Dzisiaj jest: Niedziela, 12.07.2020 Imieniny: Jana i Gwalberta



Ilość przepisów kulinarnych w serwisie: 5856

Forum dyskusyjne


powrót
Wszystkie posty użytkownika aforndah
aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Cześć. Potrzebuję porady.
Wczoraj byłem u dermatologa, który zapisał mi 3 lekarstwa na e-receptę. Na każdy dostałem 4-cyfrowy kod. Recepta jest na rok - lekarz powiedział, że muszę stawiać się regularnie w aptece co miesiąc i kupować te lekarstwa. Recepta obejmuje 12 opakowań każdego lekarstwa - po 1 na miesiąc.
Dzisiaj kupiłem w aptece 2 z tych 3 lekarstw (to trzecie pojawi się jutro). Zapłaciłem za nie 160 zł. Później dopiero zobaczyłem w internecie ile kosztują te lekarstwa w innych aptekach i okazało się, że 160 zł to cena bardzo wysoka, a w innych aptekach zapłaciłbym 2 razy mniej. Ponieważ kupiłem pierwszą partię lekarstw w tej aptece, to kolejne 11 partii również muszę w niej kupić (tak powiedziała mi pani farmaceutka). I pytanie czy da się jednak coś zrobić, żebym mógł kupować te lekarstwa w innej aptece?
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


A dlaczego nie brać rano omegi-3? Gorzej się przyswaja?

 

Kupiłem ostatnio chlorek magnezu sześciowodny. Póki co wypłukałem w nim raz nogi. Będę z niego od czasu do czasu korzystał jednak na co dzień wygodniejsza jest dla mnie forma doustna. Dlaczego magnez rano  lepiejsię wchłania? I dlaczego w takim razie na opakowaniu zalecane jest branie tego na noc? I to 3 tabsy naraz

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


A czy warto zwiększyć dawkę do 2 kapsułek dziennie (rano i wieczorem), czy nie ma to większego sensu? Jedna kapsułka zawiera 1000mg oleju rybiego, z  czego 340 EPA i 230 DHA oraz 12mg D-alfa-tokoferolu.

 

Jeszcze chciałbym się spytać o suplementację magnezu. Chodzi mi o formę doustną. Na opakowaniu jest napisane żeby brać 3 tabletki dziennie, z czego wszystkie trzy na noc. To bedzie wtedy 375mg magnezu. Czy przyjęcie tak dużej dawki  na raz masens? Czy to się w ogóle wchłonie? Czy lepiej podzielić to na 3 oddzielne porcje: 1 rano, 1 po południu, 1 na noc?

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Cześć.

Mam pytanie odnośnie omegi-3. Jakie są jej główne własności? Mówi sie, że wpływa dobrze na odporność i na myślenie. Szczególnie ciekawi mnie to drugie. Rozumiem, że omega-3 przyczynia się do budowy mózgu a tym samym rozwoju procesów w nim zachodzących, w tym np logiczne myślenie, przetwarzanie informacji itp. Ale czy to dotyczy też osób dorosłych, którym mózg się już przecież nie rozwija?

Ile kapsułek dziennie z omegi-3 (1000mg) polecacie przyjmować? 

 I czy DL-alfa-tokoferol i D-alfa-tokoferol to jest to samo?

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Natknąłem się dzisiaj na artykuł pewnego dietetyka i chciałbym poznać waszą opinię na temat tego co on pisze. salaterka.pl/olej-kokosowy-faktycznie-zdrowy/ . Ten Pan m.in. powołuje na dietę dra Ornisha, który podzielił produkty na 5 grup, od najlepszej (1) do najgorszej (5). W grupie 5 znajdują się m.in żółtka jaj, olej kokosowy, czy smażone ryby (niesmażone są w grupie 3), co mnie mocno zdziwiło, bo do tej pory uważałem te produkty za bardzo zdrowe (no może poza smażeniem ryb). Ten Pan uważa też, że do smażenia najlepsza jest oliwa z oliwek i odradza używanie oleju kokosowego, czy masła klarowanego, ze względu na nasycone kwasy tłuszczowe.
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


Tylko czy to dopełnienie jest duże? Tzn, jak bardzo witamina D będzie słabsza bez witaminy K? Mniej niż połowę, czy więcej niż połowę? Tak z grubsza orientacyjnie. Bo jeśli różnica jest niewielka, to powstrzymać się. 

 

Dlaczego B12 nie stosować osobno? W sumie chyba tylko tej witaminy z rodziny B są niedobory. 

 

 Co do omegi-3.. Mogę podać Ci suplement, który wybrałem i ocenisz czy jest ok? Pytam, bo nie chcę, żeby ten post został usunięty, za reklamę. 

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23



A czy ta witamina K jest  bardzo potrzebna przy suplentacji witaminą D? Bez witaminy K, witamina D będzie dużo mniej skuteczna? Pytam, bo witamina K jest stosunkowo drogim suplementem, a chcę jeszcze brać wspomnianą witaminę D, magnez, omege-3 i coś na oczy (jakieś sztuczne łzy i może suplement) i rozważam jeszcze B12, a nie chcę się spłukać. 

