Dzisiaj jest: Środa, 18.09.2019 Imieniny: Ireny i Józefa



Ilość przepisów kulinarnych w serwisie: 5849

Forum dyskusyjne


powrót
Wszystkie posty użytkownika Bondini
Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Jedna czwarta Polaków przyznaje się do wyrzucania żywności - wynika z badań Federacji Polskich Banków Żywności. Wyrzucamy, ponieważ kupujemy za dużo, nie patrzymy na datę przydatności do spożycia, niewłaściwie przechowujemy

16 października obchodzony był Światowy Dzień Żywności, 17 października - Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem. Z tej okazji, Federacja Polskich Banków Żywności zorganizowała w 16 miejscowościach "Strajki Żywności" - barwne manifestacje, podczas których wolontariusze przebrani za owoce i warzywa głośno wyrażali swój sprzeciw wobec marnowania jedzenia.

- Warzywa i owoce to produkty marnowane najczęściej. Choć ze względu na wartości odżywcze są bardzo potrzebne w codziennej diecie, stanowią jedynie 6 proc. pozyskiwanej przez nas żywności - powiedział prezes Federacji Marek Borowski na konferencji prasowej zorganizowanej przed warszawskim "Strajkiem Żywności".

W maju Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ogłosiła raport na temat skali marnowania żywności, z którego wynika, że co roku wyrzucane jest 1,3 mld ton żywności, co stanowi jedną trzecią produkowanej żywności nadającej się do spożycia.

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że w Unii Europejskiej marnuje się 89 mln ton żywności. Europejczycy wyrzucają do kosza 20-30 proc. kupionego jedzenia.

W Polsce, jak podają dane Eurostatu z 2006 r., co roku marnuje się blisko 9 mln ton żywności. Marnowanie występuje na każdym etapie: od produkcji, po konsumpcję. Związane jest ze sposobem uprawy, przechowywaniem zbiorów, transportem; marnują producenci, dostawcy i sprzedawcy. W krajach zachodnich skala marnowania żywności jest większa wśród konsumentów, natomiast w Polsce to branża spożywcza wskazana jest jako główne źródło marnowania.

W Europie gospodarstwa domowe są odpowiedzialne za 42 proc. marnowanej żywności, z tego aż dwie trzecie nie musi trafić do kosza. Producenci żywności odpowiedzialni są za 39 proc. odpadów żywnościowych, a sprzedawcy i sieci handlowe - za 5 proc. Restauracje i firmy cateringowe generują 14 proc. odpadków żywnościowych.

Jak wynika z badania firmy Millward Brown SMG/KRC przeprowadzonego we wrześniu na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności, w Polsce do wyrzucania żywności przyznaje się 24 proc. badanych (o 9 proc. mniej niż w zeszłym roku). Najczęściej zdarza się nam wyrzucać pieczywo (58 proc.), ziemniaki, wędliny (po 37 proc.), warzywa (19 proc.) oraz owoce (18 proc.).

Najczęstszą przyczyną wyrzucania żywności jest przegapienie terminu do spożycia (39 proc.), zbyt duże porcje posiłków (34 proc.) oraz zbyt duże zakupy (22 proc.).

- Kluczową sprawą jest rozsądne kupowanie, planowanie tego, co będziemy jeść i wykorzystywanie jedzenia, które leży w lodówce - apelował kucharz Jan Kuroń, który wspiera Federacje Polskich Banków Żywności od 2008 r.

- Żyjemy w kraju, gdzie świeże warzywa dostępne są przez większą część roku, musimy jednak pamiętać, że szybko się psują - dodał. Przypomniał, że warzywa nadają się na zupy, sosy, można z nich robić przetwory, a także zamrażać. - Proste danie, np. zupa krem z pora, z dodatkiem białego wina i tymianku staje się oryginalną potrawą. Z warzyw możemy przyrządzić niedrogie i smaczne dania - podkreślił.

Federacja Polskich Banków Żywności zrzesza 27 Banków Żywności działających na terenie całego kraju, które systematycznie udzielają pomocy żywnościowej ponad 3,4 tys. organizacjom i instytucjom społecznym, za pośrednictwem których trafia ona do blisko miliona potrzebujących. W 2010 r. Banki Żywności przekazały łącznie ponad 68 tys. ton artykułów spożywczych pochodzących od producentów, dystrybutorów, z unijnego programu PEAD, a także ze zbiórek żywności.

Borowski poinformował, że ok. 80 proc. żywności trafia do banków z programu PEAD, a ok. 20 proc. do producentów i hurtowników. Przypomniał, że w tej chwili program stoi pod znakiem zapytania - planowane jest znaczące zmniejszenie wydatków na ten cel. Dodał, że 20 października będzie posiedzenie ministrów rolnictwa z krajów UE, na którym podjęta zostanie decyzja w tej sprawie.

» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Witaj i o zdrowie pytaj :-D
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:a5417012ca="Malan23"]A co powiecie na temat ksylitolu ? jak wypada waszym zdaniem? Warto nim slodzic ?[/quote:a5417012ca]
Na tą chwilę wydaje się być OK, ale co okaże się za kilka lat w toku badań ?
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:7f0b0c9f54="politia"]To nie jest prawda - w olejach rafinowanych usuwane są szkodliwe substancje środowiskowe, ale różnice w "tych dobrych" składnikach są niewielkie. Rzeczywiście, w rafinowanym jest ich mniej, ale nie na tyle, żeby mówić, że są bezwartościowe! [/quote:7f0b0c9f54]

Chyba za bardzo wiesz jak wytwarza się oleje rafinowane i co w procesie rafinacji do nich się dodaje i co w nich pozostaje. W żadnym wypadku nie można ich porównać do zimnotłoczonych ! Zachęcam do zapoznania się z materiałami:

www.uwm.edu.pl/kpichsr/ftp/TPR.pdf
www.foodancer.com/?p=586

[quote:7f0b0c9f54="politia"]I nie zgodzę się, że lepszy jest smalec, masło czy słonina - to tłuszcze zwierzęce i wbrew temu co pisze Bondini - badania wykazały, że jednak są one przyczyną miażdżycy i chorób serca.[/quote:7f0b0c9f54]

Jeśli łączy się je z węglowodanami to na pewno. Ja napisałem
[quote:7f0b0c9f54]Może Cię zdziwię, ale nie do końca można obwiniać tłuszcze nasycone za choroby serca (patrz dieta Kwaśniewskiego, gdzie jedzą w większości tłuszcze nasycone). Popatrz również na Eskimosów, którzy spożywają bardzo dużo tłuszczów nasyconych i wielonienasyconych, w formie mało przetworzonej. Wydaje się więc, że chodzi w tym wszystkim o coś innego.[/quote:7f0b0c9f54]
Więc jak wynika z mojego postu nie chodzi mi o odżywianie typowego Kowalskiego. Jak wyjaśnisz mi natomiast fenomen eskimoski i ludzi będących na ortodoksyjnej diecie Kwaśniewskiego ?
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Jedzmy ryby – namawiają lekarze i dietetycy. Ale w sklepach świeżych lokalnych ryb jak na lekarstwo. Rządzą mrożone egzotyczne tilapie i pangi. Gdzie szukać tych prawdziwych? Po czym poznać, że są niezepsute?

Specjaliści podkreślają, że ryby należy jeść dwa-trzy razy w tygodniu. Powód? Zawierają sporo „zdrowych” kwasów tłuszczowych omega-3. – Działają w profilaktyce chorób układu krążenia – obniżają ciśnienie krwi i poziom trójglicerydów oraz cholesterolu. Zmniejszają tym samym ryzyko zawału. Są też paliwem dla mózgu – pomagają w koncentracji i skupieniu się oraz znacznie zmniejszają objawy depresji – podkreśla Magdalena Czyrynda-Koleda, dietetyk z poradni dietetycznej Dietosfera.

Najwięcej takich kwasów zawierają ryby morskie. Są też spotykane w składzie ryb słodkowodnych takich jak pstrąg. Ryby zawierają też w swoim składzie witaminy rozpuszczalne w tłuszczach A, D i E, cenne pierwiastki np. jod, selen czy żelazo oraz pełnowartościowe białko.


Uwaga, metal!

Niektóre gatunki mogą jednak chłonąć metale ciężkie takie jak rtęć, co bywa szkodliwe dla zdrowia. – Chodzi tu głównie o popularne w Polsce gatunki – panga i tilapia. To ryby słodkowodne pochodzące głównie z hodowli chińskiej i wietnamskiej. Do ich wzrostu stosowane są różnego rodzaju pasze zawierające antybiotyki i środki bakteriobójcze. A w zbiornikach, w których są hodowane te ryby, jest duże stężenie różnego typu dioksyn. Dlatego należy wystrzegać się tych gatunków – radzi Magdalena Czyrynda-Koleda. – A oprócz tego mają też niski poziom białka i witamin, nie są wartościowe – dodaje.

Rtęcią może być też „nafaszerowany” tuńczyk. – Chodzi o czerwone mięso, które spotykamy w puszkach. Na szczęście te sprzedawane w Polsce nie przekraczają dopuszczalnych norm – podkreśla dietetyk. – Nie warto przesadzać z jego jedzeniem. Nic się nam nie stanie, jeśli zjemy jedną konserwę tygodniowo. Dwa razy dziennie to już za dużo – ostrzega Magdalena Czyrynda-Koleda.


Wybuchowe sushi

Szkodliwą rtęć kumuluje też łosoś. – W tym przypadku warto sięgnąć po norweskiego niż bałtyckiego, bo gromadzi mniej metali ciężkich – mówi dietetyk.

Niebezpieczna może być także ryba maślana spotykana często w składzie sushi. – Pod tym hasłem kryje się wiele gatunków ryb morskich. Jest tłusta i bogata w białko, ale ma wysokie stężenie kwasu oleinowego, który nie jest trawiony przez organizm człowieka. Po spożyciu dużej ilości może wystąpić biegunka, wymioty czy bóle głowy. Ale po jednym kawałku tych objawów nie odczujemy – twierdzi Magdalena Czyrynda-Koleda.


Świeże najlepsze

Specjaliści zalecają jedzenie świeżych ryb takich jak flądry, sardynki czy śledzie. Są poławiane w Bałtyku. – Lepsze są ryby, które nie musiały przebyć tysięcy kilometrów zanim trafiły na stół. Na czas transportu musiały zostać zakonserwowane, co już obniża wartość takiej potrawy – podkreśla dietetyk.

W przypadku ryb mrożonych większość z nich jest tzw. glazurowaniu. Proces ten zapobiega wysychaniu mięsa. Polega na zraszaniu zamrożonych filetów aerozolem wodnym lub zanurzeniu ich w wodzie. Tworząca się warstwa wody zabezpiecza przed dostępem powietrza. Mrożone filety powinny zawierać do 5 proc. glazury w odniesieniu do wagi ryby.

- Niekiedy jest jednak napompowana wodą, zawiera jej ponad 50 proc. Zamiast prawdziwego mięsa mamy niemal sam płyn. Gdy się ją rozmrozi, zostają same skrawki, a nie mięso – tłumaczy Magdalena Czyrynda-Koleda. – Dlatego lepiej jest kupować rybę świeżą. Najlepiej w czwartki, gdy do restauracji i sklepów w całej Polsce dociera transport z zagranicy – dodaje.

¬ródło: www.warszawianki.pl/rybka-na-zdrowie/
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:9012aaf423="politia"]Może się nieprecyzyjnie wyraziłam - olej rzepakowy jest lepszy dla naszych polskich warunków i mentalności. Chodzi mi głównie o to, że Polacy jedzą mało ryb w porównaniu z ludźmi znad morza śródziemnego dlatego kwasy Omega-3 zawarte w oleju rzepakowym są nam bardzo potrzebne - oliwa z oliwek ma tych kwasów znacznie mniej (prawie wcale)[/quote:9012aaf423]

Ale ma inne składniki których nie ma olej rzepakowy. Warto więc urozmaicać menu i nie patrzeć mono tematycznie.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Popytaj na targu, rodzina na wsi i na działkach, znajomi, znajomi znajomych. Raczej nie kupisz w sklepie, chyba że jako mrożonka może w Piotrze i Pawle, Bomi.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Sklepy ze zdrową żywnością, sklepy z żywnością orientalną, sklepy internetowe.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

politia napisał/a:
Co do oleju lnianego faktycznie ma dużo kwasów omega 3 i omega 6, ale ma też więcej kwasów nasyconych niż olej rzepakowy, które są przyczyną chorób serca.


Nie można patrzeć na produkt z punktu widzenia jednego parametru, trzeba patrzeć na całość, a ta całość czyni właśnie taki nieprzetworzony olej lniany wręcz cudowny. Może Cię zdziwię, ale nie do końca można obwiniać tłuszcze nasycone za choroby serca (patrz dieta Kwaśniewskiego, gdzie jedzą w większości tłuszcze nasycone). Popatrz również na Eskimosów, którzy spożywają bardzo dużo tłuszczów nasyconych i wielonienasyconych, w formie mało przetworzonej. Wydaje się więc, że chodzi w tym wszystkim o coś innego.

politia napisał/a:
Informację znalazłam tutaj: pokochajolejrzepak...ju-rzepakowego/


Zobacz, kto jest autorem tych informacji. "Organizatorem kampanii jest Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju". Nie napiszą przecież, że olej lniany lniany jest njlepszy, a rzepakowy na drugim miejscu, to ich interes, żeby tak przygotować informacje, żeby rzepak był najlepszy i najcudowniejszy.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Spożywanie pikantnych potraw może sprzyjać pobudzaniu apetytu, a co za tym idzie zwiększaniu spożycia żywności i być może zwiększaniu także swojej masy ciała.

Jednak ostatnie doniesienia mówią również o ich zupełnie odwrotnym działaniu. Część ostrych przypraw zawiera w sobie tzw. kapsaicynę. Jest to związek, który w ostatnich latach poddawany jest licznym badaniom naukowców. Wykazano, że ma ona korzystny wpływ w profilaktyce nowotworów oraz leczeniu otyłości. Kapsaicyna nadaje ostry smak papryczce chilli. Natomiast jej pochodne odpowiadają za smak pieprzu i innych ostrych przypraw.

Ten związek chemiczny sam w sobie wyizolowany jest toksyczny dla człowieka. Producenci przypraw mogą dysponować czystą formą kapsaicyny. Jednak proces produkcji wymaga od nich bardzo dużej dokładności w określaniu jej dawek do produktów, np.: sosów, aby nie wywoływała ona negatywnych skutków zdrowotnych, np.: uszkodzeń wątroby. W połączeniach, w których występuje naturalnie oraz w małych dawkach dodawana do potraw jest bezpieczna dla zdrowia.

Waga przypraw
Badania z udziałem zwierząt pokazały, że zawartość tego związku w diecie sprzyja zahamowaniu budowania tkanki tłuszczowej. Są to dobre wiadomości dla osób borykających się z nadwagą. Jednak teraz przed badaczami stoi zbadanie czy taki sam efekt kapsaicyna będzie miała w przypadku ludzi, a potem zastanowienie się w jaki sposób można nią wzbogacać dietę. Problem otyłości dotyka już bardzo szerokie grono ludzi na całym świecie. Stąd tak ważne jest, aby szukać pomocy w naturalnych metodach utraty masy ciała.

Inne badania, ale już prowadzone z udziałem ludzi pokazały, że potrawy zawierające pochodne kapsaicyny mają wpływ na przyspieszenie spalania tkanki tłuszczowej. Tłumaczą, że spożycie ostro przyprawionej żywności wysyła do mózgu informację, na którą organizm reaguje (w dużym uproszczeniu) wyrzutem adrenaliny i przyspieszeniem akcji serca, co pociąga za sobą spalanie kalorii.

Kapsaicyna w profilaktyce nowotworów
Poza dobrymi wiadomościami dla osób odchudzających się, są też dobre wieści dla osób zagrożonych ryzykiem wystąpienia nowotworu. Ostre przyprawy, w których składzie znajduje się kapsaicyna i związki pochodne od wielu lat postrzegane są jako dobre źródło antyoksydantów - substancji zalecanych w profilaktyce nowotworów. Są one źródłem witamin (A, C) oraz składników mineralnych takich jak potas czy magnez.


Neutralizacja ostrego smaku
Najczęściej kiedy zjadamy coś pikantnego wydaje nam się, że najlepiej wypić dużo wody, aby pozbyć się pieczenia w przełyku. W przypadku kapsaicyny woda nie ugasi pożaru nią wywołanego. Nie rozpuszcza się ona bowiem w wodzie. Po wypiciu wody możemy co najwyżej przenieść kapsaicynę na inne odcinki przewodu pokarmowego, a tym samym zwiększyć uczucie palenia. Jej ostry smak nie zostanie więc zneutralizowany. W jej przypadku ostry smak można zabić spożyciem tłuszczu, mleka a nawet alkoholu.

Informacje zaczerpnięte z http://vitalia.pl/artykul623_Pikantne_potrawy_kontra_otylosc.html
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

W ciepłe dni chętnie sięgamy po orzeźwiające napoje. Uważajmy jednak na to, co pijemy. Kolorowe, gazowane napoje pełne cukru, a także popularne napoje energetyczne niszą zęby.
Zębom szkodzi zawarty w napojach cukier, kwas oraz barwniki. Szczególnie narażone na negatywny wpływ napojów są dzieci.

[b:9c3596b84f]Słodkie, zimne, gazowane – czego nie pić?[/b:9c3596b84f]

Cola, napoje energetyczne z kofeiną, a nawet popularne ice-tea znajdują się na czarnej liście dentystów od wielu lat. Wszystko za sprawą chemii zawartej w napojach, która nie tylko podrażnia nasze zęby, ale może doprowadzić do niebezpiecznej erozji szkliwa, a w konsekwencji do próchnicy. Tymczasem statyczny Polak rocznie wypijają aż 46 l. napojów gazowanych rocznie - dane Canadean. Tylko 2 proc. zwraca uwagę na skład chemiczny napoju.

– W upalne dni nie zastanawiamy się nad tym, co pijemy. Sięgamy po napoje dające ochłodę. Tymczasem większość z nich negatywnie wpływa na nasze zęby. Słodkie, gazowane napoje zawierają niebezpieczny dla szkliwa kwas fosforowy i cytrynowy, który rozpuszcza szkliwo, podnosząc przy tym pH w ustach. Wiele z nich posiada w swoim składzie cukier w różnych postaciach, będący pożywką dla bakterii. Z kolei napoje typu ice-tea czy popularne oranżady zawierają barwniki i dodatki smakowe, które nie tylko odbarwiają nasze zęby nadając im żółty lub szary kolor, ale mogą być przyczyną reakcji alergicznych w jamie ustnej – wyjaśnia lek. stom. Wojciech Fąferko z Centrum Implantologii i Ortodoncji Dentim clinic w Katowicach.

Chemia króluje w popularnych napojach. Półlitrowa butelka napoju gazowanego zawiera przeciętnie 15 łyżeczek cukru. Kwasy zawarte z kolei w napojach, zarówno w tych tradycyjnych, jak i light uszkadzają zęby, są również powodem podrażnień dziąseł i języka. Na tym jednak nie kończy się lista napojów zakazanych przez dentystów. Groźne dla zębów są także zimne napoje. – W naszej jamie ustnej utrzymuje się temperatura 36.6 st. Celsjusza lub nieco wyższa. Pijąc napój mający 5-10 st. Celsjusza, czyli napój prosto z lodówki lub z lodem możemy narazić nasze zęby na szok termiczny, a konsekwencji na pęknięcie szkliwa. Pojawiają się wtedy mikroszczeliny, w których rozwijają się bakterie, powodujące próchnicę – przestrzega dr Fąferko.

[b:9c3596b84f]Zasady picia słodkich i gazowanych[/b:9c3596b84f]

Nie oznacza to jednak, że z napojów trzeba całkowicie rezygnować, chociaż i to zalecają dentyści. Zdaniem dr Fąferko ryzyko próchnicy można zminimalizować stosując się do kilku prostych zasad. – Najprościej jest zrezygnować z napojów na rzecz napojów niegazowanych i wody, zwłaszcza tej bogatej w wapń. Jeśli jednak dalej kusi nas cola lub słodka oranżada, pijąc je nie płuczmy nimi zębów, tylko od razu połykajmy. Unikniemy wtedy osadzania się cukrów i kwasu na powierzchni szkliwa – mówi.

