Dzisiaj jest: Czwartek, 17.10.2019 Imieniny: Wiktora i Małgorzaty



Ilość przepisów kulinarnych w serwisie: 5849

Forum dyskusyjne

Forum - Różne informacje o odżywianiu, newsy, ciekawostki


«   | 1 | 2 |  

powrót

Dlaczego fast-foody są szkodliwe

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

W produkcji fast-foodów wykorzystywane są najtańsze uwodornione tłuszcze roślinne o wysokiej zawartości izomerów trans, które są najbardziej szkodliwe ze wszystkich tłuszczów jadalnych. W krajach Europy Wschodniej, w Polsce, na Węgrzech, w Bułgarii i Czechach mamy najbardziej niezdrowe fast foody [Steen Stender, Kongres Otyłości Budapeszt 2007].
Izomery trans i powstające w czasie wielokrotnego podgrzewania nadtlenki stanowią zagrożenie nadciśnieniem, miażdżycą (wzrost poziomu cholesterolu), chorobą niedokrwienną serca, cukrzycą i nowotworami, co zostało potwierdzone w kilku międzynarodowych projektach badawczych [Becker W (2003), European Food Safety Authority (EFSA) (2004), US Food and Drug Administration (2003)].
Zamiast cukru (sacharozy) w produkcji żywności tzw. wygodnej stosowany jest tańszy i bardziej wydajny syrop fruktozowo-glukozowy. Dania typu fast food są bardzo kaloryczne, a wiadomo, że nadmiar kalorii to prosta droga do otyłości, która jest chorobą. Fast foody zawierają dużo wysokoglikemicznej skrobi, dużą ilość soli i glutaminianu sodu, znikomą ilość błonnika, witamin i innych bioaktywnych komponentów. Z powodu deficytu błonnika oraz wysokiego indeksu glikemicznego nie tylko nie sycą ale wręcz zwiększają apetyt. Z fast-foodami nieodłącznie są związane napoje typy cola. Napój zawiera kofeinę i kwas ortofosforowy, który bardzo mocno wypłukuje z organizmu magnez (którego i tak bardzo mało dostarczamy z żywności) i wapń. Kaloryczne i bezwartościowe są tez inne słodkie napoje gazowane.

Fast-foody mogą uzależniać podobnie jak heroina - ostrzegają naukowcy na łamach pisma New Scientist. W bogatych krajach wciąż wzrasta odsetek osób otyłych i z nadwagą. Winą za to obarcza się dobrobyt, brak ruchu, zbyt łatwy dostęp do żywności, coraz większe porcje i inne czynniki. Amerykańscy badacze uważają, że znaleźli dowody na to, iż ludzie mogą stać się uzależnieni od cukru oraz tłuszczu w fast foodach.
Zespół dr Johna Hoebela z Princeton University w New Jersey przeprowadził badania na szczurach. Odkryto, że szczury, którym podawano żywność zawierającą 25 procent cukru, w momencie wyeliminowania cukru z diety stawały się niespokojne. Szczękały zębami i miały drgawki - objawy podobne do tych, jakie mają osoby, które odzwyczajają się od nikotyny lub morfiny. Dr Hoebel uważa, że pokarmy z wysoką zawartością tłuszczu pobudzają wydzielanie w mózgu opioidów - chemicznych substancji odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności.
Neurolog Ann Kelly z University of Wisconsin Medical School obserwowała zachowanie szczurów po podaniu im słodkich oraz słonych czy tłustych pokarmów. Znalazła związek pomiędzy substancjami chemicznymi odpowiedzialnymi za odczuwanie przyjemności w mózgu, a apetytem na taki typ jedzenia. Pobudzała mózg szczura za pomocą syntetycznej wersji naturalnego opioidu - enkefaliny. Rezultat był taki, że szczury zjadały sześciokrotnie większą porcję tłuszczu niż zwykle. Dr Kelly zidentyfikowała długotrwałe zmiany chemicznych substancji w mózgu szczurów podobne do tych, jakie powoduje długotrwałe zażywanie heroiny czy morfiny. Jej zdaniem zajadanie się smacznym jedzeniem jest wystarczające, aby spowodować zmiany ekspresji w genach, co wskazuje na możliwość uzależnienia od pokarmu.