 

Jeszcze mam pytanie odnośnie suplementacji omegi-3. Większość suplementów, jak nie wszystkie zawierają bardzo małe ilości tego tłuszczu - 500mg, 1000mg. Jak tak znikome ilości mogą mieć wpływ na nasz organizm?

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Dziękuję za rzetelną odpowiedź.

A czy mogłabyś doradzić mi jakiś konkretny suplement ze składnikami, które wymieniłaś? Może być w wiadomości prywatnej. )

Najlepiej w formie stałej (np. kapsułki).

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Bardzo dużo czasu spędzam przed komputerem. Chciałbym zadbać o swój wzrok, żebym nie musiał za kilka lat nosić okularów. Jak niemal w każdym aspekcie zdrowia, dieta jest tu istotna. Chciałbym się poradzić na co zwracać uwagę, czego dużo jeść, w jakie suplementy się zaopatrzyć, na co zwracać uwagę przy wyborze supli. Czytałem, że powinno się spożywać dużo luteiny i marchewki, w której jest dużo witaminy A. Pytanie czy witamina A nie jest pochodną luteiny (albo odwrotnie) i czy spożywając jedno nie trzeba już spożywać drugiego, czy warto przyswajac to i to? Proszę o wszelkie rady związane z dietą, suplementami a w miarę możliwości o jakieś inne porady, które pomogą mi zabezpieczyć wzrok. 
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


Bez witaminy k2? Gdzieś  chyba słyszałem, że powinno się brać właśnie z dodatkiem tej witaminy. 
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Lato się skończyło, słońca praktycznie nie ma, a skądś trzeba czerpać witaminę D. Na co zwracać uwagę przy wyborze suplementu witaminy D i jaki polecacie?
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Cześć. Jutro chciałbym przygotować pstrąga z piekarnika, w całości, z cytryną. Chciałem użyć do tego folii aluminiowej, ale czytałem, że aluminium w reakcji z cytryną staje się niebezpieczne dla zdrowia. Co o tym myślicie? I co mógłbym użyć zamiast folii aluminiowej, żeby ryba była soczysta?
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


Na pewno straci dużo właściwości ,ale chyba najgorszego się pozbędę zmniejszając temperaturę do 155 stopni, nie?

A jak długo wtedy piec? Przy 180 stopniach było to 30 minut.

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Cześć. Chciałbym zjeść dzisiaj pieczonego kurczaka w marynacie, której podstawą jest oliwa z oliwek. Wiem, że przy wysokich temperaturach jest niebezpieczna, dlatego chciałbym się was doradzić do jakiej temperatury rozgrzać piekarnik, żeby oliwa nie zaczęła wytwarzać tych niebezpiecznych związków, a jednocześnie ,żeby kurczak nie był surowy w środku ni suchy .jest to w ogóle możliwe? Mówię tutaj o filecie piersi z kurczaka.
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


I mam jeszcze jedno pytanie. Jak to jest z kwasami omega-3 w tych rybach (nie mówię tylko o łososiu) - czy smażenie/pieczenie ryby nie pozbawia jej kwasów omega-3?
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Tylko ja nie pytam o to co jest lepsze od łososia, ale o to, czy łosoś hodowany jest mimo  wszystko zdrowy, tzn czy ma więcej plusów niż minusów, jak miód np. Miód też ma minusy, jest tuczący i ma sporo cukru, ale mimo to jest zdrowy. 

Poza tym porównywanie mintaja do łososia, to jak porównywanie schabowego w panierce do steka z polędwicy wołowej :P

  Mówisz "nie warto". Czyli ma więcej minusów niż plusów? 

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Macie rację. Skończę już to uszczęśliwianie się na siłę i oszukiwanie siebie. Taka zdrowa dieta jednak nie jest dla mnie. Chciałem spróbować, ale widzę, że za dużo mnie to kosztuje - czasu, pieniędzy, komfortu psychicznego. Podziwiam was, że wam taki zdrowy tryb odżywiania sprawia przyjemność (bo domyślam się, że tak jest), ale mnie wręcz przeraża i szczerze mówiąc... po dwóch tygodniach takiego trzymania się zdrowych zasad mam już dość. Ciągle tylko jedzenie mi w głowie, a większość wolnego czasu spędzam w kuchni, w sklepie i na internecie w poszukiwaniu zdrowych przepisów.. skupiam na zdrowiu i zaniedbuję inne dziedziny życia. Także dziękuję za wszelkie rady, opinie i poświęcenie swojego czasu Rokl, ale chyba wracam do mojego starego sposobu odżywiania, w którym bądź co bądź czułem się lepiej. Postaram się mieć umiar, ale nie będę się aż tak poświęcał, bo zwariuję ;P. Moje babcie zawsze się tak odżywiały - tłusto, słodko i mączyście, a mimo to są zdrowe jak ryby, pomimo podeszłego już wieku (80 lat). Może i mi się poszczęści. :D A jeśli nie, to... w końcu i tak muszę umrzeć. ;)