I dodaje: - Odpuśćmy sobie takie napoje przed snem. Zawarty w nich cukier przez noc będzie pożywką dla bakterii. Rano także odpowiadać będzie za nieprzyjemny zapach z ust. Ważne jest także, aby nie myć zębów od razu po wypiciu napoju. Większość związków chemicznych zawartych w napojach rozmiękcza szkliwo – wyjaśnia dentysta. Z pomocą mogą przyjść także wyniki badań amerykańskich naukowców z Academy of General Dentistry (AGD). Ich zdaniem picie coli czy oranżady przez słomkę zmniejsza negatywny wpływ płynu na zęby. – Słomka oczywiście musi być skierowana do tylnej części jamy ustnej. Tak aby ograniczyć kontakt napoju z zębami – mówi dr Fąferko.

Gimnastyka ze słomką, zasady picia napojów, na tym tle całkiem rozsądnie wygląda wprowadzenie do letniej diety zwykłej wody. – Nie ma znaczenia, jaka woda, może być gazowana lub nie, zmineralizowana lub nie. Ważne, aby była bez dodatków słodzących lub smakowych. Unikajmy wód o smaku cytryny czy maliny. Lepiej sami dodajmy cytryny lub limonki. Także soki są mniej niebezpieczne, pod warunkiem, że umyjemy po nich zęby – dodaje.

Napoje niezalecane:
- słodkie,
- gazowane napoje,
- cola,
- ice-tea,
- napoje kleiste i syropowate z dużą zawartością cukrów,
- napoje energetyczne i izotoniczne.

Napoje zalecane:
- woda (gazowana lub niegazowana),
- niesłodzona herbata (również zimna),
- mleko.

¬ródło: www.rp.pl
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Preparaty witaminowe nie zmniejszają ryzyka śmierci z powodu raka i chorób serca. Do takich wniosków doszli naukowcy po przebadaniu 180 tys. osób.

Ludzie muszą zrozumieć, że samo łykanie preparatów multiwitaminowych nie wystarczy, aby zapobiec różnym chorobom – tłumaczy prof. Jennifer Hsiang-Ling Lin z Brigham and Women's Hospital w Bostonie. Jej zespół sprawdzał zdrowie i zwyczaje żywieniowe 82 tys. mężczyzn i 100 tys. kobiet w ciągu 11 lat. Obserwowani mieli średnio 60 lat.

Badając przyczyny zgonów naukowcy nie znaleźli żadnej różnicy między osobami przyjmującymi preparaty witaminowe a tymi, którzy radzili sobie bez suplementów diety. Na przykład – na serce zmarło średnio ok. sześciu na 100 obserwowanych, dokładnie tyle samo w grupie „witaminowej", jak i „zwykłej". Podobnie było z rakiem (średnio pięć na 100 osób w obu grupach), jak i w przypadku śmierci z innych przyczyn (cztery na 100).

Na tej podstawie amerykański zespół uznał, że przyjmowanie witamin w żaden sposób nie pomaga. Podobnych wyników dostarczały również wcześniejsze badania (choć miały one mniejszą skalę). Nie znaleziono również związku między przyjmowaniem suplementów diety a na przykład cukrzycą.

Jak jednak podkreśla Song-Yi Park, współautorka analizy, która ukazała się na łamach „American Journal of Epidemiology", niektóre testy sugerują, że przyjmowanie konkretnych witam (lecz nie preparatów multiwitaminowych) ogranicza ryzyko zapadnięcia na raka i choroby serca w podeszłym wieku.

Jak wytłumaczyć tę sprzeczność ? To proste – przekonują naukowcy. Mniejsze badania świadczące o przydatności suplementów diety prowadzono na grupie pacjentów słabiej się odżywiających, którym pewnych związków brakowało w normalnej diecie. W zamożniejszych społeczeństwach ludzie odżywiają się wystarczająco dobrze, aby nie korzystać z dodatkowych preparatów. Wszystko, co jest potrzebne zdrowemu dorosłemu i tak znajduje się w jedzeniu – przekonują amerykańscy badacze.

Uzupełnianie diety witaminami może być konieczne u osób, które z różnych przyczyn nie mogą się odżywiać normalnie lub nie przyswajają wszystkich składników potraw.

Jest też dobra wiadomość. Łykanie pigułek z witaminami – choć nie pomaga – to również nie szkodzi. Co jednak zrobić, jeżeli chcemy zmniejszyć zagrożenie nowotworami i chorobami serca? Prof. Jennifer Hsiang-Ling Lin daje prostą odpowiedź – ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. Niekoniecznie tabletkami multiwitaminowymi.

Sprawa suplementów diety ma jednak istotny wymiar finansowy. W USA połowa dorosłych korzysta z tego rodzaju dodatków. Rynek preparatów witaminowych jest tam wart ok. 5 miliardów dolarów.

www.rp.pl
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:57079e12a0="Paulina76"]Teraz rozumiem, dlaczego przepis na gęś jest zdrowy! [/quote:57079e12a0]

Czy gęsina rzeczywiście jest zdrowa. Śmiem wątpić. Jest wiele zdrowszych rodzajów mięsa. Poza tym praktycznie każdy pokarm białkowy pochodzenia zwierzęcego zawiera komplet niezbędnych aminokwasów.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Orkisz można jeść na wiele sposobów. Można go kupić w postaci ziarna, kaszy, pieczywa, mąki, otrębów, płatków czy makaronu.



Dla zdrowia i urody

Orkisz jest pomocny w leczeniu wielu schorzeń. Spowalnia procesy starzenia się, wzmacnia narządy zmysłów i jest doskonałym składnikiem odżywczym dla organizmu, który jest niedożywiony i wyczerpany. Wzmacnia aktywność mózgu i poprawia koncentrację. Kasza orkiszowa zapobiega kamicy żółciowej i obniża poziom cholesterolu we krwi, a kleik z orkiszu jest dobry dla chorych na cukrzycę. Zmniejsza on zapotrzebowanie na insulinę i przyspiesza przemianę materii. Kawa z orkiszu poprawia trawienie. Wywar z plewek dodany do kąpieli jest pomocny przy wielu dolegliwościach skórnych.


Dlaczego tak wartościowy?

Orkisz zawiera w sobie 56 proc. skrobi, 11,6 proc. białka, 2,7 proc. tłuszczu i 2 proc. składników mineralnych. Zawarte w nim duże ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych doskonale wpływają na układ krążenia, a duże ilości błonnika mają korzystny wpływ na układ pokarmowy. Wartościowe dla organizmu są też zawarte w orkiszu witaminy z grupy B, PP oraz składniki mineralne, takie jak cynk, żelazo, potas i wapń.

To ziarno posiada również bardzo cenną substancję zwaną rodanidem. Jest to naturalny antybiotyk występujący w krwi, ślinie i kobiecym mleku. To on wzmacnia układ odpornościowy niemowląt, wspomaga procesy krwiotwórcze i przyrost masy ciała, pomaga w prawidłowym rozwoju ciąży. Dojrzały orkisz zawiera spore ilości kwasu krzemowego, szczególnie korzystnego dla skóry, włosów i paznokci.


Uwaga na detale

Przy stosowaniu produktów orkiszowych w celach leczniczych ważne jest, by nie łączyć tego zboża z innymi. Nie należy również przygotowywać dań z dodatkiem tego orkiszu w naczyniach aluminiowych, wykonanych ze sztucznego tworzywa lub mających uszkodzoną emalię czy teflon. Przygotowanych potraw nie powinno się odcedzać, by nie straciły wartości odżywczych. Nie należy również odgrzewać ich w kuchence mikrofalowej.


¬ródło: www.swiat-zdrowia.pl/artykul/zdrowotny-cud-natury-orkisz
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

W uzupełnieniu bardzo ciekawego artykułu - [URL=http://www.odzywianie.info.pl/Antyoksydanty-w-zywnosci-czym-sa-wartosci-i-tabele-ORAC.html]Antyoksydanty w żywności - czym są, wartości i tabele ORAC[/URL] taka ciekawostka, którą gdzieś wyczytałem w gazecie, ale nie pamiętam gdzie. Japoński doktor przypadkowo odkrył, że obite owoce i warzywa, czyli poddane stresowi :-D zwiększały w swoim składzie po takim obijaniu ilość antyoksydantów w stosunku do do tych zerwanych razem, ale nie obitych. Doktor poszedł dalej i poddał warzywka i owoce ultradźwiękom i elektrowstrząsom ! Efekt był podobny do tych obitych, też wzrosła ilość antyoksydantów w stosunku do tych nie poddanych "zabiegom" :super:
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:eca5277a29]1. Olej lniany LenVitol - firmy Oleofarm (0,25 l; 0,5 l; 1 l)
2. Olej lniany - firmy Eurolen (0,25 l; 0,5 l; 0,75 l; 1 l)
3. Olej lniany - firmy Efavit (0,25 l)
4. Olej lniany - firmy Szarłat (0,25 l) [/quote:eca5277a29]

Znalazłem jeszcze coś innego i bardziej przekonowującego pod wzgledem odzywczym - Olej lniany staropolski Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu - 240 ml. Przekonuwujące jest to, że produkt pochodzi z Instytutu. Pozostałe dane znalezione na ten temat:

O rewelacyjnym działaniu oleju lnianego przekonało się już wiele osób.
Jednak czym kierować się przy wyborze produktów tego typu dostępnych na rynku?
Najbardziej wartościowy jest ten olej lniany, który zawiera największą ilość kwasów tłuszczowych z grupy omega-3.
Dlaczego?
Ponieważ kwasy tłuszczowe omega-3 mają fundamentalne znaczenie dla funkcjonowa-nia naszego organizmu, stanowiąc między innymi budulec dla:
- każdej komórki organizmu, w tym jakże ważnej tkanki mózgowej,
- syntezy hormonów.
Nasz organizm nie wytwarza ich samodzielnie. Natomiast współczesna dieta praktycznie nie dostarcza organizmowi kwasów omega-3. Za to omega-6 obecne są w nadmiarze. Prowadzi to m.in. do zachwiania równowagi immunologicznej i nadmiernej skłonności do stanów zapalnych organizmu.
Obecnie prowadzonych jest ponad 2000 badań naukowych nad wpływem omega-3 na ludzki organizm. Wykazują one jednoznacznie, że brak odpowiedniej ilości kwasów tłuszczowych omega-3 w organizmie wiąże się m.in. z następującymi schorzeniami:
- emocjonalnymi - hormonalnymi
- metabolicznymi - układu odpornościowego
- umysłowymi - układu krążenia
- dermatologicznymi - układu nerwowego
- gastrycznymi - nowotworami
Spośród olejów dostępnych na polskim rynku, proponowany przez nas olej lniany zimno tłoczony nieoczyszczony Instytutu Włókien Naturalnych zawiera rekordową ilość kwasów omega-3. Na 1 litr oleju ponad 50% to omega-3.
Olej ten jest tłoczony na zimno w prasie ślimakowej (metoda „z dziada pradziada”), gdzie podczas tarcia wytwarza się temperatura maksymalnie 50 stopni Celsjusza. Dzięki temu składniki oleju zachowują swoje naturalne właściwości biologiczne.
Do produkcji używa się najwyższej jakości ziarna pochodzącego ze specjalnych upraw ekologicznych.
Lecznicze i zdrowotne właściwości oleju lnianego wynikają z zawartych w nim bioaktywnych związków, głównie kwasów tłuszczowych omega-3 i lignanów.

ZASTOSOWANIE OLEJU LNIANEGO
CI¡ŻA
- Matka musi zaspokoić zapotrzebowanie płodu na NNKT (nienasycone kwasy tłuszczowe), omega-3 jest istotnym budulcem każdej komórki. Niedobór kwasów powoduje zmiany w składzie błon komórkowych mózgu i siatkówki oka.
- Właściwa proporcja spożycia kwasów omega-3 i omega-6 zabezpiecza przed przedwczesnym porodem.
- Przy niedoborach NNKT zaobserwowano zmiany skórne, mniejszą odporność na infekcje oraz gorszy rozwój fizyczny. Stwierdzono, że u dzieci kobiet, które uzupełniały swoją dietę w ciąży kwasami omega-3, poziom inteligencji w stosunku do rówieśników jest wyższy aż o 19%.
- Kobiece mleko jest bardzo bogatym źródłem kwasów EPA i DHA, koniecznych m. in. do prawidłowego rozwoju mózgu i całego układu nerwowego dziecka, dlatego matka musi dbać o uzupełnianie tych kwasów we własnym organizmie.
ZDROWIE DZIECI I MŁODZIEŻY
- Niezbędny u dzieci uczących się, ponieważ do prawidłowego rozwoju neuronów konieczne jest dostarczenie sporej ilości kwasów omega-3.
- Zapobiega i wspomaga leczenie nadpobudliwości dziecięcej (zespół ADHD).
- Wspomaga równowagę hormonalną ( trądzik młodzieńczy).
ZDROWIE KOBIET
- Poprzez zawartość wielonienasyconych kwasów omega-3 i omega-6 oraz fitoestrogenów (lignany) olej lniany może korzystnie wpływać na cykl miesiączkowy, regulując proporcje hormonów organizmie. Taka regulacja przyczynia się do złagodzenia wielu objawów w tym: przedmiesiączkowe bóle głowy, depresje, bóle podbrzusza, drażliwość i obrzęki. Łagodzi objawy menopauzy i wspomaga czynności macicy, przez co może być stosowany w leczeniu bezpłodności.
ZDROWIE MęŻCZYZN
- Olej lniany korzystnie działa na organizm mężczyzny. Stosowany jest pomocniczo przy leczeniu bezpłodności i w schorzeniach prostaty.
UKŁAD NERWOWY
- Olej lniany stosuje się jako skuteczny środek przy występowaniu drętwienia i mrowienia kończyn. Pomaga również w przypadku postępujących schorzeń mózgu i układu nerwowego, takich jak choroba Alzheimera, stwardnienie rozsiane, depresje czy też uszkodzenie nerwów u chorych na cukrzycę.
- Kwas alfa-linolenowy (ALA) jest podstawowym źródłem kwasu DHA będącego bardzo ważnym składnikiem mózgu. Niski poziom DHA związany jest ze zmianami nastroju, utratą pamięci, problemami ze wzrokiem i występowaniem schorzeń neurologicznych.
IMMUNOLOGIA
- Składniki oleju wzmacniają układ immunologiczny, zmniejszają ryzyko wystąpienia reakcji alergicznych, aktywizują podziały komórkowe.
SPORTOWCY
- Przekształca składniki pokarmowe na energię.
- Wspomaga wzrost mięśni oraz redukcję tkanki tłuszczowej.
- Bierze udział w transporcie tlenu, produkcji hemoglobiny przez co zwiększa wydolność oraz wytrzymałość.
- Znacząco skraca czas regeneracji, ponieważ krew jest w stanie przenosić więcej życiodajnego tlenu do komórek mięśniowych oraz umożliwia naszym komórkom łatwiejsze absorbowanie składników pokarmowych tak bardzo potrzebnych do szybkiej regeneracji.
UKŁAD TRAWIENNY
- Wspomaga procesy trawienne, aktywizuje przemianę materii, co może zapobiegać tworzeniu się kamieni żółciowych, a nawet powodować ich rozpuszczanie.
- Wzmacnia, regeneruje i osłania błony śluzowe na całej długości układu pokarmowego i wydalniczego (hemoroidy).
UKŁAD SERCOWO-NACZYNIOWY
- Powoduje obniżenie poziomu trójglicerydów i „złego cholesterolu”, a wzrost „dobrego”. Dzięki temu skutecznie przeciwdziała miażdżycy, zawałowi serca i chorobie nadciśnieniowej.
- Wpływa na rozszerzenie naczyń wieńcowych i zwiększenie siły skurczu mięśnia sercowego, działa antyarytmicznie.
- Zmniejsza ryzyko zgonu po przebytym zawale.
NADWAGA I OTYŁOŚć
-Olej lniany pomaga przywrócić równowagę hormonalną i zmienione proporcje kwasów tłuszczowych w organizmie. Zawarta w oleju omega-3 może wspomagać redukcję tkanki tłuszczowej oraz hamować powstawanie nowej.
- Wpływa korzystnie na odtłuszczanie wątroby.
ZDROWIE PSYCHICZNE
- Omega-3 stanowi budulec do produkcji hormonów szczęścia tj. serotoniny i dopaminy. Badania wykazują, że osoby cierpiące na zaburzenia emocjonalne oraz ciężkie depresje mają bardzo niski poziom kwasu DHA we krwi.
ZAPOBIEGANIE I LECZENIE CHORÓB NOWOTWOROWYCH, STANY ZAPALNE
- Badania laboratoryjne wykazały także, że kwasy omega-3 mogą zahamować raka piersi, a także zapobiegać rozwojowi nowotworów w innych organach.
- Umożliwia wytwarzanie w organizmie przeciwzapalnych prostaglandyn serii 1 i 3. Niski poziom tych związków jest jednym z głównych powodów występowania różnego rodzaju stanów zapalnych, w tym zapalenia stawów, zapalenia okrężnicy, jelita grubego itd.
- Składniki oleju lnianego zmniejszają ryzyko raka prostaty. Badania przeprowadzone wśród pacjentów chorych na raka prostaty, którzy stosowali w diecie olej lniany przez około 5 tygodni wykazały spowolnione tempo podziałów komórek nowotworowych oraz wzrost szybkości ich umierania w stosunku do pacjentów, którzy go w diecie nie stosowali.
- Zawarte w oleju lignany wykazują silne działanie antyoksydacyjne.
SKÓRA, WŁOSY, PAZNOKCIE
- Ze względu na swoje dobroczynne właściwości olej lniany bywa używany w leczniczym masażu skóry, odżywiając ją i nadając jej elastyczność.
- Wspomaga leczenie chorób skóry m.in. egzemy, łuszczycy, popękane pięty i inne.
- Dla skór suchych z objawami łuszczenia, mało elastycznych, szorstkich, starzejących się
- W przypadku skór tłustych gwarantuje właściwą płynność łoju skórnego i jego równomierne rozprowadzanie na powierzchni naskórka. Nie dochodzi wówczas do zaczopowania ujść gruczołów łojowych i powstawania zaskórników.
- Jest wspaniałą odżywką dla ”zmęczonych” włosów.
ZDROWIE ZWIERZ¡T
- W diecie psów i kotów regularne stosowanie oleju lnianego zapobiega matowieniu sierści i różnym chorobom skóry w tym łupieżowi, łojotokowi, linieniu oraz prosówkowym zmianom skóry jak również skutecznie wspomagają leczenie w/w chorób.
- Jest cennym składnikiem pod względem energetycznym w końskiej diecie. Ma też dobroczynny wpływ na przemianę materii, jak również na sierść. Działa przeciwko wysuszeniu i pęknięciom kopyt.

Czy wiesz, że…
- siemię lniane zawiera 700 !!! razy więcej lignanów niż inne gatunki roślin (lignany - roślinni prekursorzy hormonów tkankowych o właściwościach przeciw nowotworowych),
- nasz olej lniany zawiera dwa razy więcej kwasów omega-3 niż olej z wątroby rekina,
- w 60 % nasz mózg zbudowany jest na bazie kwasów omega-3,
- już po kilku dniach stosowania oleju lnianego możemy przywrócić w organizmie homeostazę czyli równowagę,
- brytyjski ekspert Richard Doll stwierdził, że stosowanie oleju lnianego w codziennej diecie zapobiegłoby tylko w Wielkiej Brytanii 450 zgonom dziennie,
- podstawowym tłuszczem w diecie kulturystów jest olej lniany.
Od kilkudziesięciu lat karierę robi Dieta dr Budwig, czyli spożywanie oleju w postaci specjalnej pasty - zmiksowanego chudego twarogu z olejem lnianym.
Szczegóły można znaleźć na oddzielnych ulotkach oraz stronie internetowej:
www.primanatura.com
UWAGA
Ze względu na nietrwałość kwasu z rodziny omega-3, olej lniany zimno tłoczony nieoczyszczony wysokolinolenowy nie może być rozprowadzany w sklepach sieci detalicznej.
Kwasy te pod wpływem światła, powietrza i wysokiej temperatury ulegają bardzo szybkiemu procesowi utleniania. Muszą być zatem przechowywane w warunkach chłodniczych bez dostępu światła i powietrza.
Dlatego oleje lniane, nawet te zimno tłoczone, które są rozprowadzane przez sklepy, mogą być jedynie z niską zawartością kwasów omega-3 (tzw. niskolinolenowe). Maja one dłuższy termin spożycia. Proszę zawsze uważnie sprawdzać, czy na opakowaniu umieszczono datę produkcji !
Jakość dystrybuowanego przez nas oleju potwierdzają niezależne certyfikaty jakie posiada producent tj .HACCP, ISO 9001, GMP nadane przez TUV - najbardziej renomowaną jednostkę certyfikującą w Europie.
Każda partia tłoczonego oleju ma wystawiane świadectwo analizy. W trosce o jakość olej dostarczany jest przez nas w termoizolacyjnych opakowaniach ze styropianu.
Firma OilDiet jest wyłącznym dystrybutorem w/w oleju.
Ze względu na specyfikę produktu tj. krótki termin przydatności do spożycia (2 m-ce), chłodnicze warunki przechowywania, korzystamy z formy sprzedaży sieciowej tzn. bezpośrednio do domu klienta.
Osoby zainteresowane zamówieniem lub uzyskaniem informacji o możliwości współpracy prosimy o kontakt z dystrybutorem.