Dorcia




Skąd: Warszawa
Dołączyła: 05.05.2009
Posty: 14

Przepisy: 40


Trzeba po prostu zachowywać umiar, korzystać z fastfoodów tylko w wyjątkowych sytuacjach i chronić dzieci przed uzależnieniem od fastfoodów. Popularne sieci fastfoodowe stosują marketingowe chwyty, który wciągają dzieci, np. do zestawu dodawane są różnego typu zabawki, które dziecko może sobie wybrać, ponadto rodzice idąc na łatwiznę organizują przyjęcie urodzinowe dla swojego dziecka, a to dziecku zawsze dobrze się kojarzy i po jakimś czasie dziecko staje się stałym klientem.

Nina




Skąd: Rzeszów
Dołączyła: 19.05.2009
Posty: 23

Przepisy: 52


Bondini napisał/a:

Szczękały zębami i miały drgawki - objawy podobne do tych, jakie mają osoby, które odzwyczajają się od nikotyny lub morfiny.


Szczury na haju, to musi być widok :-D

A tak na poważnie, to coś w tym jest. Nie potrafię przejść obojętnie obok KFC. Zapach ich kurczaków podstępnie mnie zwabia do restauracji.

ewelinka81




Skąd: SIERADZ
Dołączyła: 21.05.2009
Posty: 11

Przepisy: 11


W krajach w których pojawiają się sieci fastfoodów zaczynają cierpieć na zwiększenie ludzi z otyłością.
Kliknij, pomóż głodnym dzieciom
:-> www.pajacyk.pl :->

Simone Angel




Skąd: Nakło
Dołączyła: 19.05.2009
Posty: 7

Oto spis najczęściej kupowanych produktów typu fast food.

* Jedno niewinne skrzydełko z KFC dostarcza nam 240 kcal i pokrywa ¼ dziennego zapotrzebowania na tłuszcz oraz cholesterol,

* Ulubiony przez nastolatków i ludzi biznesu w pospiechu Big Mac to pełne 563 kcal, głównie pochodzące z tłuszczy nasyconych, a więc tych najmniej pożądanych.

* Cola lub Pepsi (0,5 litra) ma 210 kcal. Napój zawiera kwas ortofosforowy i kofeinę, która wypłukuje z organizmu magnez i wapń.

* Frytki (porcja 200g) mają 606 kcal, 30 g tłuszczu

* Hamburger (porcja 150 g) ma 320 kcal,18 g tłuszczu.

* Średnia pizza na normalnym cieście (Pizza Hut) to calutkie 2000 kcal (porcja 150 g – jeden trójkąt ma 540 kcal i 20 g tłuszczu).

* Chicken McNuggets, cztery kawałki, to 170 kcal i bardzo uboga wartość odżywcza.
Let this feeling ...

beata_w




Skąd: Kamienna Góra
Dołączyła: 13.03.2009
Posty: 11

Pomogła: 1


Ciekawy artykuł ze strony http://www.kafeteria.pl/ziu/obiekt.php?id_t=381


W ostatnich latach znacznie wzrosła liczba Polaków jadających większość posiłków poza domem. Są to przede wszystkim młodzi mieszkańcy dużych miast, którzy żyją w ciągłym pośpiechu, spędzając wiele godzin w pracy
, na uczelni lub starając się pogodzić naukę i pracę. Zwykle
twierdzą oni, że nie mają czasu na przygotowywanie i celebrowanie posiłków, a chcą zjeść szybko, tanio i smacznie. Kiedyś niedrogie i szybko podane potrawy serwowały bary mleczne, w których można było zjeść swojskie pierogi czy zupę pomidorową. Obecnie takie bary są już rzadkością, za to prawie na każdej ulicy w centrum dużego miasta można spotkać bary lub małe budki oferujące fast food. W dosłownym tłumaczeniu z języka angielskiego nazwa ta oznacza szybką żywność, a Amerykanie stosują często jeszcze bardziej dosadne określenie – junk food, czyli śmieciowe jedzenie.

Istnieje wiele rodzajów tego typu produktów, a łączy je zwykle atrakcyjny wygląd, stosunkowo niska cena i forma podania, która daje możliwość zaspokojenia głodu nieomal „w biegu”. Przecież aby zjeść hamburgera czy porcję frytek, nie potrzeba nawet siadać przy stole, nie mówiąc już o używaniu sztućców. Niestety są to jedyne, choć wątpliwe, zalety tego typu potraw, ponieważ ich walory żywieniowe są znikome.