Wszak dziękuję jeszcze raz za poświęcony czas. )

A teraz idę spać, bo rano zabieram się za amerykańską szarlotkę i babkę na Wielkanoc. D

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Rokl napisał/a:

Cenimy dietę paleo ale my mamy swoją wiedzę i swoje doświadczenie na ten temat. Jeśli smażysz w temperaturze 165 stopni a oliwa akurat z której korzystasz ma punkt dymienia 160 stopni (punkt dymienia może być wyższy, ale tego nie wiemy jaki akurat jest, bo zależy to od kilku czynników) to po co na siłę chcesz znaleźć pozytywy smażenia na oliwie? Owszem średnio oliwa zawiera ponad 70% kwasów jednonienasyconych które są mniej podatne na utlenianie niż wielonienasycone, których jest średnio ponad 10%, ale kwasy jednonienasycone są bardziej podatne na utlenianie niż nasycone! Jeśli zatem lubisz smażyć na oliwie to smaż, Twój wybór. Ja wolę używać tego oleju na zimno.
To lepiej, żebym używał oleju rzepakowego rafinowanego albo rafinowanego kokosowego? Nierafinowany olej kokosowy jest dobry, ale nie do wszystkiego pasuje, więc np. steka wołowego, czy mielonych na nim nie usmażę. A na czymś muszę.

Rokl napisał/a:

Jakie witaminy? Aby "układ" był stabilny i mniej podatny na utlenianie potrzebny jest kompleks witamin: A, D i E (popatrz sobie jak jest w tranie). Tymczasem zawartość witaminy A - 0%, witaminy D - 0%. Jest tylko witamina E, ale sama nic nie zdziała.

Witaminę A mamy chociażby w mleku, które osobiście spożywam codziennie z płatkami owsianymi na śniadanie, czy w surówkach, np. z marchwi. Witaminę D mamy w grzybach, czy jajkach, przy czym te drugie spożywam niemal codziennie. Może nie są to powalające ilości, ale przecież mamy jeszcze słońce. Takie zestawienie powinno chyba złagodzić negatywne skutki smażonej oliwy? :P

 Rokl napisał/a:

"Wspaniałe" połączenie - produkt węglowodanowo-białkowy połączony z rafinowanym omega-6.

Nie bardzo rozumiem. Rafinowany olej - okej, to wiem, że jest niezdrowy, ale produkty węglowodanowo-białkowe? Przecież ryż, kasza, owsianka, pieczywo to też produkty węglowodanowo-białkowe, a są zdrowe. No chyba, że zaraz dowiem się czegoś innego.

Rokl napisał/a:

Rzadko jem. Wolę pieczone. Oliwa się nie nadaje. Olej kokosowy tak.

A do pieczenia nie używasz w ogóle oleju? A jeśli byś już musiał jakiś użyć olej do frytek to jaki byś użył, oprócz kokosowego? :D

Rokl napisał/a:

Tylko trochę "zdrowszy" od alkoholu. Metabolizm alkoholu w wielkim skrócie: etanol -> aldehyd etylowy -> kwas octowy i tyle na temat.

Z tego co wiem, spożywanie octu z umiarem nie tyle nie szkodzi, co działa korzystnie. Wspomaga trawienie, spalanie tkanki tłuszczowej, odkwasza organizm, działa bakteriobójczo i pomaga obniżyć cukier we krwi. Problem pojawia się dopiero, gdy przeginamy z octem, wtedy zamiast pomagać, szkodzi. Nigdy natomiast nie słyszałem, żeby ocet nawet w mniejszych ilościach był niezdrowy.

Rokl napisał/a:

Naukowcy twierdzą, że jest OK, ja, że nie jest. Obróbka mikrofalą to nie działanie czynnikiem grzewczym, ciepło to tylko efekt uboczny.
Czyli lepiej podgrzać danie np. na patelni? Powiedzmy, że robię spaghetti na 2 dni i na drugi dzień chcę je podgrzać.
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


Rokl napisał/a:

jednak na patelni nie zachodzi tylko proces utleniania ;-).Tłuszcze ulegają rozkładowi pod wpływem wielokierunkowych przemian fizycznych i chemicznych, zachodzących na skutek działania wysokiej temperatury, wody (ze smażonego produktu) i tlenu. Konsekwencją tych procesów jest powstawanie szeregu niekorzystnych zmian i związków o właściwościach toksycznych.
- w pierwszej fazie smażenia następuje rozpad tłuszczu na wolne kwasy tłuszczowe i glicerol
- następnie powstają produkty utleniania, np. nadtlenki i hydronadtlenki, epoksydy, aldehydy (np. akroleina)
- następnie powstają produkty polimeryzacji i cyklizacji
Oliwa oliwie nie jest równa (nawet extra vergine) i generalnie punkt dymienia dla takiego rodzaju oliwy rozpoczyna się od 160 stopni. Biorąc to pod uwagę uważam, że nadaje się tylko do krótkotrwałego podsmażenia.