Skład 1 litra (1000 ml) oleju lnianego wysokolinolenowego :
- kwas alfa-linolenowy(ALA) (omega-3) - ponad 500 ml
- kwas linolowy(LA) (omega-6) - około 150 ml
- kwas oleinowy(O) (omega-9) - około 170 ml
oraz nasycone kwasy tłuszczowe - około 100 ml
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:35093a471f="witaminka"]Dlaczego z mlekiem nie? ;>[/quote:35093a471f]

Bo mleko krowie jest szkodliwe dla człowieka, a ponadto po co mieszać 2 różne rodzaje produktów, które inaczej się trawią. Ponadto obfitość błonnika w otrębach nie dopuszcza do przyswajania wapnia.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

O tym, że szkodzą nam nie same produkty spożywcze, a ich połączenia wiadomo nie od dziś. I nie chodzi tylko o polane tłuszczem czy serwowane ze smażonym - również tłustym - mięsem ziemniaki, które w tym zestawie katastrofalnie wpływają na naszą figurę. Sztuka tego co łączyć, a czego nie łączyć jest znacznie bardziej skomplikowana i zaskakująca.

Dlaczego bowiem ziemniaki - same w sobie ani specjalnie tuczące, ani niezdrowe i pyszne masełko - w niewielkich dawkach też nieszkodliwe, razem tworzą mieszankę wybuchową? Osoby obeznane z biologią i chemią z pewnością łatwo znajdą odpowiedź. Reszta ma problem. Bo o ile te kartofle z omastą jakoś nam już wbito do głowy, to mało kto zdaje sobie sprawę, że przygotowując w zamyśle bardzo zdrową sałatkę z pomidorów i ogórków, wprawdzie sobie nie szkodzimy, ale i niczego pożytecznego z takiego śniadania nie mamy. I dlaczego dorzucając do tego biały ser możemy zachorować?

Nikt nie zarzuca oczywiście warzywom czy serkowi braku zalet dla naszego organizmu. Jednak kuchnia, to nie matematyka, tu nie zawsze plus i plus daje wynik dodatni. Jak to działa? Oto kilka przykładów połączeń zdrowych produktów, które w najlepszym razie nam nie pomogą, a w najgorszym zaszkodzą.


[b:9b23477faa]Ogórek z pomidorem? Zapomnij![/b:9b23477faa]

Sałatka grecka, pomidory z ogórkiem w śmietanie... pychota. Ale jednak bez sensu. Winny jest ogórek. Choć z pozoru bezpieczny - właściwie sama woda z minimalną zawartością kalorii, dla naszego organizmu całkowicie obojętny, ma w sobie coś co odbiera zdrowym składnikom witaminę C. Nie chodzi więc tylko o pomidora, ale także paprykę czy natkę pietruszki - jej bogate źródła. Z badań wynika, że jeden ze składników ogórka - askorbinaza, zawarta w zaledwie łyżeczce soku z tego warzywa, zniszczy całą witaminę C w aż trzech litrach soku z pomidorów. Na szczęście z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Ogórki jadajmy osobno, a do sałatek dodawajmy konserwowe lub kiszone.


[b:9b23477faa]Pomidor też nie bez winy[/b:9b23477faa]

Jeśli odstawiliśmy już surowego ogórka, ratując pokłady witaminy C w pomidorze, możemy się cieszyć pierwszym sukcesem. No, chyba że plastry pomidora położymy na białym serze. Teoretycznie idealnie zdrowy, dietetyczny zestaw. Jednak w parze może nam zaszkodzić. Zawarte w pomidorze kwasy doskonale łączą się z wapniem z sera, tworząc nierozpuszczalne kryształki, które odkładają się w stawach. Sporadyczne raczenie się takim zestawem nie powinno nikomu zaszkodzić, jeśli to jednak stały element naszej diety, to już wiemy dlaczego bolą nas stawy.


[b:9b23477faa]Herbata z cytryną - leczy przeziębienie czy wywołuje Alzheimera?[/b:9b23477faa]

Chyba nikomu z nas nie przyszłoby do głowy, że przygotowując tak pozornie zdrowy napój możemy sobie zaszkodzić. I znów wina nie leży ani po stronie herbaty, ani cytryny. Ryzykowne jest jednak połączenie obu składników. Zawarty w listkach herbaty glin, który może wywoływać chorobę Alzheimera, na szczęście nie jest przyswajalny dla naszego organizmu. Jednak w połączeniu z sokiem z cytryny powstaje łatwo wchłanialny cytrynian glinu. Nie znaczy to jednak, że w trosce o zdrowie już nigdy nie napijemy się ulubionego napoju. Wystarczy pamiętać o kilku zasadach. Najlepiej, żeby herbata nie była zbyt mocna, a sok z cytryny w ilościach umiarkowanych. Do tego najważniejsze - nie wlewamy soku, gdy liście znajdują się jeszcze w herbacie. Robimy to dopiero, gdy usuniemy je z napoju. Co ciekawe herbata nie jest dobrym składnikiem jeszcze jednego często stosowanego zestawu - ciasto i herbata. Takie połączenie nie wywoła wprawdzie żadnych dramatycznych skutków - no chyba że ciasta będzie zbyt wiele i przybędzie nam centymetrów - ale też nie mamy co liczyć na dostarczenie organizmowi potrzebnych witamin i minerałów. Obecne w herbacie garbniki ograniczają wchłanianie do organizmu obecnych w cieście min. białek, wapnia, magnezu, cynku, żelaza i miedzi. Nie mamy też co liczyć, że z drożdżowego wypieku przyswoimy witaminę B1. Jeśli jednak nie potrafimy się oprzeć temu zestawieniu - pijmy przynajmniej słabą herbatę.


[b:9b23477faa]Czerwone mięso, czerwone wino - a jednak anemia[/b:9b23477faa]

Trudno o bardziej naturalne połączenie. Nawet osoby zupełnie nie znające się na trunkach wiedzą, do czerwonych mięs, podajemy czerwone wino. Ponoć nie ma bardziej idealnego połączenia pod względem smakowym. Co więcej czerwone wino w małych ilościach polecane jest nawet ze względów zdrowotnych, a trudno o bogatsze źródło żelaza niż czerwone mięso. Niestety wino - podobnie jak herbata zawiera garbniki ograniczające wchłanianie cennego żelaza. A wiadomo niedobór żelaza równa się anemia.


[b:9b23477faa]Grzybki nigdy pod wódeczkę
[/b:9b23477faa]
Na polskich stołach taki obrazek pojawia się dość często. Biesiadnicy z pewnością nie zdają sobie sprawy z tego, że podczas jedzenia ryzykują życie. Szczególnie, gdy jedzą czernidlaka pospolitego. Z grzybie znajduje się bowiem kopryna, związek który zatrzymuje utlenianie alkoholu etylowego na etapie aldehydu. Wypicie wódki, wina czy piwa nawet dwa - trzy dni po zjedzeniu tych grzybów może skończyć się tragicznie.

Nie tak dramatyczne ale również nieprzyjemne skutki łatwo osiągniemy popijając alkoholem dowolne grzyby. Tym razem za sprawą wpływu alkoholu na specyficzne zawarte w grzybach białko. Ścinając je, sprawia że staje się ono niestrawne, a nas czekają ciężkie kłopoty trawienne.


[b:9b23477faa]Czego jeszcze powinniśmy unikać?[/b:9b23477faa]

Nie ma możliwości wymienienia wszystkich połączeń, których powinniśmy unikać w kuchni. Poza tymi dość szczególnymi zestawami, dla zdrowia i smukłej figury, warto choć zapamiętać podstawowe zasady. Najgroźniejsze dla zdrowia jest łączenie białka i węglowodanów.

Dlatego nie jemy mięsa z pieczywem, kaszą czy ziemniakami. Zastąpmy je gotowanymi warzywami - najlepiej zielonymi. Również chleb i ziemniaki pasują do zielonych warzyw. Nigdy jednak nie popijajmy ich mlekiem. Podobnie jaj. Możemy za to łączyć białka z tłuszczami, a tłuszcze z węglowodanami. Czyli albo warzywa i mięso, albo ziemniaki, kasze czy makarony z potrawkami z warzyw. Nigdy wszystko na raz, a będziemy zdrowsi i piękniejsi!

¬ródło: kuchnia.wp.pl
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Popularne suplementy diety, m.in. L-karnityna, błonnik w tabletkach, poliglukozamina i inne nie pomagają w odchudzaniu bardziej od placebo - wynika z najnowszych prac, o których informuje serwis internetowy EurekAlert.

Wyniki badań zostały zaprezentowane na Międzynarodowym Kongresie Badań nad Otyłością, który odbywa się w Sztokholmie.

Jak przypomina prowadzący jedno z badań dr Thomas Ellrott, dyrektor Instytutu Odżywiania i Psychologii na Wydziale Medycyny Uniwersytetu w Getyndze, w aptekach i sklepach ze zdrową żywnością sprzedawane są dziesiątki suplementów diety, które mają wspomagać odchudzanie. - Dysponujemy tzw. magnesami tłuszczu, które mają silnie przyciągać i wiązać tłuszcze, aktywatorami oraz rozpuszczalnikami tłuszczu, jak również preparatami tłumiącymi apetyt lub nasilającymi metabolizm - wylicza uczony. - Rynek tego rodzaju suplementów jest bogaty, jednak w przeciwieństwie do leków, ich skuteczność nie musi być dowiedziona, by mogły znaleźć się w sprzedaży - podkreśla Ellrott.

Specjalista razem ze swoimi współpracownikami testował efekty działania dziewięciu popularnych suplementów na odchudzanie, takich jak L-karnityna (reklamowana jako spalacz tłuszczu), poliglukozamina (która ma wiązać tłuszcze), proszek z kapusty, z nasion guarany (które ze względu na wysoką zawartość kofeiny pobudzają metabolizm), wyciąg z dziwidła (zawierający specjalny błonnik - glukomannan - pęczniejący w żołądku i sprzyjający uczuciu sytości), alginian sodu (o działaniu podobnym do glukomannanu) oraz tabletki z błonnikiem i wybrane ekstrakty roślinne.

Naukowcy kupili wszystkie te specyfiki w niemieckich aptekach, zmienili ich opakowanie i nazwy na neutralnie brzmiące i dodali nowe ulotki informacyjne, pozbawione prawdziwej nazwy preparatu.

Potem grono osób w średnim wieku z otyłością lub nadwagą podzielili na dziewięć grup i przez osiem tygodni każdej podawali inny specyfik. Za każdym razem stosowali preparat ściśle według zaleceń producenta. Dziesiąta grupa otrzymywała placebo. Łącznie w badaniu udział wzięło 189 pacjentów.

Po dwóch miesiącach osoby zażywające siedem z dziewięciu badanych produktów zrzuciły od 1 do 2 kg (w zależności od suplementu), podczas gdy w grupie stosującej placebo ubytek masy ciała wyniósł średnio 1,2 kg.

Jak ocenili naukowcy, żaden z suplementów - niezależnie od mechanizmu działania - nie spowodował więc znacznej utraty wagi w porównaniu z substancją nieaktywną.

Zdaniem Ellrotta, wynika z tego, że jeśli pacjent ma wskazanie do odchudzenia się powinien wybrać raczej leki o sprawdzonych efektach działania - przepisywane na receptę lub dostępne w wolnej sprzedaży.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:c4c7cbabf0="konrado5"]Każda syntetyczna witamina jest gorsza od witaminy naturalnej, ale syntetyczne witaminy z grupy B i syntetyczna witamina C nie są dużo gorsze od naturalnych. Przynajmniej nikt nie przedstawił na to żadnych badań z podwójną ślepą próbą. O szczegóły proszę pytać tutaj, bo ja się nie znam w przeciwieństwie do użytkownika "tomakin": [/quote:c4c7cbabf0]

Ty chyba nie czytasz dokładnie co jest napisane !: [quote:c4c7cbabf0="ekofan"]W lutym 2000r. Opublikowano kolejne badanie dotyczące syntetycznej witaminy C ( 573 ochotników). Podawano 500 mg witaminy C przez okres 12-18 miesięcy grupie kobiet i mężczyzn w średnim wieku. Zauważono wtedy u tych osób zwiększoną szybkość zwężania się tętnic szyjnych. U palaczy proces ten przebiegał 5 razy szybciej. Szybkość zwężania tętnic to szybkość zmian miażdżycowych. [/quote:c4c7cbabf0]

I jeszcze to. [quote:c4c7cbabf0="ekofan"]Wzór chemiczny sztucznej witaminy może być idealnie taki sam jak naturalnej, ale są inne ważne szczegóły odrózniające syntetyki i naturalne witaminy nie znane zwykłym zjadaczom chleba, o których się nie mówi (są to konfiguracje przestrzenne, skręcalności, izomerie, obecność nie znanych dla nauki "współtowarzyszy" potrzebnych w przyswajaniu). Sądzę, że nie jesteś chemikiem i nie wiesz jak łatwo i tanio pozyskuje się sztuczne witaminy, a właściwie strąca, z naturą nie mają one nic wspólnego. [/quote:c4c7cbabf0]
Faktycznie nie jesteś chemikiem, ale też myśleniem i analizą danych nie grzeszysz !

Po co "wyjeżdżasz" z podwójną ślepą próbą ?, jak z góry wiesz, że przeprowadzenie takiej próby jest niemożliwe. Zadam pytanie. Czy przeprowadzono do tej pory próbę z podwójną ślepą próbą na temat szkodliwości palenia i wpływu na powstawanie raka płuc ? Odpowiedź brzmi jak zapewne wiesz NIE ! A każdy wie, że palenie ma wpływ na powstawanie raka płuc.

Teraz rusz głową i zdaj się na logikę. Jest taki "fajny" preparat witaminowo - mineralny Centrum. Jeden z pierwszych, który pojawił się na światowym rynku. Lata doświadczeń, olbrzymia wiedza naukowców tworzących ten "cudowny" specyfik. Zażywając go codziennie każdy powinien być zdrowy jak koń, a jak jest w rzeczywistości ? Masa procesów z producentem.


[quote:c4c7cbabf0="konrado5"]O eskimosach:
tomtom napisał/a:
Eskimosi jak muchy padali od każdej jednej choroby zakaźnej, a umieralność w wieku dorastania była tam po prostu przerażająca. Zdarzało się, że do pierwszej klasy przychodziło dziesięcioro dzieci, z ósmej wychodziło żywe tylko jedno. Obecnie średnia życia baaaaardzo mocno u nich skoczyła. niemniej dalej jest o całe 10 lat niższa niż u ludzi odżywiających się "normalnie".

do tego

eskimosi mają NAJWYŻSZY wskaźnik osteoporozy na świecie. Oni mają po prostu kości jak zapałeczki.

http://www.dobradieta.pl/...er=asc&start=45[/quote:c4c7cbabf0]
A jak wyobrażasz sobie długość życia w warunkach ciągłego życia w wychłodzeniu bez wpływu na zdrowie ? Dlaczego ludzie w Polsce (prawie) nie chorują w okresie lata na choroby związane z odpornością, a nagminnie chorują w czasie zimy ? Eskimosi też są ludźmi jak my i żyją niestety w ciagłym mrozie. Wyobraź sobie co by było u nas, gdyby panowała cały czas zima. Eskimosi nie dostarczają praktycznie w ogóle witaminy C więc skutek jest znany, a zapotrzebowanie w czasie takich warunków wzrasta i to znacznie. Co to osteoporozy jest to oczywiście też do wytłumaczenia. Jest to skutek zakwaszenia organizmu przez białko, a wapń należy do pierwiastków zasadotwórczych.


[quote:c4c7cbabf0="konrado5"]O szczegóły proszę pytać tutaj:
http://vegie.pl/forum80.htm [/quote:c4c7cbabf0]
Pod tym linkiem znalazłem tylko listę postów, gdzie zwróciłem uwagę na post pod tytułem "Konrado5 mnie dobija prosze o rady" :-D. Radzę więc nie dobijać forumowiczów swoimi pseudo wnioskami opierąjącymi się na 2 lub 3 wybitnych "autorytetów" z dziedziny żywienia i dokładne czytanie tego co jest napisane.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Artykuł z Gazety Wyborczej

Masz problemy z cholesterolem - może powinnaś/powinieneś zjadać jednego czerwonego grejpfruta dziennie? To może się okazać prawdziwie zbawienne dla chorych na serce - uważają naukowcy.

O tym, że owoce i warzywa są zdrowe, nie trzeba przekonywać. Od lat np. wiadomo, że stosujący tzw. śródziemnomorską kuchnię mieszkańcy południowej Europy rzadziej chorują na serce i dłużej żyją. Jednak dobrze udokumentowanych badań na temat zdrowotnych walorów konkretnych owoców i warzyw wcale nie ma dużo. Ostatnio międzynarodowy zespół badaczy, również z Polski, którego spiritus movens jest prof. Shela Gorinstein z Uniwersytetu Hebrajskiego, dowiódł pożytków z jedzenia grejpfrutów i czosnku oraz picia piwa.

[b:493f3abc17]Jeśli grejpfrut to czerwony [/b:493f3abc17]

Okazało się, że grejpfruty mogą wpływać na poziom związków tłuszczowych we krwi. Zbyt wysokie stężenie tych substancji, zwłaszcza tzw. złego cholesterolu i trójglicerydów, jest niekorzystne dla zdrowia. Przyczynia się ono do powstawania blaszek miażdżycowych, które są głównym sprawcą zawału mięśnia sercowego. Im więc mniej cholesterolu i trójglicerydów, tym bezpieczniejsze i zdrowsze serce.

Naukowcy pod wodzą prof. Hanny Leontowicz z Katedry Nauk Fizjologicznych Wydziału Medycyny Weterynaryjnej SGGW w Warszawie najpierw wykazali, że czerwone grejpfruty są zdrowsze niż żółte, gdyż mają więcej zdrowych przeciwutleniaczy, m.in. antocjanów i flawonoidów.

Do przeprowadzonych w Izraelu badań klinicznych zaproszono 57 pacjentów - mężczyzn i kobiet w wieku od 39 do 72 lat. Wszyscy chorowali wcześniej na serce i byli po tzw. by-passach (chirurgicznie wszczepiono im dodatkowe dwa-trzy naczynia wieńcowe). Wszyscy też mieli kłopoty z utrzymaniem właściwego poziomu tłuszczów we krwi mimo zażywania obniżających poziom cholesterolu statyn.

Chorych podzielono na trzy równe grupy. Przez 30 dni nie dostawali żadnych leków, wszyscy byli na zdrowej dla sercowców diecie. Pacjentom z pierwszej grupy polecono dodatkowo zjadać raz dziennie czerwonego grejpfruta, druga grupa raczyła się żółtymi grejpfrutami, ostatnia zaś była grupą kontrolną.

Wyniki, zwłaszcza w wypadku czerwonych grejpfrutów, okazały się wielce obiecujące. Po miesiącu regularnego jedzenia tych owoców poziom całkowitego cholesterolu obniżył się o ponad 15 proc., a złego cholesterolu aż o 20,3 proc.! Podobnie rzecz miała się z trójglicerydami - u jedzących czerwone grejpfruty poziom tych związków spadł o ponad 17 proc.