Żywność typu fast food przygotowywana jest z półproduktów bardzo wysoko przetworzonych, a więc praktycznie pozbawionych niezbędnych witamin i soli
mineralnych. Oczywiście niektóre bary szybkiej obsługi oferują również sałatki, jednak są one zwykle przygotowywane na długo przed podaniem, przez co tracą wiele swoich cennych wartości. Dodatkowo przeważającym składnikiem
większości takich sałatek jest tłusty sos majonezowy.

W potrawach fast food wykorzystuje się białe, miękkie pieczywo wypiekane z wysoko oczyszczonej mąki pszennej. Takie pieczywo zawiera właściwie tylko skrobię, cukier
i sól. W odróżnieniu od pieczywa pełnoziarnistego, pozbawione jest witamin z grupy B oraz błonnika, który jest substancją balastową niezbędną dla prawidłowej pracy przewodu pokarmowego.

Przyjemny smak fast foodów uzyskuje się przede wszystkim dzięki ogromnej ilości zawartej w nich soli kuchennej. Jej nadmiar silnie obciąża nerki, może prowadzić do obrzęków, a szczególnie niebezpieczny jest dla osób z nadciśnieniem.

Potrawy z barów szybkiej obsługi dostarczają również organizmowi dużych ilości tłuszczów. Do smażenia tych potraw używa się tak zwanej frytury, czyli utwardzonych wodorem pod wysokim ciśnieniem tłuszczów roślinnych. W wyniku procesu utwardzania powstają izomery trans nienasyconych kwasów tłuszczowych, których nadmiar działa na organizm równie szkodliwe jak nadmiar nasyconych tłuszczów zwierzęcych. Powoduje zwiększenie poziomu „złego” cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz obniżenie poziomu „dobrego” cholesterolu HDL, przyczyniając się do rozwoju miażdżycy. Badania wykazały również, że spożywanie w nadmiernych ilościach produktów bogatych w izomery trans nienasyconych kwasów tłuszczowych wyjątkowo sprzyja tyciu, szczególnie w części brzusznej. Doświadczenia przeprowadzono na małpach, z których jedna połowa otrzymywała 8% codziennych kalorii tylko w postaci tłuszczów trans. Druga połowa badanej grupy małp dostawała taką samą ilość tłuszczu, ale pod postacią tłuszczów nienasyconych, np. oliwy. Badania trwały sześć lat i po tym czasie małpy karmione tłuszczami trans przytyły ponad 7%, a małpy karmione zdrowymi tłuszczami o 1,8%.

Sporadyczne zjedzenie zapiekanki czy frytek z baru szybkiej obsługi na pewno nie zrujnuje nam zdrowia, ale już regularne jedzenie żywności fast food może mieć katastrofalne skutki. Wielbiciele fast foodów, wciąż obojętni na ostrzeżenia żywieniowców i lekarzy, powinni obowiązkowo obejrzeć film dokumentalny z 2004 roku zatytułowany "Super Size Me". Film jest zapisem eksperymentu, któremu poddał się młody mężczyzna, postanawiając przez miesiąc żywić się wyłącznie daniami oferowanymi przez jedną z największych sieci barów szybkiej obsługi. Bohater filmu po miesiącu takiej diety przytył 12 kilogramów. Pojawiły się u niego również dolegliwości żołądkowe, czuł się ociężały i narzekał na bóle głowy. Podczas trwania eksperymentu mężczyzna był pod stałą opieką lekarzy, którzy obawiali się o jego zdrowie, obserwując wzrastający poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi. Bohater filmu skarżył się także na zły nastój oraz spadek libido.

Simone Angel




Skąd: Nakło
Dołączyła: 19.05.2009
Posty: 7

Rdzenni Afrykanie i Eskimosi nie jedzą fastfoodów i są zdrowi i szczupli.
Let this feeling ...

Maciek twojemusli.pl




Dołączył: 10.06.2009
Posty: 2

A tuczące są dla tego że zawierają połączenie tłuszczu i szybko wchłanialnych węglowodanów .