Ale przecież to co napisałeś dotyczy każdego tłuszczu bez wyjątku, nie tylko oliwy. Artykuł zamieszczony na stronie "paleosmak" pokazuje, że defekty oliwy po smażeniu są takie same albo podobne jak w przypadku innych tłuszczów, i że smażenie na oliwie nie jest wcale gorsze od smażenia na innych tłuszczach. A może być nawet lepsze ze względu na witaminy, których jakąś część co prawda wytraca podczas smażenia, ale też jakąś część zachowuje.

Rokl napisał/a:

Masz dobrą nadzieję, ale znowu wchodzą szczegóły. Na czym były smażone frytki? A może były pieczone? Czy mamy możliwość zmiany tłuszczu? (na mieście nie wchodzi to oczywiście w rachubę).

No właśnie jak jem frytki to tylko na mieście, a tam robią raczej na słonecznikowym.
A Ty na jakim oleju poleciłbyś smażyć frytki? Olej kokosowy i oliwa raczej nie bardzo się komponują do smaku frytek. :D Jeśli chodzi o surówkę, to myślę, że dobra surówka nawet z dodatkiem  majonezu ma więcej plusów niż minusów. Np. seler, jabłko, majonez, rodzynki albo cebula, ogórek kiszony, jabłko, majonez, albo marchewka, jabłko, majonez A ty jak myślisz?
PS Ocet jest niezdrowy? :o

Rokl napisał/a:

Czy rzecywiście woda mineralna ma tak genialny skład (zwróć uwagę przede wszystkim na magnez)? Zobacz sobie ile musiałbyś jej dziennie wypić aby wypełnić zapotrzebowanie na minerały. Do tego plastik i cena takiej butelki. Czy gra jest warta świeczki?

Woda może nie ma jakiejś powalającej liczby minerałów jak inne wartościowe produkty, ale pijąc 1,5-2 litry wody średniomineralizowanej dziennie (przy wysiłku więcej) trochę tych minerałów jednak dostarczymy naszemu organizmowi. Jeśli chodzi o wypełnienie dziennego zapotrzebowania na minerały, to przecież minerałów nie czerpiemy tylko z wody, ale też (przede wszystkim) z owoców i warzyw. Wodę traktowałbym tutaj raczej jako dodatek. :)

 Rokl napisał/a:

Ja bym jednak pozwoliłbym sobie w tym drugim przypadku na "zainwestowanie" w wodę w butelce szklanej i powtórnym jej wykorzystaniu (kranówa lub przegotowana woda w dobrym nieplastikowym czajniku, ustudzona i przelana).

Ale po pierwsze woda w butelce szklanej jest mniej praktyczna i mniej wygodna, nawet w domu (ja piję zawsze wodę z butelki, nie korzystam ze szklanek), a po drugie woda kranowa ma specyficzny smak, który mi nie odpowiada, a przegotowana ostudzona jest jeszcze gorsza. Poza tym nie mamy stuprocentowej pewności, że droga jaką pokonuje woda ze swojego źródła do naszych kranów, nie złapie po drodze jakiegoś syfu, chociażby w naszych domowych rurach.

Rokl napisał/a:
Dość pokrętna interpretacja. Filtrowany i oczyszczany z zapachu jak? Nie da się wydmuchać, czy odparować. Jeśli nie szkodliwe chemikalia to pewnie zdrowe chemikalia ;-)

Nie wiem jak, ale tak czy siak olej ten nie był utwardzany, a co za tym idzie, nie ma lub ma bardzo mało tłuszczów trans. Poza tym z tego co wiem to olejowi kokosowemu mało co jest w stanie poważnie zaszkodzić.

 

Chciałbym Cię jeszcze spytać o kilka rzeczy :D.

1. Jaką sól byś mi polecił (tak wiem, sól niezdrowa )? Szczerze mówiąc o soli się dużo naczytałem i zdania na jej temat są podzielone.
- Sól morska - chyba najczęściej polecana, jako zdrowszy zamiennik soli kuchennej. Zwolennicy chwalą ją za bogactwo minerałów i za sposób wydobycia. Przeciwnicy uważają, że sól morska nie jest dobrym wyborem ze względu na obecny stan wód w jakich się znajduje.
- Sól himalajska - zaletą tej soli jest to, że wydobywa się ją z wyschniętych wieki temu wód, do których człowiek nie miał dostępu, więc nie ma mowy o zanieczyszczeniach. Przeciwnicy nie polecają tej soli ze względu na drogę jaką musi pokonać, aby trafić do naszego kraju. Po drodze wiele złych rzeczy może się stać.
- Sól kamienna -zwolennicy soli kamiennej uważają ją za najlepszą, bo jest wydobywana w naszym kraju, więc ma najkrótszą drogę do przebycia zanim trafi do naszych sklepów. Przeciwnicy narzekają "wybuchowy" sposób wydobywania tej soli.