To doskonała wiadomość dla sercowców - uważają autorzy badania i przypominają przy okazji, że sok z grejpfrutów jest jednym z niewielu napojów, którym nie wolno popijać leków (często bowiem dochodzi tu do niekorzystnych interakcji). Spożywanie codziennie czerwonego grejpfruta może się okazać prawdziwie zbawienne dla naszych naczyń i serca - uważa prof. Gorinstein. Szczegóły publikuje prestiżowy "Journal of Agricultural and Food Chemistry".

[b:493f3abc17]12 ząbków czosnku [/b:493f3abc17]
Warzywem, jakie wziął pod lupę zespół prof. Gorinstein, był czosnek, znany z działania antybakteryjnego i wzmacniającego odporność. Jednak naukowców interesowała ponownie zawartość groźnych związków tłuszczowych we krwi.

Tym razem badania przeprowadzono na szczurach. Zwierzęta podzielono na pięć grup. Jedna z nich była na zwykłej diecie, na którą składała się skrobia, kazeina, olej sojowy oraz mieszanka witamin i minerałów. Druga grupa dostawała dodatkowo 1 proc. cholesterolu, natomiast trzy kolejne oprócz cholesterolu także liofilizat surowego czosnku (w dawkach - odpowiednio 500, 750 i 1000 mg świeżego czosnku na kilogram masy ciała). Po czterech tygodniach takiej diety okazało się, że szczurom, które jadły 500 mg czosnku, cholesterol nie wyrządził większej krzywdy. Poziom związków tłuszczowych we krwi utrzymał się na dobrym poziomie, zmniejszyła się też ilość fibrynogenu i wydłużył czas krzepnięcia (tym samym zmniejszyło się niebezpieczeństwo groźnych dla zdrowia zakrzepów). Okazało się przy tym, że większa dawka czosnku nie była aż tak skuteczna.

Wyników badań na zwierzętach nie da się przełożyć bezpośrednio na ludzi, ale zdaniem prof. Gorinstein jest wielce prawdopodobne, że czosnek - w nie za małej ani nie za dużej porcji - broni także nasze organizmy przed złym cholesterolem. Co oznacza "nie za mało" i "nie za dużo"? Jeśli wziąć pod uwagę wyniki badań na szczurach, oznaczałoby to aż 12 ząbków dziennie. Entuzjastów czosnku w Polsce nie brakuje, choć nawet oni zwykle nie jedzą go w takiej ilości. Może jednak zmienią przyzwyczajenia?

I ważna uwaga - czosnek zachowuje zdrowotne właściwości, o ile nie podgrzewa się go dłużej niż 20 minut. Dlatego autorzy pracy (w "Journal of Agricultural and Food Chemistry") radzą, by dodawać czosnek nie wcześniej niż 20 minut przed zakończeniem przyrządzania potrawy.

[b:493f3abc17]Schudnąć po piwie [/b:493f3abc17]

Po zdrowych owocach i warzywach kolej na zdrowy napój. W kuchni śródziemnomorskiej jest nim na ogół czerwone wino, ale polscy i izraelscy naukowcy (tym razem pierwszym autorem pracy jest dr Zenon Jastrzębski z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie) postanowili przyjrzeć się działaniu piwa. Piwo cieszy się raczej złą sławą, obarcza się je m.in. odpowiedzialnością za tycie (nie bez powodu dodatkowy tłuszcz na brzuchu piwosza zwany jest "mięśniem piwnym"). - Nic bardziej mylącego - twierdzi dr Jastrzębski. - Przyrost wagi to raczej efekt golonek, kiełbasek czy chipsów zjadanych przy okazji picia piwa - dodaje naukowiec. - Z naszych badań wynika, że piwo nie tuczy, lecz odchudza. Choć trzeba uczciwie powiedzieć, że nie badaliśmy pełnego piwa, ale jego liofilizat, a więc to, co zostaje po odparowaniu wody i alkoholu, bo sam alkohol jest - jak wiadomo - wysokokaloryczny.

Dokładny raport na temat piwnej kuracji zamieszcza najnowsze wydanie "Food and Chemical Toxicology". Uczeni sprawdzali, jak reagują na liofilizat piwa dwie odmiany szczurów - zwykłe gryzonie oraz te z genetycznie uwarunkowanym nadciśnieniem. Połowa zwierząt dostawała przez dziesięć dni liofilizat piwa, połowa - roztwór soli fizjologicznej. Szczurom regularnie mierzono ciśnienie krwi i kontrolowano pracę serca. Okazało się, że suszone piwo nie miało wpływu na te parametry, natomiast dostające je zwierzęta wyraźnie straciły na wadze. Dotyczyło to zarówno zwierząt zdrowych, jak i tych z nadciśnieniem.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Jak najbardziej zdrowy rozsądek. Nie ma tak naprawdę żadnych naukowych dowodów "przeciw", ale myslę, że nie tylko dla mnie sporym tematem do przemyślenia, podany kiedyś przez Ciebie link do strony, gdzie jest podane spożycie mleka w różnych krajach świata i drugi link z zachorowalnością na cukrzycę i widać jak na dłoni korelację. Znalazłem też kiedys statystyki z osteoporozą i korelacja ze spozyciem również istnieje choć już nie tak mocno.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

I nie piją mleka :-P
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:55382f3e74="Hania"]Ja czuję przeciwną reakcję, raczej mi śmierdzą. Jedyne, co mi w nich smakuje to chyba sosy. [/quote:55382f3e74]

Widocznie Twoje zmysły nie przeszły na "ciemną stronę mocy" i nie przyzwaczyiły się i nie uzależniły. 8-)
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Fajny pomysł na dietę odkwaszającą - lorenc.krakow.pl/teksty/dietodkw.html

PRODUKTY SILNIE ZAKWASZAJ¡CE
biały cukier i produkty go zawierając ( np. ciasta cukiernicze, sklepowe soki itp.), słodziki i zawierające go produkty,
mleko krowie i jego przetwory- nabiał sery białe żółte, jogurty, maślanki itp.
produkty kwaśne
pszenna mąka i produkty z niej pochodne: chleby, pierogi, kluski, naleśniki itp.
mięso w dużych ilościach, wędliny, podroby.
konserwy
jajka
kasze prócz kaszy jaglanej (prosa) gdy nie są wystarczająco pogryzione i przeżute
kawa naturalna, mocna herbata czarna odwadniają organizm podobnie jak alkohole,
przed kupnem produktów proszę zwracać na skład jak są konserwowane i czy nie zawierają białego cukru
produkty wychładzające (właśnie nabiał surowe owoce i warzywa), nie stosować mrożonych produktów
nie używać mikrofalówki produkty zmieniają swoje właściwości energetyczne i chemiczną strukturę

PRODUKTY ZALECANE W DIECIE ODKWASZAJ¡CEJ
wszystkie warzywa:
spożywamy sezonowe, najlepiej gotowane w wodzie na parze, pieczone, latem możemy zjadać większe ilości surowych, zalecane są soki robione w domu z marchwi, buraczków itp. ale pijemy je rano, nigdy nie spożywamy wieczorem przed snem surowych owoców i warzyw gdyż może to prowadzić do nocnego zalegania i gnicia w jelitach;
do sałatek zamiast majonezu i mlecznych sosów stosujemy oliwę z oliwek pierwszego tłocznia na zimno, oliwę z pestek winogron, ze świeżymi ziołami lub suszonymi i octem winnym, ew. jabłkowym
wszystkie sezonowe krajowe owoce, importowane zawierają dużo chemii i nie są w pełni dojrzałe
nabiał jedynie z mleka koziego i owczego (sery, mleko) są bardziej przyswajane przez nasz organizm
mięso w małych ilościach najlepiej pieczone, gotowane, duszone w warzywach, niesmażone, w porze letniej raz na dwa tygodnie, przy silnym zakwaszeniu całkowity zakaz
nie spożywamy wędlin podrobów zawierają dużo soli i związków chemicznych, zamiast nich lepiej upiec mięso w przyprawach
ryby - świeże, oceaniczne (pieczone, z rusztu, gotowane, duszone), najlepiej łosoś, pstrąg tęczowy, makrela, tuńczyk (bardzo bogate w Omega-3).
jajka stosujemy tylko jako składnik potrawy ostatecznie np. do naleśników, pieczenia itp., dobrze jest stosować jajka przepiórcze
białko do organizmu dostarczamy w postaci warzyw strączkowych, soji ale uważać by nie była modyfikowana genetycznie podobnie z innymi produktami spożywczymi często można spotkać się z modyfikowaną kukurydzą i mączka kukurydzianą,
zamiast mąki pszennej stosujemy mąkę razową, żytnią, kukurydzianą, do panierek polecamy sezam
pieczywo razowe z ziaren na zakwasie, nie pszenne, najlepiej opiekać w opiekaczu,
zupy nie zagęszczane mąką, śmietaną, można zrobić zupę krem przez zmiksowanie warzyw,
zboża wszystkie są wskazane ale należy jej dokładnie przeżuwać i mieszać podczas jedzenia ze śliną dopiero wtedy nabierają właściwości zasadowych (kasza gryczana, żyto, owies, ryż ale jedynie brązowy nieoczyszczony), jedynie kasza jaglana (proso) jest od razu zasadowa,
makarony pszenne zastępujemy razowymi lub jaglanymi ryżowymi dostępne w sklepach ze zdrową żywnością
do słodzenia używamy miodów, cukru trzcinowego nierafinowego, syropu klonowego,
słodycze zastępujemy suszonymi owocami, prażone ziarna (sezam płatki pszenne itp. połączone miodem), ciasta na bazie mąki żytniej i cukru trzcinowego,
do przygotowania potraw używamy dużej ilości przypraw, świeżych ziół, dobrej wody,
należy wypijać 2-3 litry płynów najlepiej wody wrzątku dobrej jakości, wody niskozmineralizowaniej, niegazowanej, dobrze jest pić np. wodę Zuber (alkaliczną), kawę zbożową, zioła, jeśli soki owocowe to rozcieńczone z wodą ale bez cukru, najlepiej pić soki wyciskane w domu i tu można pić bez rozcieńczenia jeżeli nie ma przeciwskazań.

Inne bogate wypracowanko na ten temat wpływu zakwaszenia na stan organizmu - http://www.eioba.pl/a78074/wplyw_zakwaszania_na_stan_zdrowia_organizmu
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Powody przejścia na wegetarianizm są bardzo różne. Czasem mają one podłoże czysto ekonomiczne; produkty roślinne są przecież tańsze od zwierzęcych. Czasem jest to panująca moda, szczególnie wśród młodzieży. Najczęstszą jednak przyczyną unikania spożywania produktów pochodzenia zwierzęcego (głównie mięsa, drobiu i ryb) jest przekonanie, że dieta bazująca na produktach roślinnych jest zdrowsza. Inni z kolei kierują się względami etycznymi; nie chcą, by dla zaspokojenia ich upodobań kulinarnych były zabijane zwierzęta. Należy też wspomnieć, że wegetarianie zazwyczaj nie palą papierosów, nie piją alkoholu (lub w minimalnych ilościach), ograniczają spożycie kawy i herbaty.

Od lat wegetarianizm jest przedmiotem zainteresowań naukowców, szczególnie pod kątem jego wpływu na zdrowie i długowieczność ludzi. Badania wykazały, że u wegetarian, w porównaniu do osób odżywiających się tradycyjnie, rzadziej występują takie choroby, jak: nadwaga lub otyłość, rak płuc, choroba wieńcowa, cukrzyca typu II, kamica pęcherzyka żółciowego, choroba niedokrwienna serca i zaparcia.

Zaletą diet wegetariańskich jest to, że skłania do spożywania dużej ilości warzyw, owoców, produktów zbożowych i tłuszczów roślinnych, co wiąże się z dostarczaniem organizmowi dużej ilości witaminy C, witaminy E (które są silnymi przeciwutleniaczami i zapobiegają tworzeniu się komórek nowotworowych), nienasyconych kwasów tłuszczowych, niektórych witamin z grupy B oraz błonnika, który z kolei obniża ryzyko zachorowania na nowotwór jelita grubego. Ponadto, produkty wegetariańskie cechuje mała zawartość soli kuchennej (co przeciwdziała nadciśnieniu), nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu (co pomaga ustrzec się przed miażdżycą) oraz niektórych kancerogenów, jak nitrozoamin.

U osób na diecie wegetariańskiej z reguły zapotrzebowanie na energię jest pokryte, problemy w tym zakresie mogą mieć jednak mężczyźni. ¬ródłem energii u wegetarian są przede wszystkim produkty zbożowe, produkty mleczne oraz owoce i przetwory owocowe. Spożycie białka jest wystarczające zwykle tylko w przypadku laktoowowegetarian i laktowegetarian. W pozostałych dietach jarskich występuje jedynie białko roślinne, które posiada mniejszą wartość biologiczną aniżeli białko zwierzęce. Niemniej jednak nawet w takiej sytuacji możliwe jest pokrycie zapotrzebowania na wszystkie aminokwasy egzogenne, należy tylko dobrać do jadłospisu odpowiednie produkty roślinne. Na przykład odpowiednią ilość lizyny gwarantuje dołączenie do jadłospisu dużo fasoli, kukurydzy oraz soi.

Zawartość węglowodanów w diecie jarskiej jest również wystarczająca i stanowią je w dużym stopniu węglowodany złożone, tzn. bogate w błonnik. Należy jednak zaznaczyć, że zarówno niedobór, jak i nadmiar błonnika może być niekorzystny.

Analizując dietę wegetariańską pod względem ilości i jakości zawartej w niej tłuszczów, jest ona korzystniejsza dla organizmu ludzkiego. Ilość nasyconych kwasów tłuszczowych (SFA) i cholesterolu jest znacznie mniejsza, natomiast wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (PUFA) znacznie większa.

Osoby pozostające na diecie wegetariańskiej, które włączają do jadłospisu mleko i produkty mleczne, nie są zagrożone niedoborem wapnia. Należy jednak zwrócić uwagę na ilość tego pierwiastka spożywanego przez młodzież, gdyż niedostateczne jego spożycie może w okresie rozwoju organizmu spowodować poważne problemy.

Najpoważniejszym i najczęstszym problemem wegetarian jest niedobór żelaza i cynku. Żelazo zawarte w produktach roślinnych to żelazo niehemowe, którego biodostępność jest kilkakrotnie niższa niż żelaza hemowego zawartego w produktach zwierzęcych. Ponadto w produktach roślinnych znajdują się substancje antyodżywcze, które hamują przyswajanie składników mineralnych, takich jak: kwas fitynowy, kwas szczawiowy, tanina i błonnik. Substancje te wiążą jony metali w przewodzie pokarmowym tworząc niewchłanialne kompleksy. Stężenie hemoglobiny u wegetarian jest zazwyczaj prawidłowe, ale stężenie ferrytyny w moczu jest znacznie obniżone, co świadczy o małych zapasach żelaza w organizmie i jest bardzo niebezpieczne dla kobiet w ciąży, bowiem wzrasta wówczas ryzyko poronienia. Ponadto u niemowląt, których matki są wegetariankami, obserwuje się małe urodzeniowe zapasy żelaza, co przy dłuższym karmieniu piersią zwiększa ryzyko rozwoju niedokrwistości u tych dzieci. Dlatego w przypadku wegetarian dbanie o to, by spożywać duże ilości witaminy C, która ułatwia przyswajanie żelaza, bądź nawet stosować suplementację tej witaminy, jest tak niezmiernie ważna.

W dietach jarskich obserwuje się brak lub znikome ilości witaminy D, toteż należy zwrócić uwagę na spożywanie produktów, w których zawartość tej witaminy jest możliwie największa, np. produkty wzbogacane w witaminę D3. Bardzo istotnym problemem u wegetarian jest niedobór witaminy B12, gdyż występuje ona w dużych ilościach w produktach pochodzenia zwierzęcego, dlatego ograniczanie się tylko do produktów roślinnych może przynieść poważne zaburzenia neurologiczne o skutkach nieodwracalnych.

Podsumowując, korzyści i negatywne strony wegetarianizmu przekładają się na obfitość bądź niedostatek poszczególnych składników pokarmowych.

Powody, dla których wegetarianizm dobrze służy zdrowiu:
wysoka zawartość witamin rozpuszczalnych w wodzie, w tym głównie witaminy C,
wysoka zawartość węglowodanów złożonych, w tym głównie skrobi i błonnika,
względnie niska kaloryczność produktów,
niska zawartość tłuszczów ogółem, nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu,
wysoka zawartość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT),
działanie alkalizujące produktów roślinnych,
niska zawartość chlorku sodu (NaCl).

Argumenty przeciw wegetarianizmowi to:
niska zawartość aminokwasów egzogennych w diecie,
niedobory żelaza i jodu,
niedobory wapnia w okresie wzrostu i rozwoju,
brak witaminy B12,
niska zawartość lub brak witaminy D,
duża ilość substancji antyodżywczych, takich jak: szczawiany, fityniany, taniny, goitrogeny.

Uważa się, że wegetarianizm może prowadzić do niedokrwistości, krzywicy, osteoporozy i osteomalacji oraz sprzyjać powstawaniu woli tarczycowych, ze względu na niedobory jodu u wegetarian.

Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty diety wegetariańskiej należy stwierdzić, że może ona korzystnie wpływać na zdrowie, ale tylko i wyłącznie przy właściwym doborze produktów, które pokrywałyby zapotrzebowanie na wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Panuje poparty badaniami klinicznymi i obserwacjami pogląd, że dieta wegetariańska niewskazana jest w przypadku dzieci, młodzieży, kobiet w ciąży, matek karmiących, ludzi starszych i osób ciężko pracujących fizycznie.

[b:ffe00214c9]znalezione na forum kafeteria.pl[/b:ffe00214c9]
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

A jaka dokładnie odmiana wegetarianizmu ? :roll:

- Laktoowowegetarianizm (owolaktarianizm) – najbardziej rozpowszechniona odmiana wegetarianizmu. Polega na rezygnacji z potraw mięsnych. Do jadłospisu dopuszczone są natomiast produkty pochodzenia zwierzęcego: nabiał, jajka, miód.

- Laktowegetarianizm – popularna odmiana wegetarianizmu, polegająca na wyłączeniu z jadłospisu jajek. Laktowegetarianie dopuszczają jednak spożywanie mleka i jego przetworów.

- Owowegetarianizm – dieta, która z produktów zwierzęcych dopuszcza jedynie spożywanie jajek.

- Weganizm – polega na rezygnacji ze spożywania wszelkich pokarmów wytwarzanych przez zwierzęta. Poza mięsem nie spożywa się też mleka, serów, jaj. Niektórzy weganie uważają miód za produkt pochodzenia zwierzęcego i w związku z tym go nie jedzą, jednak jest to sprawa indywidualnych przekonań. Według części definicji weganizm jest proekologicznym stylem życia niewykorzystującym produktów, w powstaniu których brały udział zwierzęta, takich jak skórzane ubrania, futra czy testowane na zwierzętach kosmetyki, zaś sama dieta odrzucająca pokarm zwierzęcego pochodzenia nazywana jest wówczas ścisłym wegetarianizmem.

- Witarianizm – dieta polegająca na spożywaniu wyłącznie świeżych warzyw i owoców. Odrzuca jakiekolwiek potrawy gotowane. Witarianie rezygnują również z wszelkich napojów typu kawa, herbata.

