Dzisiaj jest: Czwartek, 13.08.2020 Imieniny: Hipolita i Diany



Ilość przepisów kulinarnych w serwisie: 5856

Forum dyskusyjne


powrót
Wszystkie posty użytkownika abbey
abbey




Dołączyła: 27.10.2010
Posty: 3

tak to prawda że bardzo oszczędzam, liczę i zapisuję sobie wszytsko to co wydałam. Starma się tym uspokoić samą siebie że mi wystarczy na wszystko bo w tym programie na którym jestem dostałam pewną sumę pieniędzy i ma mi ona wystarczyc na 13 tygodni, więc ja bojąc się że mi nie wystarczy robie skrupulatne kosztorysy, plany i licze przeliczam no i bardzo często rezygnuje z rzeczy które tu są na wyciągnięcie ręki a o których zawsze marzyłam. Wiem to smutne ale ja się usprawiedliwiam i pocieszam zawsze jak jest mi przykro oglądając wystawy że jak mi zostanie to sobie kupie to wszystko co chcę, co oczywiście najprawdopodobniej się nie stanie. Boi mnie to że na początku wydałam dość dużo bo przyjechałam tu no i tylko z najpotrzebniejszymi rzeczami i musiałam wszytsko kupić od początku od podstaw i w sumie to dalej nie mam niektorych rzeczy bo sobie tłumacze że jeszcze jakoś się da wytrzymać bez tego czy tamtego bo nie jest to niezbędne. wiem też że psycholog jest mi potrzebny i bardzo tęsnie za swoimi sesjami. Moim preblemem jest nadmierna kontrola i to że boję się odczuwać, przezywać przyjemnośći. Jednak po tych juz w sumie 3 tyg jest mi troche lżej, wszytsko się no własnie "poukładało". A tak naprawdę to z jedzeniem jest tragedia, bo pilnuję się masakrycznie, zrezygnowałam już prawie ze wszytskiego co słodkie, ostatnio licytowałam czy wole herbate z cukrem i cytryna czy cukierka co ma 9 kcal, bo w szkole juz prawie mnie skręcało z głodu no i wybrałam herbate, Cukier bialy to jest traktowany jako nagroda lub co ektra, brązowy jako konieczność, kawa z mlekiem ma limit do 1 dziennie a kiedys litrami ją piłam. Ograniczyłam juz nawet kawe i herbate bo soków i napojów wogole nie pijam a alkohol sporadycznie. kontroluję wszytsko co zjadłam z piramidą, porcje dawkowanie na dzien itd. Pod względem jedenia przezywał istne piekło no i upadłam na samo dno bo sprowokowałam wymioty bo się najadłam i uczucia sytośći nie zniosłam. Ostatnio nie przewidzialam poczuję się pełna po zupie i musiałam dosłownie uciec z domu żeby nie zwymitowac bo juz byłam w drodze do łazienki. Błagam wszytskie dziewczyny nie odchudzajcie się bo zobaczcie co się moze stań człowiekiem, ja nazywam sama sibie kato-więźniem.
» przejdź do wątku