Jak widać zdania są podzielone. A według Ciebie która z nich będzie najlepsza?
I jeszcze dwie kwestie. Gruboziarnista czy może być też drobnoziarnista? Jodowana czy niejodowana?

2. Która mąka najbardziej przypomina konsystencją i smakiem mąkę tortową/wrocławską? Chciałbym używać jakiejś zdrowszej alternatywy dla tradycyjnej białej mąki do ciast i wypieków, ale chcę, żeby jak najbardziej przypominała mąkę pszenną.

3. Czy warto wprowadzić miód (z własnej pasieki) do diety, pomimo zawartości cukrów? Nie jako zamiennik, ale jako dodatek.

4. Co sądzisz o jedzeniu z mikrofali? Tutaj też zdania są podzielone. Jedni mówią, że jedzenie z mikrofali jest rakotwórcze i traci wszystkie wartości, a inni twierdzą, że jedzenie z mikrofali w porównaniu do innych obróbek termicznych jest stosunkowo zdrowe, głównie ze względu na krótki czas, w jakim jedzenie jest poddawane obróbce termicznej, i że takie jedzenie traci mniej wartości niż gdyby było gotowane, smażone, pieczone, ...

 

A tak na marginesie powiem Ci, że od tego radykalnego trzymania się zdrowej diety nie wytrzymałem i zjadłem wczoraj dwa batony, a dzisiaj dwa kawałki babki wielkanocnej i pasek mlecznej czekolady.

» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

 

Rokl napisał/a:

Wiedziałem, że Cię zniechęcę. Kiedy człowiek zachoruje (zwłaszcza poważnie) zaczyna sobie zadawać pytanie - co źle zrobił? Tak przynajmniej nie będzie się miało wyrzutów sumienia, że temat odżywiania był "zlewany".

No trochę zniechęciłeś, bo chciałem się lepiej odżywiać, ale nie koniecznie takim kosztem. Bo w sumie co nie spojrzę to to niezdrowe, tamto niezdrowe i w rezultacie okazuje się, że 3/4 żywności nie powinno w ogóle gościć na moim stole, nie wspominając już o żywności, która jest smaczna. D To już chyba wolę żyć te 10 lat krócej niż całe życie się tak ograniczać. Bo co z tego, że będę żył dłużej, jak całe życie będę się męczył.

Rokl napisał/a:

To są właśnie szczegóły - można zjeść i smacznie i zdrowiej, gdy chociaż coś z tego podmienimy na bardziej korzystne dla zdrowia - mam tu na myśli oliwę. I taka kompozycja wraz z surówkami będzie lepsza i mniej szkodliwa, może nawet będzie na "plus". Frytki ciężko zastąpić, choć można ale to wymaga więcej wysiłku, tłuszcz dużo łatwiej - taka drobna modyfikacja, a zmienia.

A propo tej oliwy. Tam wyżej powiedziałeś, żeby na niej nie smażyć. I w sumie też cały czas uważałem, że smażenie na oliwie jest bardzo szkodliwe, ale przeczytałem ciekawy artykuł, znów na tej stronie paleo (paleosmak.pl/mozna-smazyc-na-oliwie-z-oliwek/). Jeśli masz chwilkę, poczytaj, artykuł jest króciutki. Z artykułu wynika, że dobrej jakości oliwa posiada unikalne właściwości (dużo polifenoli i tokoferoli), które chronią jej wielonienasycone tłuszcze przed utlenieniem i szkodliwymi zmianami, stąd nie jest wcale taka zła do smażenia, jak się powszechnie uważa. I mówię tu o smażeniu, nie podsmażaniu.
Jeśli chodzi o frytki. Chodzi mi o to, że z jednej strony zjem sobie takie frytki, które mają dużo złych substancji, ale z drugiej strony w tym samym dniu zjem produkty, wśród których znajduje się wiele substancji, które zmniejszą negatywne skutki wywołane przez spożycie frytek. Przykładowo surówka dodana do porcji frytek powinna znacznie zmniejszyć ryzyko powstania nowotworu. Tak mi się przynajmniej wydaje. Co oczywiście nie oznacza, że można sobie codziennie pozwalać na takie rarytasy, ale wierzę, że przy zastosowaniu tego co napisałem zjedzenie od czasu do czasu frytek nie powinno wiązać się ze znaczącym ryzykiem zachorowania na raka czy innej groźnej choroby. Mam taką nadzieję. D

Rokl napisał/a:
Czy medycyna skutecznie pomaga (pełne wyleczenie) w chorobach przewlekłych, które są plagą, a będą wręcz epidemią (rak, choroby autoimuno)? Odpowiedz sobie sam na pytanie.

Na dzień dzisiejszy nie, ale medycyna cały czas się rozwija.