- Frutarianizm (lub fruktarianizm, fruitarianizm, fruktorianizm) – najbardziej zaostrzona forma wegetarianizmu. Oprócz mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, fruktarianie nie jedzą żadnych owoców i warzyw, których zerwanie uśmierciłoby roślinę (np. sałaty). Ich pokarmem są owoce, które same spadną z drzewa.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Herbata zielona jest zdrowa ! Jest ona uważana za zdecydowanie zdrowszą i wartościowszą od używanej powszechnie herbaty czarnej. Jest tak dlatego, że w procesie jej otrzymywania, jej najważniejsze związki czynne nie ulegają utlenieniu. Zdrowy jest zwłaszcza wyciąg z zielonej herbaty - chodzi tu o polifenole - cudowne antyooksydanty. Jednak wydaje mi się, że herbata zielona podobnie jak normalna, również może wypłukiwać z organizmu sole mineralne takie jak cynk, magnez, wapń.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Walory zdrowotne pieczywa na zakwasie - artykuł ze strony bagietka.net.pl

O tym, że konsumpcja pieczywa na zakwasie sprzyja naszemu zdrowiu decyduje już sama jego atrakcyjność. Aromat i smakowitość takiego chleba powodują wysyłanie pozytywnych bodźców do mózgu, co w reakcji zwrotnej wyzwala wydzielanie śliny i enzymów odpowiedzialnych za proces trawienia. Podobny efekt wywiera zawarty w pieczywie kwas mlekowy powstający podczas fermentacji zakwasów. Stymuluje on pracę przewodu pokarmowego poprzez aktywację enzymów trawiennych, a dodatkowo usprawnia proces wydalania skutecznie zapobiegając zaparciom. Obecność w chlebie kwasu mlekowego ma też niebagatelny wpływ na ilościowy i jakościowy skład mikroflory przewodu pokarmowego. Zakwaszenie treści jelitowej hamuje rozwój potencjalnie chorobotwórczych bakterii, a sprzyja zasiedleniu jelita grubego przez prozdrowotne bakterie probiotyczne. Ich obecność nie tylko gwarantuje lepsze wykorzystanie składników odżywczych zawartych w żywności, ale ma też swój udział w procesach odpornościowych, zapobiega chorobom cywilizacyjnym, w tym niektórym nowotworom.

W efekcie przemian zachodzących w cieście chlebowym podczas fermentacji zakwasu, znacznie zwiększa się strawność produktu finalnego, bowiem zarówno węglowodany, jak i białka mąki poddane są już wstępnej hydrolizie. Także wartość żywieniowa chleba na zakwasie jest dużo wyższa w porównaniu z pieczywem wyprodukowanym wyłącznie na drożdżach. Prowadzenie fermentacji zakwasu sprzyja wytwarzaniu dużej ilości witamin, zwłaszcza z grupy B, a także aminokwasów egzogennych, takich jak lizyna, tryptofan i metionina. Te podstawowe elementy budulcowe białek muszą być dostarczane z pożywieniem, gdyż nasz organizm nie potrafi ich syntetyzować, a sama mąka nie stanowi ich wystarczającego źródła. Dodatkowo, w chlebie wyprodukowanym z udziałem zakwasu znacznie lepiej zachowują się cenne dla zdrowia substancje, wrażliwe na działanie wysokich temperatur podczas wypieku. Dotyczy to zarówno kwasu foliowego, biosteroli, jak i ß-glukanu stanowiącego frakcję rozpuszczalną błonnika pokarmowego.

Co więcej, pieczywo na zakwasie stanowi cenne źródło mikro- i makroelementów, gdyż występują one w nim w łatwo przyswajalnej formie. W surowcu, jakim jest mąka, te składniki mineralne obecne są w formie skompleksowanej, jako sole kwasu fitynowego. W takiej postaci są trudno rozpuszczalne w przewodzie pokarmowym, a przez to ich biodostępność jest znacznie ograniczona. Podczas fermentacji zakwasu następuje rozkład fitynianów, czemu towarzyszy uwalnianie takich cennych pierwiastków jak cynk, magnez, wapń czy żelazo.

Dowiedziono także, że pod wpływem fermentacji w zakwasie następuje degradacja mikotoksyn - niezwykle groźnych dla zdrowia konsumenta związków produkowanych przez pleśnie. Niewłaściwe przechowywanie ziarna lub mąki może powodować, że związki te obecne są w mące w znacznych ilościach. Ponieważ substancje te odporne są na działanie wysokiej temperatury, pozostają one w niezmienionej postaci w produkcie finalnym. Ich spożywanie może mieć fatalne dla zdrowia konsumenta skutki, z rozwojem choroby nowotworowej włącznie. Wykazano jednakże, że rozwijające się w zakwasie bakterie mlekowe efektywnie eliminują to zagrożenie.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Ciekawe. Jest to nie jako kontynuacja tego postu [URL=http://www.forum.odzywianie.info.pl/viewtopic.php?t=46]Mleko zdrowe czy szkodliwe dla człowieka ?[/URL]
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:c6297c8c8a="Hania"]"„Świat Konsumenta” zlecił akredytowanemu laboratorium wykonanie analizy składu kwasów tłuszczowych w dziewięciu markach masła zakupionych w warszawskich sklepach. Analiza wykazała, że kwasy tłuszczowe tylko jednego produktu występowały w typowych dla masła proporcjach. [...] Przeprowadzona analiza pozwala stwierdzić, że wśród zakupionych próbek, mianem „czystego” masła, bez dodatku tłuszczów roślinnych, określić można jedynie Masło Ekstra z Warlubia firmy Jagr. [/quote:c6297c8c8a]

Zależy, kto zlecił badania i kto podsunął temat :-D. Tak to jest, że takie badania są niby "niezależne", ale praktycznie zawsze jakaś firma stoi za nimi. Tak nawiasem mówiąc, dostaję szału jak słyszę, że Danonki są rekomendowane przez Instytut Matki i Dziecka. To jest czysta kpina i przekonywanie ludzi, że taki bezwartościowy słodycz jest zdrowy.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Dieta wzbogacona substancjami leczniczymi to idealna oferta dla pacjentów, którym brakuje pieniędzy na lekarstwa. Tak twierdzą producenci tzw. żywności funkcjonalnej. Takie produkty mają działać jak leki - obniżać ciśnienie krwi, poziom cholesterolu, uśmierzać migrenę, a także chronić przed cukrzycą, nowotworami i chorobami serca. Kłopot w tym, że badania kliniczne nie potwierdzają leczniczego działania większości takich produktów.

Ekspertyzy dowodzą, że jedynie 5-10 proc. znajdujących się na rynku spożywczych produktów leczniczych zasługuje na miano żywności funkcjonalnej. Dr Sri Komanduri, gastroenterolog z Rush University Medical Center w Chicago, obserwował, czy produktami probiotycznymi zawierającymi żywe wyselekcjonowane szczepy bakterii można wyleczyć dolegliwości układu pokarmowego, takie jak biegunka i tzw. zespół jelita drażliwego. Jego zdaniem działanie tych produktów to jedynie efekt placebo.

Zupa na przeziębienie
Ponad połowa Europejczyków i Amerykanów wierzy, że dieta może zastąpić leki. Prawie 80 proc. z nich spożywało w ostatnim roku produkty wzbogacane substancjami aktywnymi. Niemal połowa Amerykanów sięga po wodę z przeciwutleniaczami, a 20 proc. regularnie jada zupę z echinaceą (jeżówka), która ma zapobiegać przeziębieniom. Dla producentów żywności funkcjonalnej to złoty interes. Ten sektor rynku rozwija się tak dynamicznie, że za dwa lata żywność prozdrowotna będzie stanowiła co najmniej 20 proc. wszystkich sprzedawanych produktów spożywczych. W Polsce liczba takich produktów od 1995 r. wzrosła z 30 do 500, a ich sprzedaż stale się zwiększa.

W ostatnich latach pojawiły się płatki zbożowe i jogurty z dodatkiem kwasu foliowego oraz batoniki z wapniem i L-karnityną. Nie zaskakuje już pieczywo z witaminami, probiotyczne masło czy czekolada wzbogacana „starannie wyselekcjonowanymi szczepami bakterii Lactobacillus i Bifidobacterium". Nawet producenci napojów typu cola prześcigają się w dodawaniu prozdrowotnych suplementów, żeby przyciągnąć coraz bardziej dbających o dietę konsumentów. Firma Nestle wprowadziła napój gazowany na bazie zielonej herbaty - jego jedna porcja ma zwiększać spalanie organizmu o 60-100 kalorii w porównaniu z liczbą kalorii spalonych bez wypicia napoju. - Coraz więcej osób chce się chronić przed chorobami cywilizacyjnymi i przedwczesnym starzeniem. Niestety, zwykle ślepo wierzą producentom, którzy nadużywają określenia „żywność prozdrowotna" bądź bezprawnie przypisują jej takie działanie. Na etykiecie produktu każdy może napisać to, co chce, bo wciąż nie ma uregulowań prawnych dotyczących żywności funkcjonalnej - mówi Aneta Czerwonogrodzka, dietetyk z Zakładu Żywienia Człowieka Akademii Medycznej w Warszawie.

Lek z margaryny
Za jeden z niewielu skutecznych nośników prozdrowotnych dodatków jest uważana margaryna. Ma ona konsystencję emulsji i można do niej wprowadzić zarówno składniki rozpuszczalne w wodzie, jak i w tłuszczach. Sterole i stanole redukują cholesterol LDL. Bardzo słabo na obniżenie poziomu cholesterolu wpływają natomiast jajka czy pieczywo wzbogacane kwasami omega-3. Takich produktów żadną miarą nie można zaliczać do żywności funkcjonalnej, bo jej zadaniem jest nie
tylko odżywianie, ale także poprawianie stanu zdrowia.

Substancje aktywne, takie jak probiotyki, błonnik pokarmowy, oligosacharydy, alkohole wielowodorotlenowe, fosfolipidy, polifenole, białka, peptydy, wielonienasycone kwasy tłuszczowe czy witaminy, są dodawane do produktów, które bez prozdrowotnych dodatków miałyby minimalną wartość odżywczą. To tzw. designer food, produkty, do których zostają dodane nietypowe dla nich składniki (na przykład błonnik do białego pieczywa czy bakterie do batoników).

Firma Danone wprowadziła na rynki zachodnie jogurt Essensis wzbogacony ekstraktami z zielonej herbaty i witaminą E, który ma działać ochronnie na skórę. Wygładzające zmarszczki napoje z przeciwutleniaczami oferują także producenci wód mineralnych. „Nie ma wątpliwości, że przeciwutleniacze są korzystne dla zdrowia. Trzeba je jednak podać we właściwy sposób. W wypadku napojów dotychczas dostatecznie nie udowodniono ich odmładzającego wpływu na skórę. Większość badań prowadzono na zwierzętach lub kulturach komórkowych in vitro, a w najlepszym wypadku - na niewielkich grupach ludzi, zbyt małych, by dowieść, że napój z przeciwutleniaczami ujędrnia skórę" - mówi prof. Joel Gelfand, dermatolog z University of Pennsylvania. - Włączając do diety żywność prozdrowotną, łatwo przekroczyć bezpieczne dla zdrowia dawki aktywnych związków, bo ich spożycie nie jest tak ściśle kontrolowane jak w lekach, a ich przedawkowanie może być niezauważalne - mówi Aneta Czerwonogrodzka. Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych sugerują, że nadmiar kwasu foliowego maskuje niedobór witaminy B12 i u starszych osób może spowodować nieodwracalne uszkodzenie mózgu. Z kolei stosowany przez długi czas i w zbyt dużych ilościach beta-karoten może spowodować zniszczenie wątroby i stać się przyczyną rozwoju nowotworu. Rodzice, nie wiedząc o tym, pozwalają małym dzieciom na wypijanie nieograniczonych ilości soków marchwiowych, bogatych w tę substancję. Nawet jeśli wpływ substancji czynnych zawartych w poszczególnych produktach jest znikomy, mogą one wchodzić w interakcje z innymi substancjami i zaburzać wchłanianie niektórych z nich.

Błonnik pokarmowy, którym wzbogaca się coraz więcej produktów, zmniejsza wchłanianie żelaza. Podobnie działa wapń dodawany obficie do przetworów mlecznych. Pokarmy takie jak soja, bogate w fityniany, utrudniają wchłanianie żelaza oraz cynku i wapnia. Efektem interakcji niektórych aktywnych dodatków do żywności mogą być groźne skutki uboczne.

Tak jest z witaminą A. Wbrew dotychczasowym przekonaniom nie ma ona znaczącego wpływu na poprawę stanu zdrowia. Nie chroni przed nowotworami i chorobami krążenia. W połączeniu z witaminą E i beta-karotenem nawet o 30 proc. może jednak zwiększyć ryzyko wystąpienia nowotworu. Niewykluczone, że spożywaniu substancji leczniczych w pożywieniu będzie towarzyszył tzw. efekt odbicia, tak jak w wypadku niektórych leków. Przyjmowany lek działa tylko przez pewien czas, a potem powoduje nasilenie objawów chorobowych.

Przykładem są niektóre krople do nosa: długo stosowane przestają udrażniać drogi oddechowe i przyczyniają się do zapalenia śluzówki nosa. Podobnie jest z kortykosteroidami stosowanymi w leczeniu chorób zapalnych skóry - początkowo zmniejszają stan zapalny, powodując skurcz naczyń krwionośnych. Przy dalszym stosowaniu jednak naczynia ponownie się rozszerzają. Podobnego efektu nie można wykluczyć w wypadku margaryny obniżającej poziom cholesterolu.

Eksperymenty na ludziach
W Stanach Zjednoczonych wzbogacanie żywności w substancje biologicznie czynne zapoczątkowano w latach 30., ale do tej pory nie ustała dyskusja na temat sensowności takich działań. - Dodawanie substancji aktywnych do żywności to eksperymentowanie na ludziach - uważa dr David A. Kessler z Food and Drug Administration. Przykładem są probiotyki. Niektórzy producenci chwalą się, że ich produkty zawierają więcej dobrych bakterii. - Nie ma jednak pewności, czy w większej ilości te mikroby nie są szkodliwe - twierdzi dr Gary Huffnagel z University of Michigan, autor książki „The Probiotics Revolution". W wypadku kwasu foliowego dodawanego do żywności, mleka z witaminą D, mąki z żelazem i fluoru w wodzie mineralnej najlepiej udowodniono jedynie to, że mało prawdopodobne jest wystąpienie skutków ubocznych. Nawet dobrze udokumentowany wpływ przeciwutleniaczy i kwasów omega-3 na spowalnianie postępów choroby Alzheimera ma mniejsze znaczenie niż dieta uboga w cukry i produkty o niskim indeksie glikemicznym, wspomagana aktywnością umysłową i fizyczną. - W zapobieganiu chorobom cywilizacyjnym najważniejsze jest stosowanie zbilansowanej diety złożonej z produktów naturalnie bogatych w składniki odżywcze, jak pieczywo z pełnego przemiału, ziarna zbóż, ryby czy warzywa. Dopiero w wypadku wystąpienia zaburzeń fizjologicznych można stosować produkty prozdrowotne, ale tylko z zalecenia lekarza i jako uzupełnienie zrównoważonej diety i aktywnego trybu życia - mówi Aneta Czerwonogrodzka. Taką dietę miał na myśli noblista Carl Linus Pauling, gdy przekonywał, że właściwe odżywianie będzie medycyną jutra.


źródło: www.bioslone.pl/obalanie-mitow/zdrowa-sztuczna-zywnosc, Autor: Monika Florek-Moskal
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Artykuł ze strony www.bioslone.pl na temat [b:6478e2329d]Miód a drożdżaki[/b:6478e2329d] z cyklu obalanie mitów

Fakt: Miód ma wysoki indeks glikemiczny (IG 85), więc jest zakazany dla osób chorych na cukrzycę.

Mit: Miód jest szkodliwy dla zdrowia, bo "dokarmia" drożdżaka/grzyba Candida albicans.

W rzeczywistości to nie mit tylko bzdura, na poparcie której nie ma absolutnie żadnych argumentów. To mogła wymyślić tylko medycyna, zainteresowana leczeniem chorych, dla której wszelkie działania prozdrowotne pacjentów są równoznaczne z utratą dochodów. Toteż w naszym żywotnym interesie jest rozprawić się z wszelkimi mitami, zwłaszcza tymi, które mają negatywny wpływ na nasze zdrowie, a zaniechanie stosowania miodu jest mitem szczególnie szkodliwym, zwłaszcza dla chorych. Dziwne, że hołdujący temu idiotycznemu mitowi nie przedstawiają jakichkolwiek argumentów na poparcie negatywnego wpływu miodu na zdrowie - biorą go "na wiarę", podczas gdy argumentów za prozdrowotnym wpływem miodu na nasz organizm jest bez liku.

Oto tylko jeden z wielu argumentów uzasadniających potrzebę powszechnego stosowania miodu, zwłaszcza w naszych czasach, szczególnie zaś w chorobie:

Miód pszczeli jest jedną z najwartościowszych substancji odżywczych, jakich dostarcza nam natura. Właściwości bakteriobójcze i uodparniające miodu są znane już od bardzo dawna - dodawany do napojów i potraw wzmacnia organizm poprawiając naturalną odporność na choroby i infekcje. Zalecany jest szczególnie w stanach wyczerpania, osłabienia po operacjach, kuracjach antybiotykowych. Zwiększa ilość czerwonych krwinek, przyspiesza rekonwalescencję, usuwa zmęczenie. Miód wzmaga także działanie wszystkich naturalnych środków przeciw przeziębieniowych.

By do reszty i raz na zawsze rozprawić się z niedorzecznym mitem rzekomego dokarmiania drożdżaków miodem, przedstawię jeszcze jeden, chyba już ostateczny argument, po którym, jak mniemam, nikt przy zdrowych zmysłach, mając naturalny instynkt samozachowawczy, nie będzie obawiał się słodzić koktajlu miodem - co jest niebywałą niedorzecznością. Skąd wziął się ów mit? Chyba stąd:

Wikipedia: "Drożdżaki (...) żyją na podłożach zawierających cukry i powodują ich fermentację."

A że miód zawiera cukry, głównie fruktozę i glukozę, i jest na dodatek słodki, to z pewnością dokarmia drożdżaka... No ale, na litość Boską, czy słyszał kto, by miód sfermentował? Gdyby tak było... pszczoły latałyby ciągle pijane... Ale to jest niedorzeczność, ponieważ pszczoły przerabiając nektar kwiatowy na miód dodają do niego swoją ślinę bogatą w truciznę zwaną pszczelim jadem, co jest niezwykle skutecznym sposobem zapobiegania pleśnieniu i fermentacji. Także propolis swoje unikalne właściwości uzyskuje dzięki zawartości pszczelego jadu. Kto został użądlony przez pszczołę wie, jak nieprzyjemny jest kontakt z tą trucizną. Takie samo zdanie o skuteczności pszczelego jadu muszą mieć także drożdżaki, więc nigdy nie stanowi on dla nich odpowiedniego podłoża. Wprost przeciwnie - miód na drożdżaki działa zabójczo!
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

W bardzo przejrzysty sposób został opisany wpływ homogenizacji na zdrowie człowieka w kardiologicznym magazynie "Artherosclerosis" ( Miażdżyca )( 1989; 77: 251-6 ) :

"Homogenizowane mleko krowie przekształca zdrowy tłuszcz masła w mikroskopijne kuleczki tłuszczu zawierającego oksydazę ksantynową ( XO ) , która jest jednym z najmocniejszych enzymów trawiennych, jakie w ogóle istnieją. Kuleczki te są wystarczająco małe, żeby pozostając nienaruszone , mogły przeniknąć przez ściany żołądka i jelit bez wcześniejszego przetrawienia.Tak więc ten wyjątkowo silny "krajacz białek" , jakim jest XO zostaje rozprowadzony po całym ciele przez układ krwionośny i limfatyczny. Kiedy XO uwolni się ze swojego tłuszczowego "opakowania" ( otoczki ) , atakuje wewnętrzne ściany każdego naczynia , w którym właśnie się znajduje. Doprowadza to do powstania rany. Rana z kolei wywołuje przybycie i przyklejenie kawałeczka "plastra" w celu załatania ubytku. Tym łatającym plastrem jest cholesterol. Stwardnienie tętnic , niewydolność serca , ból w klatce piersiowej , zawał serca - oto rezultaty tego procesu."
(Muscari A; Volta U; Bonazzi C; Puddu G M; Bozzoli C; Gerratana C; Bianchi F B; Puddu P
Association of serum IgA antibodies to milk antigens with severe atherosclerosis. )

To powinno rozwiać wszelkie wątpliwości na temat "pozytywnego" wpływu na organizm ludzki procesu homogenizacji
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

[quote:0c2dfafaa3="Snoop"]Mleko towarzyszy człowiekowi o tysięcy lat ! [/quote:0c2dfafaa3]

Zgadza się. Tutaj jest właśnie sedno tego tematu. Jeszcze nie tak dawno ludziom nieznany był proces homogenizacji i pasteryzacji mleka i porównywanie mleka z tamtego okresu i teraźniejszego mija się z celem. Homogenizacja + pasteryzacja zmienia ten produkt o 180 stopni na gorsze. Podobnie rzecz ma się z miodem. Miód surowy jest kopalnią substancji bioodżywczych natomiast miód pasteryzowany tylko wysokokaloryczną i wysokoglikemiczną papą.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Chipsy, ciastka i dania gotowe wpływają w podobny sposób na mózg jak tytoń - twierdzi profesor Kessler, były szef amerykańskiej agencji ds. żywności.
Uważa on, że producenci tzw.śmieciowego jedzenia stworzyli specjalny mix tłuszczów, cukru i soli, który powoduje, że nie można zrezygnować z tych posiłków i ciężko jest przestać jeść.
Naukowcy, a ściślej - marketingowcy, ukłuli nawet specjalne określenie na to zjawisko, tzw. bliss point. Oznacza ono moment, w którym poziom zadowolenia z produktu jest tak duży, że nie są oni w stanie wyobrazić sobie rezygnacji z niego. Mogłoby to spowodować niepożądane - jak twierdzą - efekty.
- Należy skończyć z teorią, że ludzie otyli i uzależnieni od fast-food'ów winni są wyłącznie sobie - mówi prof. Kessler - Prawdziwy problem jest w tym, że to jedzenie jest robione po to, żeby chcieć jeść i kupować jeszcze więcej i częściej.
Prof. Kessler był dotąd znany z tego, że walczył z manipulacjami koncernów tytoniowych, które powodowały u klientów coraz większe uzależnienia.
W swojej najnowszej książce "The end of overeating" opisuje metody uzależniania od jedzenia. Do tablicy wywołuje między innymi firmę Heinz, która modyfikuje swój flagowy produkt - keczup oraz Starbukcs, którego Frappuccino ekspert uważa za szczyt inżynierii żywieniowo-marketingowej.
Dowodem na tezy postawione w książce mają być badania przeprowadzone na uniwersytecie Yale, które poprzez rezonans magnetyczny wykazały wraz z jedzeniem wciąż rosnącą nadaktywność komórek nerwowych przekazujących do mózgu informację o głodzie. To pokazuje, że jedząc tzw. śmieciowe jedzenie, chcemy ciągle więcej.
Dla zderzenia teorii prof. Kesslera brytyjski Times powołuje się też na wyniki badań na szczurach, gdzie z kolei przyglądano się przekazywaniu informacji do mózgu o poczuciu przyjemności. Najaktywniejszą reakcję zaobserwowano w kombinacji alkoholu, cukru i czekolady, czyli takiej jak w tiramisu.