Bondini




Skąd: Sopot
Dołączył: 28.03.2009
Posty: 46

Chipsy, ciastka i dania gotowe wpływają w podobny sposób na mózg jak tytoń - twierdzi profesor Kessler, były szef amerykańskiej agencji ds. żywności.
Uważa on, że producenci tzw.śmieciowego jedzenia stworzyli specjalny mix tłuszczów, cukru i soli, który powoduje, że nie można zrezygnować z tych posiłków i ciężko jest przestać jeść.
Naukowcy, a ściślej - marketingowcy, ukłuli nawet specjalne określenie na to zjawisko, tzw. bliss point. Oznacza ono moment, w którym poziom zadowolenia z produktu jest tak duży, że nie są oni w stanie wyobrazić sobie rezygnacji z niego. Mogłoby to spowodować niepożądane - jak twierdzą - efekty.
- Należy skończyć z teorią, że ludzie otyli i uzależnieni od fast-food'ów winni są wyłącznie sobie - mówi prof. Kessler - Prawdziwy problem jest w tym, że to jedzenie jest robione po to, żeby chcieć jeść i kupować jeszcze więcej i częściej.
Prof. Kessler był dotąd znany z tego, że walczył z manipulacjami koncernów tytoniowych, które powodowały u klientów coraz większe uzależnienia.
W swojej najnowszej książce "The end of overeating" opisuje metody uzależniania od jedzenia. Do tablicy wywołuje między innymi firmę Heinz, która modyfikuje swój flagowy produkt - keczup oraz Starbukcs, którego Frappuccino ekspert uważa za szczyt inżynierii żywieniowo-marketingowej.
Dowodem na tezy postawione w książce mają być badania przeprowadzone na uniwersytecie Yale, które poprzez rezonans magnetyczny wykazały wraz z jedzeniem wciąż rosnącą nadaktywność komórek nerwowych przekazujących do mózgu informację o głodzie. To pokazuje, że jedząc tzw. śmieciowe jedzenie, chcemy ciągle więcej.
Dla zderzenia teorii prof. Kesslera brytyjski Times powołuje się też na wyniki badań na szczurach, gdzie z kolei przyglądano się przekazywaniu informacji do mózgu o poczuciu przyjemności. Najaktywniejszą reakcję zaobserwowano w kombinacji alkoholu, cukru i czekolady, czyli takiej jak w tiramisu.

¬ródło: www.iwoman.pl

beata_w




Skąd: Kamienna Góra
Dołączyła: 13.03.2009
Posty: 11

Pomogła: 1


Co oferują nam fast foody? Czy zapewnienia, że jedzenie jest wykonane ze zdrowych produktów sa prawdziwe? Na te i inne pytania szukała odpowiedzi Dorota Frontczak. Poniżej wywiad, przeprowadzony z dr Moniką Hoffmann przez dziennikarzy Gazety Wyborczej.

Dorota Frontczak: McDonald słynie na świecie z frytek. Czy one wnoszą cokolwiek wartościowego do naszego organizmu?

Monika Hoffmann: Niewiele. Przede wszystkim zawierają tłuszcz (nawet do 40 proc. ich masy to wchłonięty olej smażalniczy), węglowodany, niewielkie ilości białka oraz witamin, głównie witaminy C, ale są to ilości śladowe.

W McDonaldzie olej często się filtruje, ale zmienia tylko raz na tydzień. To nie za rzadko?

W przemyśle i gastronomii wykorzystuje się inny tłuszcz niż w domu, z tym że trzeba tu jasno powiedzieć, że każde smażenie, także to domowe, jest niekorzystne dla zdrowia. Gdyby jednak używano w restauracjach oleju domowego, to po godzinie smażenia by ściemniał, dymił, a potrawy przesiąkłyby zapachem spalenizny i - co gorsza - szkodliwymi dla zdrowia produktami rozkładu tego tłuszczu. W przemyśle i gastronomii używa się więc specjalnych tłuszczów roślinnych utwardzanych z dodatkiem substancji ograniczających ich jełczenie, rozpryskiwanie się i pienienie. Dlatego mimo że pierwotnie są to tłuszcze roślinne, to po przetworzeniu zawierają szkodliwe dla naszego serca i naczyń nasycone kwasy tłuszczowe obecne głównie w produktach odzwierzęcych, których Polacy nadal jedzą bardzo dużo. Dodatkowo podczas produkcji tłuszczów przemysłowych z naturalnie występujących w olejach roślinnych izomerów cis powstają szkodliwe, absolutnie niewskazane ze względów zdrowotnych izomery trans.