 Rokl napisał/a:

pamiętaj biznes związany z lekami na "cholesterol" jest bardzo opłacalny -P

Dokładnie. Po to cała ta propaganda o cholesterolu. Najbardziej rozbawiło mnie to, że lekarze przepisują środki na obniżenie rzekomo zbyt wysokiego cholesterolu, pacjent je zażywa, po czym wątroba stwierdza, że organizm ma go za mało i zaczyna zwiększać jego poziom, czyli przywracać normę. A biznes się kręci. P

Rokl napisał/a:

Cel jest taki aby umrzeć ze starości, a nie z choroby i pomóc wychować wnuki -)

Starość sama w sobie raczej nie jest przyczyną zgonu. Starość wywołuje choroby, które przyczyniają się do śmierci. A więc umrzeć ze starości = umrzeć z choroby. Co do wnuków się zgadzam. D

Rokl napisał/a:

Właśnie np. taka woda. Powszechnie kupowana woda w butelkach plastikowych (największy trik marketingowy na świecie -) - ile kosztuje litr wody z kranu ile z butelki? - niesamowita w % przebitka) to niestety toksyczny chłam, ze względu na plastik. No właśnie plastik ..... Wiele by pisać. W kranie mamy też wodę o parametrach wody źródlanej, wystarczy ją przelać do szklanego dzbanka, dla obawiających się złej mikrobiologii wystraczy ją przegotować w czajniku ceramicznym, szklanym, czy ze stali nierdzewnej i przelać do naczynia szklanego - taniej, zdrowiej choć nie szybciej.

Nie no proszę, nie strasz mnie już. Plastik może być toksyczny, to fakt, ale chyba trzeba by było mieć naprawdę dużego pecha, żeby zachorować na poważną chorobę, bo piło się wodę z butelki. Takie przypadki zdarzają się pewnie raz na kilkadziesiąt/kilkaset milionów, o ile w ogóle się zdarzają. Nigdy nie słyszałem, żeby butelka wody była przyczyną jakiejś poważnej choroby. Poza tym woda z kranu ma mniej stabilny i uboższy w minerały skład od wody mineralnej z butelki, więc w końcowym rozrachunku "woda z kranu vs woda mineralna z butelki" obstawiam, że zdrowotnie wychodzi mniej więcej po równo.

Rokl napisał/a:

"Katuję" się żywieniowo systematycznie codziennie pewnymi rzeczami, część z nich nawet nie lubię

Podziwiam, choć nie zazdroszczę. D

Rokl napisał/a:

Staram się dbać o ośrodki: jelita, wątroba, chłonka (kobiety muszą też dbać o tarczycę)

To jesteś w końcu kobietą, czy mężczyzną? D

 

Rokl napisał/a:
Pozwalam sobie na niezdrowe rzeczy i to wcale nie sporadycznie, ale pamiętam o swojej codziennej bazie.

Nie chciał(a)byś się w tym temacie bardziej rozpisać? Bardzo chętnie poznam szczegóły!

Rokl napisał/a:

Ponieważ jest fizykochemicznie niezmieniony, rafinowany jest już zmieniony.

Ale są też takie (znam jeden), których nie utwardzają i nie modyfikują chemicznie. Np. ten firmy KTC.
"Według producenta olej kokosowy KTC jest wyciskany mechanicznie, a następnie filtrowany i oczyszczany z zapachu, wszystko to bez użycia szkodliwych chemikaliów."
"Jednak rafinacja tego oleju polega tylko na oczyszczeniu go z zapachu i zanieczyszczeń. Ten olej nie był utwardzany ani w żaden inny sposób modyfikowany chemicznie."
(cytaty pochodzą z: paleosmak.pl/olej-kokosowy-ktc/)

Rokl napisał/a:

Jeśli przekraczasz 200 stopni to nieumiejętnie smażysz, po prostu przepalasz tłuszcz. Smaży się zwyczajowo do 180 stopni.
No właśnie nigdy nie wiem na jakim ogniu co smażyć. Problemem jest też to, że nie wiem do jakiej temperatury nagrzewam palnik - patelnia niestety nie ma wbudowanego termometru. I w tej kwestii szczerze mówiąc jestem zielony. 180 stopni to średni ogień? Jeśli mam skalę wyboru ognia od 0 do 3, to 180 stopni to będzie tak ile?
Chciałbym wiedzieć na jakim ogniu smażyć kawałki piersi z kurczaka (do dania chińskiego np), na jakim kotlety z piersi kurczaka w panierce, na jakim ryby bez panierki i z panierką, na jakim steka wołowego, a na jakim mielone mięso do spaghetti.
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


Przede wszystkim dzięki za bardzo wyczerpującą odpowiedź!
Teraz ja się rozpiszę. :D