¬ródło: www.iwoman.pl
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Współczesne pożywienie składa się z produktów żywnościowych wyselekcjonowanych zgodnie z trzema zasadami:

1. Musi być kaloryczne, żeby sycić się mniejszą ilością pokarmu.
2. Musi być łatwe do przyrządzenia, bo dzisiejsza pani domu ma zbyt mało czasu.
3. Musi być łatwe do pochłonięcia, żeby zęby nie wykonywały niepotrzebnej pracy (współczesny człowiek nie ma czasu na przeżuwanie swojego pokarmu).
Nasze zakupy w sklepie opierają się z reguły na tych trzech zasadach, kupujemy jedzenie, które się szybko przyrządza i które ma najwięcej konserwantów.

Zgodnie z tymi zasadami mięso znacznie wyprzedza warzywa, bo żeby zaspokoić głód potrzeba go mniej. Białe pieczywo jest lepsze od ciemnego, bo łatwiej się je przeżuwa. Oczyszczony ryż i cukier wyglądają bardziej zachęcająco. Porcjowane, zamrożone produkty wypierają świeże, ponieważ wymagają mniej pracy w kuchni. Nawet świeże soki są zamieniane na konserwowe. Ten typ odżywiania uważany jest za osiągnięcie współczesnego postępu. Uwalnia on gospodynię od kuchni, a matkę czyni niezależną od urodzonego dziecka (mam na myśli karmienie dziecka sztucznym pokarmem (świństwem), który zastępuje mleko matki).
Nawyk odżywiania się w taki sposób szkodzi nawet bardzo silnym ludziom. Słabsi zaczynają cierpieć znacznie wcześniej, ale najcięższe skutki można zaobserwować u dzieci. Też mi osiągnięcie techniki.


Szkody jakie wyrządza żywność rafinowana

Dążenie człowieka do tego by wszystko „ulepszać”, oddzielać „potrzebne” od „niepotrzebnego” doprowadziło do tego, że większość produktów jest rafinowana tzn. „sztuczna”. Sądzę, że nie ma sensu objaśniać różnicy między różą sztuczną, a różą wyhodowaną przez ogrodnika. Jedyne, co zbliża je do siebie – to ich wygląd zewnętrzny. Analogiczne podobieństwo występuje między naturalnymi i syntetycznymi witaminami, masłem i margaryną itd.
W procesie oczyszczania (rafinacji), w celu nadania wyglądu handlowego, obróbki termicznej, gotowania, smażenia itp., pożywienie pozbawiane jest „biologicznej informacji” (zbilansowana zawartość chemicznych składników w naturalnych produktach), którą otrzymało od słońca, ziemi i wody. Takie pożywienie staje się dla organizmu obce i żeby je przyswoić zaczyna on tracić „własne zapasy”. Doskonałym przykładem SA buraki i cukier, który się z nich otrzymuje. Burak – to naturalny produkt roślinny, w którym znajduje się wiele witamin, soli mineralnych, enzymów, hormonów. Cukier otrzymany z buraków jest dokładnie oczyszczony, krystalizowany, filtrowany. By nadać mu białą barwę jest poddawany oddziaływaniu chlorku wapnia – trucizny! Do naszego żołądka cukier dostaje się jako substancja czysto chemiczna – sacharoza, która pozbawiona jest witamin, soli mineralnych, substancji aktywnych biologicznie. By taki produkt został wchłonięty przez organizm, musi być do niego dołączony szereg „substancji”. W naturalnym produkcie – buraku – są wszystkie niezbędne substancje, a w cukrze ich brak. Dlatego też organizm zmuszony jest oddawać je z własnych zapasów – wapń z zębów – stąd próchnica, żelazo i inne pierwiastki z krwi – co prowadzi do anemii, cukrzycy itd. Dane naukowe mówią o tym, że nadmiar spożycia cukru prowadzi do zaniku naczyń krwionośnych, mutacji lub zwyrodnienia komórek, i w ostateczności do chorób nowotworowych.
Cukier jak wiadomo, używany jest nie tylko do herbaty i kawy, zawierają go cukierki, herbatniki, ciastka, napoje. Wszystkie drogi, którymi cukier dostaje się do organizmu są wprost niemożliwe do wyliczenia (doliczcie do tego ogromną ilość konserwantów tzw. E- dodatków, które spożywacie w ciągu dnia). Efektem takiego słodkiego życia jest gwałtowny wzrost zachorowań na cukrzycę, anemię, nowotwory krwi w ciągu ostatnich 20 lat we wszystkich krajach wysoko rozwiniętych.
Ogromnym błędem, wielu rodziców, jak również babci i dziadków, jest wyrabianie u małego dziecka „apetytu” na słodycze. Najgorsze w tym jest to, że naprawić ten błąd będzie bardzo ciężko przez całe jego dalsze życie!

Na podstawie książki Michała Tombaka
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Znalazłem w necie taką oto fajną listę 5 absolutnie najgorszych produktów do jedzenia:


1. Pączki
Pączki są smażone, zawierają mnóstwo cukru i mąki a przede wszystkim występują w nich tłuszcze trans (izomery trans). Pączki kupowane w sklepie mają aż 35-40% tłuszczów trans. Zjedzenie przeciętnego pączka dostarczy Ci 200 do 300 kalorii, głównie pochodzących z cukrów.
Wiele Amerykanów [ciekawe ilu Polaków...] zjada pączki na śniadanie, a jest to najgorsze co można sobie zafundować z rana. Cukier tylko na chwilę zaspokoi głód i wkrótce uczucie głodu powróci.

2. Woda gazowana kolorowa
Jedna puszka napoju typu cola zawiera 10 łyżeczek cukru, 150 kalorii, 30-55mg kofeiny i znajdują się w niej sztuczne barwniki i związki siarki. Więc dlaczego w ogóle pić coś takiego? Zamiana dodatku naturalnego cukru na cukry sztuczne, takie jak: aspartam, również jest kwestia sporną, gdyż sztuczne barwiki są także szkodliwe.
Badania wykazały wpływ spożywania wód kolorowych na rozwój osteoporozy, otyłości, próchnicy zębów oraz chorób serca a jednak przeciętny Amerykanin wypija 56 galonów takich płynów rocznie. Dodatkowo, poprzez wypicie tego całego cukru mija ochota na spożywanie zdrowej żywności, co z kolei prowadzi do niedoborów składników odżywczych.
W ciągu ostatniej dekady, spożycie kolorowych napojów gazowanych w USA u dzieci wzrosło dwukrotnie. Nie jest to zaskoczeniem gdy weźmie się pod uwagę fakt, iż w większości szkół znajdują się automaty z napojami. Niestety szkoły często korzystają z podpisania umowy ze znanymi producentami takich napojów, a dzieje się to kosztem zdrowa dzieci, których spożycie cukru wzrasta o połowę.
Jeśli regularnie pijesz napoje typu cola, to wyeliminowanie ich z jadłospisu może być najłatwiejszą i najkorzystniejszą rzeczą do poprawy Twojego zdrowia.

3. Frytki i prawie wszystkie smażone potrawy kupowane na mieście
Podczas obróbki termicznej ziemniaków w tłuszczach trans dochodzi do powstania wielu zarówno interesujących jak i nieprzyjemnych związków. Każda smażona potrawa, nawet warzywa, zawiera tłuszcze trans oraz potencjalnie rakotwórczą substancję – akryloamid.
Żywność smażona w olejach takich jak: sojowy, kukurydziany, krokoszowy czy w olejach orzechowych staje się bardzo problematyczną pod względem żywieniowym. Tłuszcze te łatwo jełczeją gdy są wystawione na działanie tlenu i produkują duże ilości wolnych rodników w ciele człowieka. Są one bardzo wrażliwe na indukowane termicznie przemiany podczas gotowania. Nie jest jednak powszechnie znane, że oleje te są przyczyną starzenia się, powstawanie skrzepów, zapaleń, raka, przybrania na wadze.
Możliwe jest “uzdrowienie” frytek poprzez smażenie ich w świeżym leju kokosowym, który ze względu na wysoka zawartość tłuszczów nasyconych jest bardzo stabilny nawet w wysokiej temperaturze smażenia. Dlatego też frytki powinno się przygotowywać wyłącznie na takim oleju.
Dr Mercola mówi swoim pacjentom, że zjedzenie jednej frytki to jak wypalenie 1 papierosa. Proszę to wziąć pod uwagę przy następnym zakupie zestawu MAXI.

4. Chipsy
Większość chipsów dostępnych na rynku, zarówno kukurydziane jak i ziemniaczane, jest bogate w tłuszcze typu trans. Na szczęście coraz więcej firm, zdawszy sobie sprawę z zagrożeń płynących z tłuszczów trans, produkuje chipsy bez ich użycia.
Jednakże wysoka temperatura produkcji chipsów potencjalnie wpływa na powstanie akryloamidów, nawet bez tłuszczów trans.

5. Smażone owoce morza (bez ryb)
Ta kategoria potraw jest kumulacją niezdrowych aspektów żywieniowych. Smażone krewetki, małże, ostrygi czy homary zawierają wspomniane wyżej tłuszcze trans i akryloamidy a dodatkowo zagrażają ryzykiem zakażenie rtęcią.
Owoce morza przepełnione są toksyczną rtęcią a wodne skorupiaki takie jak krewetki, mogą być zakażone pasożytami i opornymi wirusami, które nie zostaną zniszczone nawet w wysokiej temperaturze. Uważa się, ze te stworzonka żywią się odpadkami, które mogą być groźne dla człowieka.
Gdy masz ochotę na owoce morza istnieje łatwe rozwiązanie. Najlepiej omijać lokalne smażalnie ryb i spróbować łososia z Alaski [chyba w Polsce mało realne...może lepiej zwykły łosoś], gdyż udowodniono, ze nie zawiera on niebezpiecznych stężeń szkodliwej rtęci i innych zakażeń.

Co wy na to ?
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Przychylam się do tego co napisała Myszka. Kebab z podłej budki może się zupełnie różnić od tego z dobrej restauracji trzymającej standardy jakościowe.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

W produkcji fast-foodów wykorzystywane są najtańsze uwodornione tłuszcze roślinne o wysokiej zawartości izomerów trans, które są najbardziej szkodliwe ze wszystkich tłuszczów jadalnych. W krajach Europy Wschodniej, w Polsce, na Węgrzech, w Bułgarii i Czechach mamy najbardziej niezdrowe fast foody [Steen Stender, Kongres Otyłości Budapeszt 2007].
Izomery trans i powstające w czasie wielokrotnego podgrzewania nadtlenki stanowią zagrożenie nadciśnieniem, miażdżycą (wzrost poziomu cholesterolu), chorobą niedokrwienną serca, cukrzycą i nowotworami, co zostało potwierdzone w kilku międzynarodowych projektach badawczych [Becker W (2003), European Food Safety Authority (EFSA) (2004), US Food and Drug Administration (2003)].
Zamiast cukru (sacharozy) w produkcji żywności tzw. wygodnej stosowany jest tańszy i bardziej wydajny syrop fruktozowo-glukozowy. Dania typu fast food są bardzo kaloryczne, a wiadomo, że nadmiar kalorii to prosta droga do otyłości, która jest chorobą. Fast foody zawierają dużo wysokoglikemicznej skrobi, dużą ilość soli i glutaminianu sodu, znikomą ilość błonnika, witamin i innych bioaktywnych komponentów. Z powodu deficytu błonnika oraz wysokiego indeksu glikemicznego nie tylko nie sycą ale wręcz zwiększają apetyt. Z fast-foodami nieodłącznie są związane napoje typy cola. Napój zawiera kofeinę i kwas ortofosforowy, który bardzo mocno wypłukuje z organizmu magnez (którego i tak bardzo mało dostarczamy z żywności) i wapń. Kaloryczne i bezwartościowe są tez inne słodkie napoje gazowane.

Fast-foody mogą uzależniać podobnie jak heroina - ostrzegają naukowcy na łamach pisma New Scientist. W bogatych krajach wciąż wzrasta odsetek osób otyłych i z nadwagą. Winą za to obarcza się dobrobyt, brak ruchu, zbyt łatwy dostęp do żywności, coraz większe porcje i inne czynniki. Amerykańscy badacze uważają, że znaleźli dowody na to, iż ludzie mogą stać się uzależnieni od cukru oraz tłuszczu w fast foodach.
Zespół dr Johna Hoebela z Princeton University w New Jersey przeprowadził badania na szczurach. Odkryto, że szczury, którym podawano żywność zawierającą 25 procent cukru, w momencie wyeliminowania cukru z diety stawały się niespokojne. Szczękały zębami i miały drgawki - objawy podobne do tych, jakie mają osoby, które odzwyczajają się od nikotyny lub morfiny. Dr Hoebel uważa, że pokarmy z wysoką zawartością tłuszczu pobudzają wydzielanie w mózgu opioidów - chemicznych substancji odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności.
Neurolog Ann Kelly z University of Wisconsin Medical School obserwowała zachowanie szczurów po podaniu im słodkich oraz słonych czy tłustych pokarmów. Znalazła związek pomiędzy substancjami chemicznymi odpowiedzialnymi za odczuwanie przyjemności w mózgu, a apetytem na taki typ jedzenia. Pobudzała mózg szczura za pomocą syntetycznej wersji naturalnego opioidu - enkefaliny. Rezultat był taki, że szczury zjadały sześciokrotnie większą porcję tłuszczu niż zwykle. Dr Kelly zidentyfikowała długotrwałe zmiany chemicznych substancji w mózgu szczurów podobne do tych, jakie powoduje długotrwałe zażywanie heroiny czy morfiny. Jej zdaniem zajadanie się smacznym jedzeniem jest wystarczające, aby spowodować zmiany ekspresji w genach, co wskazuje na możliwość uzależnienia od pokarmu.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Witajcie

Znalazłem w książce Michała Tombaka sposób na leczenie wielu chorób polegający na ssaniu oleju

Można stosowac w leczeniu zapalenia żył, chronicznej anemii, paraliżu, egzemy, obrzeków, chorób żołądka, jelit, serca, układu krwionośnego, nowotworów, chorób stawów i wielu innych mniej poważnych, lecz dokuczliwych niedomagań. Metoda jest prosta, bezbolesna i absolutnie nieszkodliwa. Z powodzeniem stosowało ją niejedno pokolenie syberyjskich znachorów.

Istota metody jest nastepujące działanie: Rano na czczo lub wieczorem przed snem (po upływie 3-4 godzin od ostatniego posilku) należy wziąc do ust nie wiecej niż 1 stołową łyżkę oleju slonecznikowego lub arachidowego i ssac jak cukierek, trzymając w przedniej części ust. Ssac lekko, bez wysiłku przez 25-30 minut. Olej z początku trochę zgęstnieje, potem stanie sie płynny i biały. Należy go wypluc, w żadnym wypadku nie łykac! - zawiera substancje, wywołujące wiele chorob. Metodę te można stosowac dowolnie długo, dopóki nie odczujecie rzeskosci, energii, spokoju, powróci zdrowy sen i dobra pamięc. Ostre stany chorobowe mijają szybko - w ciągu 2-3 tygodni, chroniczne - w ciągu kilku miesięcy, do roku. Należy miec na uwadze, że przy chorobach chronicznych (reumatyzm, artretyzm, zapalenie żył) w pierwszym tygodniu mogż wystąpic lekkie niedomagania, słabośc, itp. Zjawiska te wystepują przy oslabieniu ognisk choroby. Jest to normalne, należy to przetrzymac. Widocznym objawem pomyślnego przebiegu leczenia są: energia w ciele po przebudzeniu, lepszy apetyt, rzeskośc, Kwestie, jak długo nalezy stosowac ssanie oleju, każdy powinien rozstrzygnąc sam, biorac pod uwagę stan własnego zdrowia. Ludzie zdrowi i dzieci moga rownież stosowac tę metodę w celach profilaktycznych przez 2 tygodnie. Pozwoli to nie tylko zabezpieczyc sie przed wyżej wymienionymi chorobami, a także pozbyc sie toksycznych metali ciężkich, które wystepują w każdym organizmie, nawet zdrowym.

Tyle z książki Michała Tombaka. Z innych źródeł metodzie przypisuje się korzystne działanie również w chorobach dziąseł, usuwaniu kamienia nazębnego, a nawet wybielaniu zębów, leczeniu nadżerki śluzówki jamy ustnej, powiększenie migdałków.

Co Wy na to :?:
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Znalazłem jeszcze to z książki Michała Tombaka

Żaden ssak na świecie (oprócz człowieka), będąc dorosłym już osobnikiem nie spożywa mleka. Tak urządziła to natura.
Jeśli chodzi o koty, to my ludzie, nauczyliśmy je pić mleko. Koty, które go nie piją żyją dwa razy dłużej (co zostało udowodnione przez naukę). Obecnie mleko zostało zastąpione specjalnym pożywieniem, które ze smakiem zajadają nasi ulubieńcy. Sami więc Państwo widzicie, że gust naszych pupilków jest zmienny.
Podstawowa różnica między mlekiem krowim i kobiecym to wysoka zawartość białka - kazeiny w mleku krowim. Kazeina to substancja niezbędna cielakowi, by mu rosły kopyta i rogi, ale nawet cielak pije mleko tylko do 6 miesięcy. Człowiek nie ma kopyt ani rogów, dlatego też, żywieniowe normy białka są jawnie zawyżone. Człowiek potrzebuje znacznie mniej białka, ponieważ określony gatunek bakterii, znajdujący się w jelicie grubym posiada zdolność syntetyzowania białka z węglowodanów, których dostarczamy spożywając produkty roślinne. W mleku kobiecym białka - kazeiny jest mało, zaledwie 0,2%.
W krowim mleku znajduje się mało żelaza, dlatego też cielak żywi się trawą. W tym celu natura specjalnie przystosowała organy trawienne cielaka, które pozwalają mu strawić mleko i trawę oddzielnie. Układ pokarmowy człowieka jest zbudowany inaczej. Krowie mleko, dostając się do żołądka człowieka, pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych ścina się, tworząc coś przypominającego twaróg.
Ten "twaróg" oblepia cząstki innego pokarmu znajdujące się w żołądku. Dopóki ścięte mleko nie ulegnie strawieniu, proces trawienny innego pokarmu nie rozpocznie się. Zjawisko to, często powtarzające się, może spowodować zaburzenia w funkcjonowaniu układu pokarmowego. Stąd też pytanie: po co zamieniać swój organizm w "fabrykę - przetwórnię" mleka i kwaśnych produktów mlecznych, tracąc przy tym wiele energii na proces trawienia?
Kazeina, znajdująca się w mleku, rozkłada się w organizmie przy pomocy podpuszczki. Dziecko 1 - 2-letnie ma już paznokcie i włosy, więc zapotrzebowanie na kazeinę jest żadne. Układ trawienny dziecka przestaje wydzielać podpuszczkę. Od tej chwili krowie mleko staje się dla organizmu produktem ciężkostrawnym.