abbey




Dołączyła: 27.10.2010
Posty: 3

Kurcze myślałam że ktoś się dołączy, a tu nic.... niestety ale mam nadzieje że ktoś kto jestw podobnej sytuacji jak ja lub całkiem innej się wyjawi i jakoś razem damy rade lub chociaż jakoś wymienimi sie radami jak sobie pomóc. Mam dziś zły dzień do jedzenia, bolała mnie głowa całą noc i nie wiem czy przypadkiem nie z głodu.... Śniadanie owszem zjadłam żeby mieć na co wrzucić tabletke przeciwbólową ale nie dokończyłam bo po prostu nie mogłam. Zawsze jest tak że jeszcze bym zjadła i się ograniczam a tu taka odmiana. Potem do pracy do szkoły i trzymałam się twardo ze ssącym żołądkiem ale wypiłam małą czarną kawę ze smutkiem na twarzy i okropnymi wyrzutami. W pociągu już kiepsko, po drodze zakupy i szczęśliwie znalazłam tu w Hiszpani bułkie integral czy taką pełnoziarnista zeby choć troche uspokoic sumienie. Znalazłam tez chleb pumpernikiel ale 4 euro to troche drogo. No i obiad ale nie dałam rady zjesc dużo, wcisnęłam na pierwszy głód galaretke obrzydliwą bo nie chciałam zeby mi się zmarnowała i mała filiżanka herbaty. Mam rosół z dnia poprzedniego ale tylko pare łyżek i już, bo chciałam jeszcze gotowaną pierś z sałatą i pomodorkami i oliwkami które w Hiszpanii są rewelacyjne, ale tylko kilka kesów i mi po prostu wysadziło to wszytsko w żołądku. Nie rozumiem co się dzieje bo jestem bardzo głodna ciągle mnie ssie ale no jak zaczynam to nie daje rady, czy to blokada psychiczna czy skurczony żołądek. Czasem myśle że może nie jestem głodna że mi się tylko wydaje. Bardzo mi jest z tym ciężko tak tutaj żyć, naprawdę nie dość że jestem tu sama, obce jest mi wszytsko to jeszcze taki nawrót okropny..... boje się bo w Polsce miałam ataki bulimiczne i nie chce żeby jeszcze to doszło, dlatego nie jem słodyczy, żeby mi nie odwaliło, a cukru mi bardzo brakuje.... ale co tam.... żeby tylko nie myśleć..... nie kontrolować się..... mja dusza, ciało krzyczy .....pomocy.... a ja nie potrafie sobie pomóc. :cry:
» przejdź do wątku

abbey




Dołączyła: 27.10.2010
Posty: 3

[center:e09c149385]Bardzo długo szukałam forum w miarę świeżego o anoreksji, walce z nią, bo sama mam z nią nie mały problem. Leczyłam się przez około 6 miesięcy teraz z przyczyn wyjazdowych (zmiana kraju tymczasowa) musiałam przerwać leczenie. Jest mi trudno bardzo bez cotygodniowej terapii i bardzo cieżko mi się było do tego przyznać ze mi brakuje jej. Przebywam obecnie w Hiszpanii i z przerażeniem patrze na tutejsze odżywianie, produkty i ludzi, którzy jak dla mnie są bardzo otyli. Szczególnie panie mają bardzo rozbudowane dolne partie ciała; brzuch jakby napompowany, nogi, pośladki. Jedzenie jest bardzo przetworzone, wszędzie mnóstwo słodyczy i innych wysokowęglowodanowych produktów już paczkowanych z długa datą przydatnośći. Nie moge się odnależć w ich systemie odżywiania, bo sam fakt że jestem chora już jest trudny ale oni tutaj w ogóle nic nie piją tylko kawe i wini, zero wody, herbaty itd. Jedzą gotowe kanapki lub jedzą w barach. Jedzą śniadanie i potm dopiero lunch ok 15 i potem kolacje. Ja w Polsce jadłam mało, bo mój problem to nadmierne ograniczanie się i problem ze zbyt wielką kontrolą i narzucanie sobie ograniczeń i tu też to robie nieustannie, bo się boje ze będę wygladała tak jak oni, nadęta, rozdęta i ciężka. Nie mogąc wytrzymać kupiłam sobie wage, która pokazała że nie chyba nie przytyłam (ale to taka zwykła, stara waga ze wskazówką ze sklepu chińskiego, bo 7,5 euro kosztowała). Niby nie orzytyłam a nawet lekko schudłam i tak mi się też wydaje bo precież dużo się ta waga mylić nie może, nastawiam ją przy każdym ważeniu, którego nie powinnnam robić ale jestem tu sama, na wymianie, pracuje w szkole i po prostu juz nie mogłam sobie dać rade. Nie wiem co jeść, jak nie mysleć, jak żyć normalnie ale ciekawi mnie też jak wy radzicei sobie z powrotem do zdrowia, bo ja póki co to bardzo kiepsko jednak wierze że to forum postawi moje ciało na nogi a umysł troszke wyhamuje i będe nareszcie szczęśliwa niezależnie od wagi, kalorii zjedzonych, brzuszków wykonanych czy stopnia celulitu. Zapraszam do przyłączenia się do wątku do dzielenia się problemami z tympaskudztwem jakim jest ana.[/center:e09c149385] Abbey[center:e09c149385][/center:e09c149385]
» przejdź do wątku