Ale izomery trans występują też naturalnie w maśle.

To prawda, ale akurat w maśle są zdrowe. Naukowcy udowodnili, że mają one nawet działanie przeciwnowotworowe, przeciwmiażdżycowe, mają zdolność do obniżania masy tłuszczowej ciała. Ale masło to wyjątek. Izomery trans występujące w tłuszczach do smażenia podwyższają poziom złego cholesterolu we krwi, co z kolei przyczynia się do zatykania naczyń krwionośnych i zwiększa ryzyko udaru lub zawału serca.

Znacznie korzystniej jest jeść tłuszcze nienasycone - są np. w rybach i olejach roślinnych najlepiej spożywanych na zimno. One również są źródłem energii, ale przede wszystkim niektóre z nich tak jak witaminy są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Takich tłuszczów, niestety, w McDonaldzie nie znajdziemy.

A czy w ogóle można tam zjeść cokolwiek zdrowego?

Zjeść tak, ale nie można się tam żywić na dłuższą metę. Codzienne posiłki w tym miejscu nie powinny być naszym zwyczajem. Ale od czasu do czasu można wpaść. Plusem tego miejsca jest to, że warunki, w których przygotowywane jest jedzenie, są higieniczne.

Jakbym zjadła na śniadanie cheeseburgera i frytki, to co musiałabym zjeść przez resztę dnia, by zapewnić sobie 100 proc. zapotrzebowania dziennego na wszystkie składniki?

Trzeba spojrzeć na piramidę żywieniową. Mięso, tłuszcze, tłusty nabiał (w tym sery żółte i pleśniowe) - to wszystko jest na samym czubku tej piramidy. Produktów z tej grupy nie wolno jeść częściej niż dwa-trzy razy w tygodniu. Podstawą naszej diety powinny być warzywa, surowe owoce, produkty zbożowe i chudy nabiał. Myślę więc, że duża porcja sałatki warzywnej polana oliwą z oliwek i sokiem z cytryny byłaby na kolację bardzo dobra. Do tego kanapka z pieczywem pełnoziarnistym (bez masła, bo tłuszczu po posiłku w McDonaldzie mamy już dosyć) i np. jogurt naturalny.

A co jest złego w żółtych serach?

Mają sporo tłuszczu pochodzenia zwierzęcego, czyli tłuszczu nasyconego, a także cholesterol i sód pochodzący z dodanej do niego soli. Dodatkowo smażony ser w pani cheeseburgerze jest wyjątkowo ciężko strawny. Zmiany zachodzące w serze podczas ogrzewania powodują, że bardzo długo zalega w żołądku, a składniki odżywcze są słabiej wchłaniane. Ale ser jest też bogaty w białko i zawiera dużo wapnia. Można go więc jeść, ale lepiej na zimno i z umiarem - jeden-dwa cienkie plasterki kilka razy w tygodniu.

W McDonaldzie używa się sera w plasterkach Hochland. Co się do niego dodaje, żeby był taki lekko topiony?

Poza właściwym serem do serów topionych dodaje się masło, wodę, czasem twaróg oraz tzw. topniki, emulgatory, które umożliwiają upłynnienie sera bez wydzielenia tłuszczu.

Czego najbardziej brakuje w jedzeniu z McDonalda?

Nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin, błonnika, w który bogate są warzywa i owoce. Błonnik, czyli pektyny, celuloza, ligniny, przeciwdziałają zaparciom, oczyszczają organizm, zapobiegają tyciu. W McDonaldzie nawet sałatki mają niewiele błonnika i witamin.

Dlaczego?

Bo w nich głównie jest sałata, a ona w ogóle nie jest dobrym źródłem witamin. Ta używana w McDonaldzie jest dodatkowo rozdrobniona na długo przed podaniem. Każde obrane i rozdrobnione warzywo częściowo traci witaminy. Niszczą się one też pod wpływem światła, kontaktu z nożem. Nieco bardziej wartościowe są pomidory, ale z kolei łączenie ich z ogórkami niszczy częściowo witaminy.

«   | 1 | 2 |