Wapń, tłuszcz i cholesterol
Nikt nie podważa faktu, że mleko zawiera dużo wapnia, który jest niezbędny do rozwoju kości. A czy mniej jest wapnia w orzechach, kapuście, marchwi, burakach? Więcej. A co najważniejsze - jest tam w idealnej proporcji z innymi minerałami i do tego w formie łatwo przyswajalnej przez organizm.
W mleku występują tłuszcze zwierzęce - a jak wiemy tłuszcz zwierzęcy powoduje zwiększenie ilości cholesterolu i wypłukuje wapń z organizmu, dlatego też mleko się odtłuszcza. Tłuszcze znajdujące się w orzechach i ziarnach np. słonecznika (najbardziej wartościowe) są przyswajalne przez organizm w 80%, podczas gdy tłuszcze z mleka
- tylko w 20%. W prasie zachodniej dawno już pisano, że zaobserwowano tendencję rezygnowania ze spożywania tłustego mleka i coraz częściej spożywa się niskotłuszczowe. To przyniosło odczuwalne wyniki - znacznie zmniejszyła się ilość zachorowań związanych z układem krwionośnym i pokarmowym.
Nasuwa się pytanie: po co zwiększać liczbę zachorowań, spowodowanych przez mleko, a potem walczyć o ich zmniejszenie? Co się tyczy kwaśnych produktów mlecznych - kefiru, jogurtu, a szczególnie twarogu i żółtego sera, to te produkty można spożywać, a nawet trzeba. Specjalnie zaleca się spożywanie ich ludziom w podeszłym wieku i dzieciom. Chodzi o to, że bakterie znajdujące się w kwaśnych produktach mlecznych już zrobiły to, co organizm człowieka czyni z wielkim trudem.

Niestrawna kazeina
Należy brać pod uwagę jeszcze jeden ważny fakt. Obecnie mleko jest szkodliwe, szczególnie dla dzieci, z racji swych ekologicznych zanieczyszczeń. Nieodłącznym towarzyszem wapnia w mleku jest radioaktywny (promieniotwórczy) pierwiastek - stront-90. Niektórzy lubią dodawać mleko do kawy, herbaty. Lepiej tego nie robić, ponieważ pod wpływem temperatury kazeina, znajdująca się w mleku, ścina się. Kazeina to surowiec do produkcji kleju organicznego. W naszym organizmie niestrawiona kazeina "klei" kamienie w nerkach, naczynia krwionośne, powoduje powstawanie guzów w nogach, deformację palców rąk, a inne niestrawione składniki mleka osiadają w naszych tkankach i ścięgnach pod postacią śluzu.
Znakomity uczony - specjalista do spraw żywienia, znawca diet - H. Shelton pisał: Mleko krowie jest źródłem powstawania śluzu w organizmie człowieka od okresu niemowlęctwa do głębokiej starości , a doktor Walker dodał: ... i jest przyczyną takich chorób jak grypa, przeziębienia, astma, bronchit (zapalenie oskrzeli).

Informacja w mleku
W bioenergetyce istnieje teoria - każdy produkt żywnościowy zawiera w sobie informację o warunkach swoich "narodzin", rozwoju, dojrzewania itd. - jednym słowem kształtuje w człowieku "naturalny instynkt zachowawczy". Co z punktu widzenia tej teorii przedstawia sobą mleko krowie, nietrudno się domyślić. Mądrzy jogowie, żeby nie spożywać krowiego mięsa i nie pić mleka uczynili krowę "świętą". Nawyk picia mleka w dużych ilościach, szczególnie w ciągu ostatnich 100 lat, przywędrował z Ameryki. Nadmiar otrzymanego mleka Amerykanie przerabiali na proszek (odżywki mleczne) i "obdarowywali" nim kraje Trzeciego Świata. Całej tej akcji towarzyszyła szeroko reklama o pożytkach płynących z mleka. Jak wiadomo, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

Rozstanie z "nałogiem"
Czy wszystkie te argumenty przyjmują do wiadomości ci, u których mleko zajmuje czołowe miejsce w jadłospisie? Najprawdopodobniej nie. Człowiek z trudem rozstaje się z nałogiem. Jednak chcę poradzić, szczególnie ludziom starszym, zastąpienie mleka kefirem i chudym twarogiem. A wszyscy ci, którzy będą nadal pić mleko powinni przyjrzeć się uważnie swoim odczuciom. Czy po spożyciu mleka nie odczuwają żadnych dolegliwości jelitowych, nie mają wzdęcia brzucha itp. Oprócz tego należy pamiętać, że mleko z uwagi na specyficzne trawienie należy spożywać zawsze oddzielnie, nie łącząc go z innymi produktami.
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Aby jeszcze bardziej "dosolić" mleku znalazłem jeszcze to - tym razem na stronie www.wegesport.pl



Czy mleko naprawdę jest zdrowe? Coraz więcej badań neguje przestarzały pogląd, że mleko krowie jest najlepszym źródłem wapnia, oraz wskazuje, że spożywanie produktów mlecznych powoduje więcej szkody niż pożytku.

Czym jest wapń?

Wapń jest miękkim szaro metalicznym pierwiastkiem, piątym biorąc pod uwagę częstotliwość występowania na Ziemi. Jest składnikiem skał wapiennych, kredy i marmuru.

Dlaczego potrzebujemy wapnia?

Ten minerał jest ważnym elementem zapewniającym zdrowie i wytrzymałość kośćca; około 99% wapnia w organizmie ludzkim znajduje się w kościach i w zębach, pozostały jeden procent odpowiada za skurcze mięsni, pracę serca, krążenie krwi i funkcjonowanie systemu nerwowego.

Jakie jest nasze zapotrzebowanie na wapń?
Oficjalna dzienna dawka[1] wapnia dla dorosłych między 19 a 50 rokiem życia wynosi 700 miligramów.

Jakie produkty zawierają wapń?

Mleko i produkty mleczne zawierają wapń, ale produkty roślinne stanowią dużo zdrowsze źródło tego pierwiastka. Dobrym źródłem wapnia pochodzenia roślinnego są zielone warzywa liściaste takie jak brokuły, kapusta włoska, zielony groszek, kapusta, nać pietruszki. Bogate w wapń są także suszone owoce takie jak figi i morele, orzechy, w szczególności migdały i orzechy brazylijskie oraz różne nasiona, w tym sezam oraz Tahiti (pasta z ziaren sezamu). Dobrym źródłem wapnia są ponadto strączkowe – groch, fasola, soczewica oraz niektóre gatunki tofu (ser z ziaren soi).

Ile wapnia zawierają te produkty?

Poniższa tabela przedstawia zawartość wapnia w różnych, bogatych w wapno produktach roślinnych.

Produkt (ilość, porcja) Wapń (w miligramach)

TOFU (opakowanie 250g) 500

Nasiona sezamu (25g – mała garść) 168

Nasiona słonecznika (25g – mała garść) 28

Brokuły (80g – porcja, gotowane w nie solonej wodzie) 32

Kapusta włoska (80g – porcja, gotowane w nie solonej wodzie) 120

Migdały (30g – mała garść) 72

Orzechy brazylijskie (30g – mała garść) 87

Mleko sojowe Apro (200ml, szklanka) 240

Suszone figi (4-6 owoców) 250

TAHINI (10g – dwie łyżeczki) 68



Mleko jest naturalnym pożywieniem… czy rzeczywiście?
Wszystkie ssaki, do moment osiągnięcia stanu pozwalającego na odstawienie od piersi, piją mleko swoich matek. W przeciwieństwie jednak do innych ssaków, ludzie piją mleko przez całe życie, co więcej piją mleko wytworzone przez samice innych gatunków. Należy przytoczyć oczywisty, ale często pomijany fakt – krowie mleko zawiera taką ilość wapnia, która umożliwia osiągnięcie dojrzałości fizycznej cielęcia w czasie krótszym niż rok. Dlatego właśnie mleko krowie zawiera cztery razy więcej wapnia niż mleko kobiece. Niemowlęta nie potrzebują aż tak dużych ilości wapnia, w konsekwencji wysoka zawartość tego minerału w podawanym im mleku krowim powoduje odkładanie się nadmiaru wapnia w ich nerkach. Z tego powodu zaleca się, aby dzieci nie piły mleka „prosto od krowy” w pierwszym roku życia.

Czy dla dzieci mleko jest niezbędnym źródłem wapnia?
Nie, dzieci potrzebują ruchu i zdrowej diety opartej na produktach roślinnych. Ostatnie badania na temat wpływu spożywania nabiału na kondycję kości (Lanou i In., Pediatrics 2005) wskazują, że zwiększone spożycie produktów mlecznych przez dzieci i młodzież ma bardzo ograniczony wpływ na zdrowie ich kości. W wyniku powyższych badań stwierdzono, że kluczowym czynnikiem mającym wpływ na zdrowie i kondycję kośćca są regularne ćwiczenia fizyczne połączone z dbałością o zdrową dietę i styl życia. Zdrowe odżywianie z kolei oznacza dietę bogatą w świeże warzywa i owoce, ograniczenie spożycia kofeiny, oraz wyeliminowanie z diety alkoholu i papierosów.

Czy większość wapnia pobieramy z mleka?

Nie, mniej niż połowa (43%) wapnia w przeciętnej diecie pochodzi z mleka i nabiału[2]. Pomimo ogólnie panującego przekonania o tym, że mleko jest najlepszym źródłem wapnia, dane wskazują na to, że duża część wapnia w naszej diecie pochodzi z innych źródeł niż produkty nabiałowe. Wyniki te nie są zbyt zaskakujące, jako, że większość ludzi (około 70%) dostarcza organizmowi wapń pochodzącą z produktów roślinnych, a nie z nabiału i mleka.

Co to jest nietolorancja laktozy?

Nietolerancja laktozy to niemożność przetrawienia laktozy czyli cukru mlekowego przez organizm. Aby cukier z laktozy mógł być przetrawiony musi on zostać rozłożony w jelitach przez enzym zwany laktazą na dwa cukry proste – glukozę i galaktozę. Większość niemowląt wytwarza laktazę w okresie karmienia piersią, ale ich organizm przestaje produkować laktazę w momencie odstawienia od piersi (w pierwszym lub w drugim roku życia). Fakt, że organizm ludzki przestaje produkować laktazę po okresie karmienia jest oczywistym dowodem na to, że mleko nie jest naturalnym pożywieniem dla człowieka. Nietolerancja laktozy występuje u 90-100% Azjatów, 65-70 % Afrykańczyków i u około 10% mieszkańców Kaukazu. Objawy nietolerancji laktozy to mdłości, skurcze, wzdęcia i biegunki. Cierpiący na nietolerancję laktozy powinni unikać wszystkich produktów nabiałowych.

Co powoduje alergię na mleko?

Uczulenie na mleko występuje, kiedy system odpornościowy organizmu traktuje białko zawarte w mleku jako groźną substancję obcą i rozpoczyna atak. Objawy alergii są zazwyczaj bardziej dotkliwe od skutków nietolerancji laktozy, najczęstszym jest nadprodukcja śluzu, skutkująca katarem i zatykaniem uszu. Do poważniejszym symptomów należą: egzema, kolka, biegunka, ostry kaszel i wymioty. Białko mleka (casein) jest trudne do uniknięcia, ponieważ występuje w wielu produktach żywieniowych takich jak chleb, płatki kukurydziane, zupy w proszku, margaryna, sosy sałatkowe, słodycze i ciasta w proszku.

Czy istnieje związek pomiędzy mlekiem krowim a cukrzycą?

Podawanie mleka krowiego w pierwszych miesiącach życia, może prowadzić do reakcji obronnej układu odpornościowego, a w konsekwencji, u niektórych dzieci, do skazy białkowej typu I. Reakcja obronna układu odpornościowego polega na reakcji systemu na pewne substancje (tj. insulina u krów albo białko zwane casein zawarte mleku krowim). Podobieństwo strukturalne pomiędzy tymi substancjami a komórkami beta odpowiedzialnymi za produkcję insuliny w trzustce powoduje zmylenie systemu odpornościowego, który zaczyna zwalczać komórki trzustki. Ogranicza to możliwości produkcji insuliny i może prowadzić do cukrzycy. Nie podawanie mleka dzieciom w pierwszych miesiącach życia może znacznie obniżyć ryzyko zachorowań na cukrzyce typu I u niektórych dzieci.

Jak łatwo jest przyswajalny wapń?

Wapń zawarta w nabiale jest trudniej przyswajalna niż ta pochodząca z zielonych roślin liściastych. Na przykład organizm ludzki łatwiej przyswaja wapń pochodzącą z kapusty niż z mleka krowiego. Jednakże, mimo, że szpinak zawiera dużo wapnia, jest ono w szpinaku składnikiem substancji zwanej oksalatyn, hamującej wchłanianie wapnia. Dlatego należy jeść warzywa zawierające jednocześnie dużo wapnia i mało oksylatynu, tj. brokuły, kapusta, . Zboże, orzechy i nasiona zawierają substancję zwaną kwas phytic, która do niedawna była uznawana za hamująca przyswajanie wapnia, ale obecnie jest uznawany za prawie neutralną. Kofeina i palenie tytoniu również obniża przyswajalność wapnia.

Jakie substancje pomagają w przyswajaniu wapnia?

Kilka innych substancji wpływa pozytywnie na absorbcję wapnia przez organizm – na przykład witamina D, która może być pozyskana z pożywienia, albo jest wytwarzana w skórze, po wystawieniu na działalnie promieni słonecznych. Niedobów witaminy D może występować, kiedy nie jesteśmy wystarczająco „nasłonecznieni”, a jej brak może powodować niedobór wapnia, nawet, jeżeli dieta dostarcza wystarczające jego ilości. Konsekwencje mogą być poważne – choroby objawiające się osłabieniem kości.

Weganie uzyskują witaminę D z promieni słonecznych i witaminizowanych sztucznie produktów tj. mleko sojowe, płatki czy margaryny. Ważne jest zachowanie umiaru pomiędzy zbyt długim przebywaniem na słońcu a koniecznym nasłonecznianiem. Uważa się ze 10-15 minut dziennie jest niezbędne do syntezy witaminy D w skórze. Ponadto, spożycie magnezu, potasu, witaminy C i witaminy K jest zalecane dla utrzymania dobrego zdrowia. Zdrowa dieta, tj świeże warzywa i owoce, co najmniej 5 razy dziennie powinny dostarczyć wszelkich niezbędnych mikroelementów.

Jakie są konsekwencje nie dostarczenia wystarczających ilości wapnia?

W przypadku, kiedy organizm nie otrzymuje wystarczających ilości wapnia w pożywieniu, aby organizm mógł spełniać inne funkcje do których niezbędna jest wapń, następuje proces odzyskiwania wapnia (reabsorpcji) z kośćca. Jeżeli następnie nasza dieta zostanie uzupełniona – odpowiednia ilość wapnia zostanie przekazana do kośćca. Jeżeli jednak niedobór wapnia będzie się utrzymywał przez dłuższy czas, nastąpi odwapnienie kości (kości stracą swoją trwałość).

Czy mleko krowie chroni przed osteoporozą?

Nie, osteoporoza występuje najczęściej w krajach, gdzie spożycie mleka jest wysokie. Amerykanki, które należą do największych konsumentów mleka jednocześnie najczęściej cierpią na osteoporozę, podczas gdy wśród Afrykanek z plemienia Bantu, spożywających znikome ilości nabiału i dostarczających niewielkie ilości wapnia głównie pochodzenia roślinnego, osteoporoza praktycznie nie występuje.Zwiększone spożycie mleka nie wpływa na łamliwość kości, co więcej zbyt duże dawki wapnia pochodzącego głównie z produktów mlecznych mogą negatywnie wpłynąć na ryzyko złamań.

Jakie czynniki zwiększają ryzyko osteoporozy?

Jednym z czynników zwiększających ubytki wapnia z kośćca jest wysokie spożycie białka zwierzęcego. Do 80 roku życia wegetarianie mają mniejsze ubytki wapnia w kościach w porównaniu z ludźmi jedzącymi mięso. Badania potwierdzają, że im wyższe jest spożycie białka zwierzęcego tym większe jest ryzyko złamań kości biodrowych. Badanie międzykulturowe wskazują na związek pomiędzy dietą mięsną (wysokobiałkową), a łamliwością kości i występowaniem złamań kości biodrowych . W wiejskich rejonach Chin, gdzie białko jest dostarczane głównie z produktów roślinnych, współczynnik złamań jest pięć razy niższy niż w USA.

W jaki sposób białko zwierzęce wpływa na ubytki wapnia?

Podczas procesu trawienia białka uwalniane zostają do krwi kwasy, które są następnie neutralizowane prze organizm za pomocą wapnia, pozyskiwanego z kośćca. Pozyskana i wapń jest następnie wydalana z moczem. Białko zwierzęce jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ zawiera dużo więcej kwasów siarczkowych niż białko roślinne. Wraz ze zwiększeniem zawartości siarczanów w diecie, coraz większe ilości wapnia są wydalane z organizmu w moczu. Jeżeli nie dostarczamy wystarczającej ilości wapnia aby zneutralizować ubytek wapnia z kośćca, następuje odwapnienie kości i spada ich wytrzymałość. Tradycyjna dieta Eskimoska składa się głównie z białka zwierzęcego. Eskimosi dostarczają w diecie ok. 2.500 mg wapnia dziennie (w zależności od tego, czy na dobowe pożywienie składa się ryba – zjadana z ośćmi – czy nie), co jest jednym z wyższych wskaźników na świecie. Niemniej wśród Eskimosów notuje się jeden z wyższych wskaźników zachorowań na osteoporozę, nawet wyższy niż wśród Amerykanów.

Jakie inne czynniki są kluczowe dla zdrowia kości?

Aktywność fizyczna jest głównym czynnikiem przyczyniającym się do zminimalizowania ryzyka zachorowań na osteoporozę. Aby utrzymać kości w dobrym stanie, oraz zminimalizować ryzyko osteoporozy należy dostarczać organizmowi odpowiednie ilości witaminy D, wykluczyć z diety kofeinę, alkohol i tytoń. Większość badań sugeruje, że najważniejszym czynnikiem zapewniającym zdrowie kości jest ruch. Najlepszymi formami aktywności są ćwiczenia wytrzymałościowe, oraz m.in. spacery, chodzenie po schodach i taniec.

Czy dieta wegańska jest w stanie dostarczyć odpowiednich ilości wapnia?

Oczywiście. Żadne badania nie wykazały znacznych niedoborów wapnia u dorosłych wegan. Nie można zwracać uwagi jedynie na ilości wapń dostarczane organizmowi w diecie bez analizy powodów ubytków wapnia z organizmu. To tylko jedna strona medalu - podczas gdy weganie dostarczają mniej wapnia w pożywieniu niż ludzie jedzący mięso, ubytki wapnia u wegan są znacznie niższe. Badania wskazują, że dieta roślinna, nie zawierająca żadnych produktów zwierzęcych – czyli dieta wegańska - nie powoduje utraty wapnia z organizmu. Dieta wegańska bogata w owoce i produkty pełnoziarniste może być podstawą długiego i zdrowego życia, zredukować ryzyko wystąpienia osteoporozy i wielu innych chorób. Z drugiej strony diety zawierające dużo produktów nabiałowych są odpowiedzialne za zwiększenie ryzyka osteoporozy, niektórych rodzajów raka, chorób serca, nadwagi i cukrzycy.