Szczerze mówiąc, to jeśli miałbym przestrzegać wszystkich tych zaleceń (tych co podałeś, ale nie tylko), to chyba wolałbym umrzeć W sensie krócej żyć (bo do tego chyba prowadzi niezdrowa dieta?). Jeśli miałbym przez całe moje życie do kanapek używać tylko chleba razowego i to jeszcze na zakwasie (niezbyt mi smakuje), ryby tylko gotować, ew. piec, mięso podobnie, unikać smażenia, unikać pieczywa ze słonecznikiem, bo ma za dużo omega-6, kilka razy w tygodniu robić zakupy w eko-sklepie, przed spożyciem każdej potrawy sprawdzać w internecie jaki ma skład, to chyba bym zwariował. D Szczerze mówiąc, to już chyba powoli zaczynam wariować... I zastanawiam się czy warto dalej ciągnąć tą dietę. Z jednej strony zdrowe odżywianie, to mniejsze szanse złapania choróbska i teoretycznie dłuższe życie, ale z drugiej strony, czy to wszystko jest naprawdę aż tak istotne? Przecież z jednej strony zjemy smażonego steka na oliwie z frytkami, który zwiększy ryzyko pojawienia się jakiegoś syfu w naszym organizmie, ale z drugiej strony, dodamy do niego surówkę z warzyw i owoców, które hamują te negatywne procesy. Z jednej strony zjemy coś co zwiększa zły cholesterol, ale zaraz zjemy coś co go zmniejsza. Z jednej strony spożyję kajzerkę z wysokim IG, ale z drugiej strony posmaruję ją masłem, dorzucę sałatę i żółty ser o zerowym IG, co spowolni nagły wyrzut glukozy do krwi. Czy to tak właśnie nie działa? A jeśli dorzucić do tego sport, to jakie szanse, że złapie mnie jakaś paskudna choroba? Tym bardziej, że medycyna idzie cały czas do przodu.
Nie jestem żadnym specjalistą, ale dużo się naczytałem na temat zdrowej żywności. I szczerze mówiąc im więcej czytam, tym głupszy się czuję, bo w wielu kwestiach wielu "specjalistów" ma różne zdania. Jedni mówią, że pełnotłusty nabiał jest zdrowy i warto wprowadzić go do diety, inni mówią, że tylko ten odchudzony, a jeszcze inni, że najlepiej w ogóle wyeliminować, jedni mówią, że tłuszcz zwierzęcy tuczy i nie ma zalet, inni mówią, że to nie od tłuszczu się tyje, ale od węglowodanów, a ostatnio czytałem ciekawy artykuł, szczerze mówiąc ze wszystkich, które czytałem, temu najlepiej z oczu patrzy, a mówi o tym, że tematy o cholesterolu są przepełnione mitami i kłamstwami i w sumie autor całkiem logicznie to wyjaśnia (paleosmak.pl/cholesterol/).

A tak nawiasem. Mnóstwo ludzi nie zawraca sobie głowy dietami i żyją. Oczywiście są osoby, które przesadzają i 3/4 ich diety stanowią fast foody, słodycze i piwo, a do tego nie ruszają się z krzesła, ale mówię tutaj o przeciętnych ludziach, którzy całe życie jadą na tradycyjnych potrawach, jak kluchy, racuchy, pierogi, schabowe, mielone, gołąbki, żurki, naleśniki, dżemy, miód, babki, szarlotki, wypieki na drożdżach, kajzerki z masłem, wędliny, majonezy, ketchupy, dużo mleka a połowę obiadów smażą na oleju kujawskim albo na maśle. Tylko, że oprócz tego jedzą też owoce warzywa i nie siedzą ciągle w domu, ale się ruszają - a to do sklepu, a to na spacerek, a to do pracy, a to posprzątają w domu, a to popielą ogródek - proste czynności, ale ruch jest. Moja babcia od dziecka prowadzi taki tryb życia (no może kiedyś nie było tak przetworzonego jedzenia jak teraz, ale teraz jest i babcia z tego korzysta), a ma już prawie 80 lat i poza bolącymi oczami ma się dobrze - nigdy w życiu nie miała grypy, choroby gardła, a przeziębienia to można na palcach policzyć. Druga babcia jeszcze więcej smaży i jest trochę grubsza, ale też więcej się rusza - często jeździ rowerem - i też nic jej nie dolega, a wiek ten sam.

Tak więc... Czy naprawdę trzeba aż tak się poświęcać, żeby żyć bez poważniejszych problemów zdrowotnych? Czy nie wystarczy ograniczyć słodycze (ograniczyć - nie wyeliminować) i fast foody, pić dużo wody, wypić codziennie łyżeczkę tranu, więcej się ruszać i cieszyć się życiem i pysznymi domowymi obiadkami, a resztę albo przynajmniej większość roboty wykona za nas nasz organizm? ) A choróbsko i tak i tak może nas dopaść... Co prawda możemy mu to utrudnić. Ale.. bądźmy szczerzy. Nikt z nas nie będzie żył wiecznie. Przynajmniej nie w tym życiu.

