teraz mam je ułożone i muszę tylko zająć się ważeniem tego co mam zjeść.

Dziś np na obiad wciąłem:

500g gotowanego kalafiora
170g smażonych na oliwie krewetek

Smaczne i sycące :-)
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Proszę bardzo:

Śniadanie (210kcal)

ser biały półtłusty 100g
szynka Krakus 2 plastry
pomidor 100g
coś do picia (kawa zbożowa lub herbata)

II Śniadanie (192kcal)

240 ml soku pomidorowego
salami 30g

Obiad (320kcal)

Gotowana fasola szparagowa 300g
Kiełbasa zwyczajna 80g

Kolacja (300kcal)

Sardynki w oliwie 100g(ugnieść z oliwa)
1 chlebek ryżowy (pokruszyć i dodać)
paluszek serowy Kraft (pociąć i dodać)

Ogólna zasada mojej diety to 50g/100g/50g
czyli węglowodany/białko/tłuszcze
dodatkowo 1g vit.C codziennie

Po kilku miesiącach poszukiwań w necie artykułów o odchudzaniu i wpływie składników pokarmowych na nasz organizm, po przeanalizowaniu kilkudziesięciu różnych diet doszedłem do takiego wniosku, ze większość tzw. dietetyków nie ma pojęcia o ludzkiej fizjologii i procesach biochemicznych zachodzących w naszym organizmie.

Wszyscy tylko plota, ze cholesterol jest zły, tłuszcze są be, kupuj produkty Light, słódź słodzikiem itd.
Te wszystkie normy i wmawiane ludziom zasady doprowadziły w ostatnich latach do epidemii otyłości i cukrzycy.

Moim zdaniem trzeba jeść produkty jak najmniej przetworzone i zawierające wszystkie składniki czyli tłuszcz, ww i białko.

W wolnej chwili obejrzyj sobie film Grubsi nie głupsi (100minut)
http://www.youtube.com/watch?v=WVXi6f7X00A
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Witaj!
Jak przeczytałem co jesz to się przeraziłem, ze chyba bym umarł jakbym miał tak jeść.
I pomyśleć, ze to jest aż 1200 kcal.

Ja od 3 i pół miesiąca jestem na diecie 1000 kcal ale stosuje inne proporcje składników.
Po prostu jem w gramach tyle tłuszczu zwierzęcego co węglowodanów (po 50g), reszta to białko.
Schudłem już dwadzieścia kilka kg.

Moj dzisiejszy obiad:
Ryba smażona na oleju 200g
Kalafior gotowany 500g

a potem kolacja:
2 chlebki ryżowe
szynka Krakus 2 plastry
30 g salami
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Moim zdaniem wszyscy (czyli my grubsi) jesteśmy ofiarami współczesnego modelu piramidy żywieniowej z zalecającej 60% węglowodanów w diecie czyli aż 300g przy diecie 2000kcal.
Ja od 2,5 miesiąca przeszedłem na schemat W/B/T (węglowodany, białko, tłuszcz zwierzęcy)
50g/100g/50g. Schudłem już dwadzieścia kilka kg i uważam, ze to dobre proporcje.

Gdy skończę moja dietę zastosuje zasady dr Wolfganga Lutz'a (to ten od "życia bez chleba")
czyli 80/100/100 plus 70g w czystym alkoholu, czyli w sumie 2110kcal
a to powinno wystarczyć by jo-jo nie wystąpiło.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Podsumowując temat picia, a ze jest to mój temat o mojej diecie to moja wersja jest ostateczna.
Piję tyle i wtedy kiedy mam ochotę i chce mi się pić, nie ma mowy o żadnym piciu na siłę.
Wody mineralnej wypijam może szklankę co 3 dni bo akurat mam ochotę, zawsze mam ja w lodowce. Aktualnie jest to związane pewnie z tym, ze jest zima i jest chłodno. Poza tym organizm to taka sprytna maszyna, ze sam potrafi zrobić sobie wodę.

Pomiary, czyli ważenie, robię w każdy poniedziałek rano.
Innych pomiarów nie robię bo po co, widzę po ciuchach jakie są efekty :-)

Pozdrawiam
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

[quote:c851f883de="EDZdrowie"]
Piję,bo tyle trzeba, nie dlatego, że czuję pragnienie i wyrobiłam sobie już taki nawyk.
bo jak przypuszczam, żadnych sugestii nie przyjmiesz.
[/quote:c851f883de]

Masz racje, nie przyjmę.
A co do picia wody, więcej niż trzeba, to czytałem teksty za i teksty przeciw.
Za to faktem jest, ze fizjologicznie, nasze nerki do prawidłowej pracy wymagają 600 ml wody na dobę, a moim zdaniem o wiele łatwiej doprowadzić do niedoborów pierwiastkowych wypłukując je nadmiarem wody niż gdy jest ich mniej w pożywieniu.