Podsumowanie

Dzieci i młodzież nie muszą spożywać produktów mlecznych, żeby mieć zdrowe kości. Aby zapewnić sobie zdrowe i silne kości dzieci potrzebują ćwiczeń fizycznych oraz zdrowej diety roślinnej
diety zawierające dużo produktów nabiałowych są odpowiedzialne za zwiększenie ryzyka osteoporozy, niektórych rodzajów raka, chorób serca, nadwagi i cukrzycy.
Nabiał powinien być wyeliminowany z diety ze względów zdrowotnych
Mleko krowie nie jest naturalnym pożywieniem człowieka
Większość ludzi na świecie cierpi na nietolerancję laktozy.
Wiele dzieci ma alergię na krowie mleko
Analiza jedynie ilości wapnia dostarczanej organizmowi w pożywieniu bez jednoczesnej analizy czynników powodujących ubytków wapnia z organizmu prowadzi do błędnych wniosków. Podczas gdy weganie dostarczają mniej wapnia w pożywieniu niż ludzie jedzący mięso, u wegan ubytki wapnia są znacznie niższe. Badania wskazują, że dieta roślinna, nie zawierająca żadnych produktów zwierzęcych – czyli dieta wegańska - nie powoduje utraty wapnia z organizmu.
Żadne badania naukowe nie potwierdzają związku niedoborów wapnia z weganizmem
Do zachowania kości w dobrej kondycji niezbędne jest dostarczanie organizmowi: witaminy D, magnezu, potasu, witaminy C i witaminy K
Istnieje bardzo wiele różnych roślin, które stanowią pełnowartościowe źródło wapnia. Poza tym, że są naturalnym źródłem wapnia mają też często dodatkowe korzystne dla zdrowia właściwości.


Tłumaczenie: Ewelina Majewska
Artykuł w oryginalnej wersji dostępny na brytyjskich stronach Vivy pod adresem:
http://milkmyths.org.uk/health/index.php



--------------------------------------------------------------------------------

[1] Podawana przez Ministerstwo Zdrowia Wielkiej Brytanii, (RNI Reference Nutricient Intake)
[2] Na podstawie badań FORD STANDARDS AGENCY’S NATIONAL DIET AND NUTRITION SURVEY, przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii w 2004 r,
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Znalazłem ciekawy artykuł na stronie wegetarianie.pl

Zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka
Pij mleko, będziesz wielki jak Kayah albo Bogusław Linda - przekonują reklamy. Guzik prawda. Krowie mleko to nie przepis na karierę dla dziecka, ale na jego kłopoty.



O zaletach mleka zapewniają polskie dzieci twórcy najgłośniejszej dziś społecznej reklamy, politycy i oczywiście koncerny mleczarskie, którym publiczna akcja jest wyjątkowo na rękę.

Dziewczynka z reklamy jest nieśmiała, szczerbata i pewnie od dawna siedzi w ostatniej ławce. Kiedy przyznaje się klasie, że chciałaby zostać piosenkarką, dzieci wybuchają śmiechem. Dziewczynka wypija szklankę mleka i po latach zostaje gwiazdą popu. Przesłanie jest jasne.

Moda na picie

Akcja ruszyła we wrześniu 2002 roku i trwa do dziś. Jej organizator - Międzynarodowe Stowarzyszenie Reklamy, za swój cel uznał "intensyfikację działań profilaktyki osteoporozy poprzez wykreowanie mody na picie mleka". Inaczej mówiąc - jak będziesz miał ciepły stosunek do mleka, nie będziesz w przyszłości chodził o kulach. Stowarzyszenie promuje mleko za darmo.

- Firmy reklamowe postrzegane są często jak krwiopijcy - przyznaje Paweł Kowalewski, wiceprezes Stowarzyszenia. - Postanowiliśmy to zmienić. Mleko, którego spożycie drastycznie w Polsce spada, wydało nam się odpowiednie.

W promocyjną machinę wciągnięto telewizję, rozgłośnie, gazety. I gwiazdy z pierwszych stron kolorowych czasopism. Nie tylko Kayah i Bogusława Lindę, ale też mistrza kierownicy Krzysztofa Hołowczyca i polską snowboardzistkę Jagnę Marczułajtis. Urodę Jagny można podziwiać w multipleksach, tuż przed pokazami "Starej baśni".

- Nie wahałam się ani chwili - zapewnia snowboardzistka. - To był wspaniały i oryginalny pomysł. Poza tym bardzo lubię mleko.

Nie tylko ona. Lubi je także mistrz świata w skokach narciarskich, Fin Veli-Matti Lindstroem, który w prasie i telewizji postanowił (choć już nie za darmo) promować... polskie świeże mleko. Moda na mleko przeniosła się z telewizji na ulicę. We wrześniu posłanka SLD Sylwia Pusz wraz z wolontariuszami w białych kitlach rozdała na poznańskich przystankach autobusowych cztery tysiące kartoników mleka, także czekoladowego.

W promocję napoju od polskiej krowy włączyła się nawet część lekarzy. Zagrzmieli, że dzieci piją mleka za mało i że to źle się skończy.

Na usługach koncernów

Ale nie wszyscy medycy tak myślą. Jednym z nich jest doktor Eugeniusz Zbigniew Siwik, autorytet w dziedzinie ginekologii i położnictwa, twórca pierwszej w Polsce Kliniki i Szkoły Porodu Naturalnego. Z zamiłowania dietetyk.

- Medycyna bierze dziś udział w jednym z największych oszustw ostatniego stulecia - twierdzi. - Jest na usługach koncernów, którym nie zależy na zdrowiu dzieci, tylko na pieniądzach. Lekarze nabrali wody w usta, bo tak jest bezpieczniej.

Siwik używa mocnych słów. Twierdzi, że zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka, nieodwracalne zmiany w układzie naczyniowym, sercowym i kostnym.

- Mleko, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia. Zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mleko krowie to najlepszy przepis na wózek inwalidzki - grozi.

- Jeśli wierzymy, że mleko to źródło wapnia chroniącego przed osteoporozą (osłabieniem kości), musimy pamiętać, że osteoporoza jest najbardziej rozpowszechniona w regionach świata o wysokim spożyciu mleka, np. w Europie Północnej, Kanadzie i USA - zauważa również Annemarie Colbin, autorka książki "Osteoporoza".

Kilka lat temu zrzeszająca pięć tysięcy członków międzynarodowa organizacja Lekarze na Rzecz Medycyny Odpowiedzialnej wydała oświadczenie, w którym ostrzega przed piciem mleka. Lista przeciwwskazań jest długa.

Zasadniczym powodem sprzeciwu wobec białego eliksiru jest przekonanie, że człowiek, podobnie jak pozostałe ssaki, przystosowany jest do spożywania mleka tylko w okresie niemowlęcym.

- Człowiek nie krowa, czterech żołądków nie ma - twierdzi Mariusz Gawlik, lekarz ze Stargardu Szczecińskiego, przez lata pracujący na dziecięcym oddziale laryngologicznym. - Mały człowiek nie jest cielęciem, które potrzebuje innego składu witamin i minerałów niż wolno rozwijający się ludzki organizm. Z tego powodu picie mleka krowiego jest patologią. I przyczyną setek chorób.

Mleko krowie nie jest dobrze przyjmowane przez ludzki organizm. Tego argumentu nie odpierają nawet zagorzali jego zwolennicy.

- Nietolerancja laktozy to poważna i, niestety, częsta komplikacja. Sam też mleka nie toleruję - przyznaje nawet Waldemar Broś, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Spółdzielni Mleczarskich.

Lekarze z międzynarodowej organizacji LMO twierdzą, że 80 procent ludzkości mleka po prostu nie trawi. W Polsce, gdzie tradycja picia mleka jest długa, problemy z przyswajaniem cukru mlecznego, zwanego laktozą, ma połowa obywateli.

Z badań doktor Doroty Szostak-Węgierek z Instytutu Żywienia i Żywności w Warszawie wynika, że prawie 20 procent polskich dzieci ma niedobór enzymu trawiącego laktozę. - Objawy nietolerancji mleka mogą ujawniać się nawet po latach - twierdzi dietetyczka.

Proszę, nie pij

Nie chodzi jednak tylko o laktozę. W 2001 roku nowozelandzki badacz doktor Corrie McLachlan ogłosił wyniki badań, z których wynikało, że mleko, a właściwie zawarta w nim kazeina (rodzaj białka), jest przyczyną chorób serca. Wnioski naukowca umieszczono w międzynarodowym internetowym serwisie o wymownej nazwie "No milk page" (strona bez mleka). Do odwiedzenia serwisu, na którym znalazło się wiele publikacji, ostrzegających ludzi przed piciem mleka z różnych powodów, do dziś zachęca na swojej stronie internetowej zespół lekarzy III Kliniki Chorób Dziecięcych Akademii Medycznej w Białymstoku.

Złudzeń nie pozostawia także Frank Oski, profesor pediatrii z renomowanej John Hopkins School of Medicine, który w trosce o zdrowie dzieci napisał nawet książkę "Proszę, nie pij mleka".

Ale polskie dzieci piły mleko i piją nadal.

Katarzyna Woleńska jest nauczycielką. Ma 28 lat i koszmarne wspomnienia z dzieciństwa.

- W moim domu panował kult mleka - mówi. Śniadanie kończyło się dla Woleńskiej dość schematycznie. Wymioty, biegunki, wysypka. Rodzice podejrzewali uczulenie, więc wyrzucili z jej jadłospisu pomidory i truskawki, choć je uwielbiała. Alergię na mleko wykryto u niej, kiedy dostała się na studia. Za późno. Była już astmatyczką.

- Mleko jest jednym z najgroźniejszych alergenów pokarmowych. Ma aż pięć składników, które mogą być fatalnie tolerowane przez człowieka - przyznaje profesor Edward Tadeusz Zawisza, jeden z najwybitniejszych polskich alergologów.

- Ale groźne mogą być także zanieczyszczenia mleka, takie jak penicylina i białka pszenicy.

Zdobycz bakterii

- Polskie mleko jest już czyste i wciąż naturalne - zapewnia Waldemar Broś. - Z drugiej strony krowa nie jest maszyną, tylko żywych organizmem. Zdarza się, że zachoruje, pobrudzi się.

Broś nie chce wracać pamięcią do wczesnych lat 90., kiedy kontenery z polskim mlekiem w proszku służby celne innych krajów uznawały za radioaktywne. I późnych lat 90, kiedy inspektorzy Unii Europejskiej natknęli się w Polsce na rzekę brudnego mleka, z gronkowcem w tle. Dziś polskie mleko spełnia normy UE w ponad 80 procentach. Zgodnie z normami mleko klasy ekstra powinno zawierać nie więcej niż sto tysięcy bakterii. - Nawet jeśli jest ich więcej, to i tak znikają pod wpływem pasteryzacji - zapewnia Broś.

Ale Tomasz Nocuń, internista, ostrzega, że proces pasteryzacji zamienia mleko w zupę pełną martwych, toksycznych bakterii, które zatruwają organizm. I powodują kolejne alergie.

Alergolog, profesor Zawisza leczy ludzi uczulonych na mleko od dziesięcioleci. Liczba pacjentów z każdym rokiem powiększa się. Dla niektórych mleczna euforia kończy się śmiercią. Jak dla leczonego przez alergologa dyplomaty, którego na przyjęciu poczęstowano ciastkiem, w skład którego wchodziło mleko. Udusił się.

Nie leczona alergia na mleko nie zawsze kończy się zgonem, ale może kończyć się poważną chorobą. Z chorobami oczu włącznie. - Przewlekłe alergie pokarmowe, w tym także alergia na mleko, mogą pośrednio prowadzić do schorzeń ocznych, z zapaleniem rogówki oka włącznie - przyznaje doktor Anna Ambroziak ze Szpitala Okulistycznego w Warszawie.

Profesor Zawisza zauważa, że problem byłby łagodniejszy, gdyby Polska nie była krajem rolniczym, w którym mleko uznawane jest za podstawę pożywienia. Jesteśmy szóstym co do wielkości producentem mleka w Europie (7 mld litrów rocznie).

Mleka pije się mało w Afryce, prawie nie pije w Chinach i Japonii. - W samym tylko Kioto żyje czterysta osób, które ukończyły sto cztery lata życia. To ponad dwa razy więcej niż w całych Stanach Zjednoczonych - wyjaśnia Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Ci ludzie są długowieczni, bo nie znają smaku mleka.

Zdrowie na sercu

Najwięcej piją mleka Amerykanie i Finowie. I tam notuje się najwięcej przypadków chorych na serce i cukrzycę. W Polsce mleko stało się towarem politycznym. Sloganem "Szklanka mleka dla każdego ucznia" rząd Leszka Millera postanowił zdobyć poparcie społeczne. I mleko zagościło w szkołach na dobre.

- Podawanie dzieciom w wieku szkolnym mleka skazuje je na choroby i cierpienia - zapewnia Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Mamy jak w banku, że w przyszłości wiele z nich będzie zawałowcami.

A zbuntowany lekarz Tomasz Nocuń dodaje, że trudno mu uwierzyć w szlachetne intencje pomysłodawców akcji "Pij mleko". - Stworzono wielką reklamową machinę, która napędzać ma jedynie koniunkturę dla firm mleczarskich - twierdzi.

Producentom mleka sprzyjają także rządowe programy. Polscy producenci mogą starać się o dotację z Funduszu Promocji Mleczarstwa. Ta przychylność władz spowodowana jest, formalnie, troską o dobro dzieci i młodzieży. Takiej polityce, opartej na przekonaniu, że bez szklanki mleka dziennie polskie dziecko wyrośnie na półgłówka i inwalidę, sprzyjać mają badania. I tak Instytut Żywności i Żywienia odkrył, że jadłospis polskiego jedenastolatka zaspokaja połowę dziennego zapotrzebowania na wapń. Co oznacza, że większość jedenastolatków będzie w przyszłości chorować na osteoporozę. A tą zagrożonych jest dziś dziewięć milionów Polaków.

Naukowcy z organizacji Lekarze na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej podnoszą, że istnieje zależność między insulinozależną cukrzycą (zwaną inaczej młodzieńczą) a alergią na mleko, a konkretnie zawarte w nim albuminy (czyli grupy białek rozpuszczalnych w wodzie). I znów - największy odsetek osób chorych na cukrzycę młodzieńczą notuje się w Finlandii, tam, gdzie dzieciom wmawia się mleko pod każdą postacią.

Adamowi Karbiszowi z Krakowa też wmawiano. Karbisz jest właścicielem firmy poligraficznej. Ma 34 lata i większość wakacji spędził na koloniach. - Podstawą jedzenia były placki ziemniaczane, mielony i mleko - przyznaje. - Wychowawcy byli sympatyczni i fanatyczni. Nie pozwalali odejść od stołu, jeśli szklanka z mlekiem nie była pusta. Przez wiele kolejnych lat chorowałem na przemian na anginę i zapalenie uszu.

Karbisz przestał jeździć na kolonie, bo zaprzyjaźniony z rodziną lekarz domyślił się przyczyny kłopotów zdrowotnych dziecka. - Był odważny w poglądach, to i miał poważne problemy z utrzymaniem pracy. Lekarz, który jest wrogiem mleka, staje się wrogiem ludu - twierdzi mężczyzna.

Ale lekarz Karbisza nie był wielkim odkrywcą. Pionier nauki o żywieniu doktor Max Bircher-Benner o szkodliwości mleka trąbił już pod koniec XIX wieku (dziś w Zurychu istnieje słynna klinika jego imienia). Twierdził, że mleko powinno być najwyżej dodatkiem do diety. Wyjątkiem są, według niego, łatwiej przyswajalne dla człowieka kwaśne produkty mleczne (jogurty, sery) i mleko pełne, prosto od krowy karmionej trawą.

Ewa Wachowicz, z zawodu technolog żywienia, kiedyś Miss Polonia, dziś producent programów telewizyjnych i matka małej Oli, kupuje mleko prawie wyłącznie od kobiety ze wsi.

- Tylko takie jest wartościowe - uważa. - W życiu nie podałabym dziecku produktu z napisem UHT. Skład mleka, podgrzewanego do tak wysokich temperatur budzi wątpliwości. Białko ścina się i nie wiemy do dziś, jaki może to mieć wpływ na zdrowie. Nie przypuszczam, by był pozytywny.

Zupa z bakterii

- Każdy chciałby mieć własną krowę pod blokiem i doić ją według potrzeb - mówi Waldemar Broś. - Ale to niemożliwe. Musimy dostosować się do wymogów cywilizacyjnych i podgrzewać mleko, by miało dłuższą wartość. Prawda, zabijamy też dobrą florę bakteryjną, ale to koszty cywilizacji.

Część naukowców uważa jednak, że mleko i tak trzeba pić, bo ma dużo cennych wartości.

- Jest wiele produktów, bogatszych w witaminy i minerały - zapewnia Barbara Bachurska, lekarz pediatra z Katowic. - Mitem jest także przekonanie, że mleko zawiera mnóstwo drogocennego wapnia. Znacznie więcej ma go plaster żółtego sera.

To wariaci

- Przestaliśmy słuchać natury - uważa Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Stworzyliśmy przemysł, który powoli, ale skutecznie nas zabija. Siwik twierdzi, że w swoich poglądach, nawet w Polsce nie jest już osamotniony. - Ci, którym zależy na zdrowiu dzieci, będą mówić coraz głośniej. Będą mówić o podstępnej "białej śmierci", którą w imię niezrozumiałych racji wynosi się pod niebiosa - zapewnia.

- Zastanawiam się nad pewną kontrakcją. Nad tym, czy nie wytoczyć procesu Kayah i Lindzie, oskarżając ich o szerzenie kłamliwych i szkodliwych poglądów. A przynajmniej nad tym, czy nie spróbować postawić przed sądem tych, którzy namówili piękne i sławne osoby do tej tragicznej w skutkach reklamy?

Na przeciwników mleka patrzy się jak na złoczyńców albo wariatów. - Oni są chyba nienormalni? - zastanawia się Jagna Marczułajtis. - Przecież gdyby mleko było niezdrowe, to nie byłoby go w sklepach!

Wybaczamy dziwaczne poglądy joginom, taoistom i mieszkańcom Polinezji. Gdy do głosu dochodzą polscy lekarze, ich poglądy uznajemy za obrazoburcze. To wariaci. Mleko jest przecież rzeczą świętą. Niepodważalną jak rosół, schabowy i karp na wigilię. Wiedzą o tym dorośli i wiedzą dzieci. Zwłaszcza te, którym marzy się kariera i które do picia mleka zostały namówione przez wielkie gwiazdy. Ale jaka jest prawda?


Co o tym sądzicie :?:
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Wydaje mi się, że im więcej HDL tym lepiej, bez względu na to co mówią normy

[quote:aa99c2fa3c]Cholesterol HDL ("dobry" cholesterol) [mg/dl]
wskazane: powyżej 45 [/quote:aa99c2fa3c]

Nie ma tutaj zakresu wartości jest tylko powyżej
» przejdź do wątku

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Producenci chrupkiego pieczywa wmawiają nam, że ich produkty są dla nas dużo zdrowsze niż zwykłe pieczywo. Według mnie tak nie jest i są to wmówione nam zagrywki marketingowe, mające na celu skłonić nas do zakupu. Dla mnie pieczywo chrupkie jest sztuczne i nadmuchane. Poddawane niekorzystnej obróbce cieplnej w wysokiej temperaturze. Niedawno odkryto też, że podobnie jak w chipsach w pieczywie chrupkim zawarty jest rakotwórczy akryloamid.

Uważam, że ciemny pełnoziarnisty chleb razowy na zakwasie jest dużo smaczniejszy i dużo zdrowszy. A co do kaloryczności, to wszystko zależy ile się zje. Zamiast 8 "desek" pieczywa chrupkiego wolę zjeźć 2 kromki swieżego pachnącego razowca. Kalorycznie to samo ale zdrowiej.

Jakie jest Wasze zdanie ?
» przejdź do wątku