PS A tak z ciekawości, jak Ty się odżywiasz? Masz jakąś ustaloną dietę? Trenujesz? )
PS 2 Dlaczego najlepszym tłuszczem do smażenia jest nierafinowany olej kokosowy? I jakie to ma znaczenie czy smażę na oleju rzepakowym, oliwie, oleju kokosowym, czy smalcu, skoro przy smażeniu w temperaturze 200 stopni i tak przekraczam temperaturę dymienia każdego z nich? I dlaczego smażenie na oliwie jest aż takie niezdrowe? Przecież aż 70% oliwy stanowią tłuszcze jednonienasycone, które z tego co się orientuję są stabilne w wysokich temperaturach.
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23


Ogólnie mimo tego, że urozmaicam dietę smażonymi potrawami (również na oliwie), białym pieczywem, a do śniadanka dorzucę sobie 2 kostki czekolady, to mój tryb życia oceniłbyś jako zdrowy? ) A jeśli powiedziałbym, że do kanapki w drugim śniadaniu lubię sobie dorzucić wędlinę, czy żółty ser albo śledzika w oleju z dodatkiem własnej sałatki majonezowo-śmietankowej z ogórkiem konserwowym, czy np sałatkę z tuńczyka z puszki z ryżem, kukurydzą i majonezem, a obiad na obiad czasem zjeść ruskie pierogi albo kluchy ziemniaczane ze skwarkami? Oczywiście nie codziennie pozwalam sobie na takie rarytasy, ale tak co trzeci dzień lubię poszaleć. D Czasami też gdy mnie najdzie duża ochota, to na mieście zjem sobie kebaba, pizzę, czy hot-doga, ale to raczej sporadycznie, powiedziałbym, że nie częściej niż raz na dwa tygodnie. Czy mimo to mój styl życia można ocenić jako zdrowy?

Co do pieczywa. Szczerze mówiąc to nie wiem czy pieczywo, które spożywam jest robione na zakwasie. Najbardziej smakuje mi chleb żytni (chyba nie jest razowy). Kupuję go w piekarni, gdzie jest wypiekany, więc nie ma na nim etykiety ze składem. Mogę tylko powiedzieć, że jest taki jakby wilgotny, kleisty, trochę jak plastelina. Ostatnio gdy go kupiłem (w wersji krojonej) to ciężko było oderwać jedną kromkę od drugiej, bo były sklejone. Czy pachnie kwasem - ciężko stwierdzić, bo nie wiem za bardzo jak pachnie zakwas. Myślisz, że to może być właśnie chleb na zakwasie? Zrobiłem mu nawet zdjęcie (https://images81.fotosik.pl/1020/05f4dea92a35f266.jpg) . Czy taki chlebek może być podstawowym pieczywem w mojej diecie?
Raz w tej piekarni kupiłem też taką bułkę (https://images81.fotosik.pl/1020/906eb19e586735d7gen.jpg). Niestety jedyne co o niej wiem, to że w nazwie ma "bułka pełnoziarnista" i to, że była przepyszna. Nie widać tego na zdjęciu, ale pod spodem znajdują się ziarna słonecznika. Czy taka bułka myślisz, że jest okej? ;)

A czy pieczywo na drożdżach jest aż takie złe?
» przejdź do wątku

aforndah




Dołączył: 18.03.2018
Posty: 23

Cześć. ;) Mam pytanie. Czy zjedzenie 2-3 kawałków ciasta raz w tygodniu zaszkodzi zdrowiu? Mówię o ciastach słodkich, które w składzie mają białą mąkę, cukier, śmietanę itp. Mam 23 lata, 179cm wzrostu, ważę 65kg i jestem raczej aktywny fizycznie. Tzn... sporo siedzę przed biurkiem, ale też ćwiczę. Moje ćwiczenia wyglądają tak: trening siłowy - dzień przerwy - interwały (sprint na przemian z truchtem) - dzień przerwy - trening siłowy - dzień przerwy - interwały itd. W tygodniu staram się unikać słodyczy, ewentualnie redukuję je do minimum (np 2 kostki czekolady po śniadaniu). Spożywam 5 posiłków dziennie. Piję dużo wody. Codziennie jem owoce i warzywa, białe pieczywo spożywam sporadycznie, zazwyczaj zastępuję je razowym, żytnim nierazowym lub grahamem, ewentualnie jakimś z tych mieszanym z mąką pszenną. Na śniadanie zwykle jem owsiankę z owocami na mleku, jajka, ciemniejsze pieczywko. Chleb smaruję czasem masłem, czasem oliwą, czasem olejem kokosowym. Jem orzechy. Nie stronię od ryb, ale też nie jem ich bardzo często, średnio 1-2 razy w tygodniu zarówno w wersji sushi, jak i wędzonej, smażonej, pieczonej, gotowanej. Inne dania również spożywam w takich postaciach. Smażę na oleju kokosowym, maśle klarowanym, smalcu, czasem na oliwie (np wołowinę, czy rybę). Codziennie spożywam suplement diety omega-3 w kapsułce.
Czy z takim trybem życia, te 2-3 kawałki słodkiego ciasta raz w tygodniu zaszkodzą mi?
» przejdź do wątku