Czy Ty pijesz do każdego posiłku 0,5 litra wody w tym kubasie, czy miałaś na myśli inne napoje?
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Dzięki za rady, ale moim zdaniem:

[b:815627774d]Ad1[/b:815627774d]. Demonizowanie 1000 kcal jest zupełnie niepotrzebne, myślę, ze mój organizm ma do dyspozycji dużo więcej kalorii pochodzących ze zgromadzonego tłuszczu.
O ubytku wody wiem z autopsji z moich poprzednich diet i mogę Cie zapewnić, ze w przypadku obecnej diety nie jest on dominujący, ponieważ ubytek wagi od początku tej diety utrzymuje się na stałym poziomie (ważę się raz na tydzień), a minęły już 3 miesiące diety
i mam o 23 kg mniej. :-D
Z mięśniami tez się chętnie pożegnam, przecież nie będą mi potrzebne mięśnie
dostosowane do noszenia 208kg ;-)
Mam 45 lat i zdecydowałem, ze w drugiej połowie życia musi być mi lżej.

[b:815627774d]Ad2[/b:815627774d]. Gdyby były ciężkostrawne miałbym wzdęcia, zaparcia i kłopoty z wypróżnianiem, a nie mam!
Jestem mniej głodny bo wbrew większości dietetycznych "autorytetów" nie odstawiłem tłuszczu zwierzęcego z mojej diety,
a znacznie ograniczyłem węglowodany, dzięki czemu mam mniejsze rzuty insuliny do krwi.

[b:815627774d]Ad3[/b:815627774d]. Dziennie pije ok 1 litra płynów plus to co w pokarmie. Na pragnienie nie narzekam.

[b:815627774d]Ad4[/b:815627774d]. Staram się urozmaicać moja dietę w ramach ustalonych przeze mnie zasad.

Dodam tylko, ze po 3 mcach tej diety moje ciśnienie krwi obniżyło się ze 145/90 na 125/80
Nieźle jak na takiego kolosa jak ja.

Pozdrawiam i chętnie odpowiem na wszystkie pytania.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

O jojo będę się martwił za 100kg :-D
Chlebek ryżowy jem raz dziennie jedna sztukę gdy brakuje mi węglowodanów do dziennego bilansu, wiec nie uważam by był on problemem.
Nie mogę jeść więcej warzyw gdyż moja dieta przewiduje tylko 50g węglowodanów dziennie, tak samo jak tłuszczu tez 50g, reszta to białko.

Dzięki za rady ale, pozostanę, póki działają, przy swoich zasadach.
» przejdź do wątku

Gutek




Skąd: USA
Dołączył: 20.01.2011
Posty: 37

Witajcie! To mój pierwszy post na tym forum.
Chce się z Wami podzielić moim szczęściem w nieszczęściu.

Nieszczęściem jest to, ze po kilkudziesięciu latach diet, głodówek, siłowni, biegania i innych wyrzeczeń moja waga doszła do 208 kg.

A szczęściem jest fakt, ze udało mi się samemu opracować właściwą dla mnie dietę.
Jem 4 razy dziennie, w diecie jest salami, kiełbasa, sardynki w oliwie, gotowane warzywa, jaja, biały półtłusty ser, chuda szynka wieprzowa, pomidory i chlebek ryżowy.

Tak układam sobie posiłki, ze w ciągu dnia jedząc te wysokokaloryczne potrawy jem około 1000 kcal na dobę.
Nie stosuje żadnych słodzików ani produktów Light.
Nie robię tez żadnych ćwiczeń fizycznych.

Zauważyłem, ze jak zjem coś tłustego to jestem dłużej syty i nie mam żadnych zachcianek na przekąski.

Diete rozpocząłem 1 listopada 2010 i do dziś schudłem 19 kg.
Zdaje sobie sprawę, ze jeszcze muszę schudnąć prawie 100 kg, ale jestem dobrej myśli.
Rok powinien wystarczyć. :-)
Trzymajcie kciuki!
» przejdź do wątku