Niestety w zaburzeniach jest tak, że często są nawroty. Przypuszczam jak się teraz czujesz, gdy znowu zaczęłaś wymiotować, ale pamiętaj, że możesz przestać. To przerażające, ale wszystko jest w Twoich rękach. Każda z nas, chora, sama musi zaprzeć się jak osioł, żeby nie wracać do chorobowych nawyków. Żeby nauczyć się zdrowych schematów radzenia sobie ze stresem, problemami, emocjami. Rodzina jest dla nas wsparciem, więc Vesto, nie bój się porozmawiać z mamą. Ona na pewno wie, że w takiej chorobie są nawroty i na pewno będzie Cię wspierać, żebyś wróciła do zdrowia. Nie obwiniaj się dodatkowo, że jesteś dla mamy czy reszty domowników ciężarem, ponieważ to jeszcze bardziej Cię popycha w dół emocjonalny, od którego o krok już do chorobowych zachowań.
Jeżeli nie porozmawiasz z kimś bliskim, to będzie Ci ciężko to znosić.
I pamiętaj proszę, że możesz z tego wyjść! <tuli> Akurat tak się składa, że ja też choruję od trzech lat i powiem Ci, że były różne okresy w moim życiu, łącznie z takim, że leżałam ciągle w łóżku, nie wychodziłam na krok z domu, dręczyły mnie myśli samobójcze i nie widziałam najmniejszego promyka nadziei na to, że będę normalnie funkcjonowała. Dziś wychodzę do ludzi, jestem aktywna fizycznie, chodzę do szkoły (co kiedyś było niemożliwym)mam mężczyznę, który mnie wspiera, mam plany na przyszłość. Zdarzają mi się napady, jeszcze niedawno (wpis z 11-10-09) miałam bardzo duży zjazd nastroju i napad za napadem, przytyłam sporo, ale wiem, że jakbym zaczęła wymiotować, to koło by się zamknęło. I żyję raz z lepszym humorem, raz z gorszym, ale staram się myśleć o tym co mogę jeszcze dobrego i ciekawego zrobić, jak urozmaicić swoje życie, żeby nie popadać w doły prowadzące do nawrotu choroby. Dlatego też życzę Ci, abyś uwierzyła, że możesz pokonać bulimię, że możesz funkcjonować normalnie, że możesz czuć się dobrze i nie wymiotować, ale będzie to wymagało od Ciebie dużo wysiłku. Ale pamiętaj, że warto wygrać walkę o siebie.
» przejdź do wątkuJeżeli nie porozmawiasz z kimś bliskim, to będzie Ci ciężko to znosić.
I pamiętaj proszę, że możesz z tego wyjść! <tuli> Akurat tak się składa, że ja też choruję od trzech lat i powiem Ci, że były różne okresy w moim życiu, łącznie z takim, że leżałam ciągle w łóżku, nie wychodziłam na krok z domu, dręczyły mnie myśli samobójcze i nie widziałam najmniejszego promyka nadziei na to, że będę normalnie funkcjonowała. Dziś wychodzę do ludzi, jestem aktywna fizycznie, chodzę do szkoły (co kiedyś było niemożliwym)mam mężczyznę, który mnie wspiera, mam plany na przyszłość. Zdarzają mi się napady, jeszcze niedawno (wpis z 11-10-09) miałam bardzo duży zjazd nastroju i napad za napadem, przytyłam sporo, ale wiem, że jakbym zaczęła wymiotować, to koło by się zamknęło. I żyję raz z lepszym humorem, raz z gorszym, ale staram się myśleć o tym co mogę jeszcze dobrego i ciekawego zrobić, jak urozmaicić swoje życie, żeby nie popadać w doły prowadzące do nawrotu choroby. Dlatego też życzę Ci, abyś uwierzyła, że możesz pokonać bulimię, że możesz funkcjonować normalnie, że możesz czuć się dobrze i nie wymiotować, ale będzie to wymagało od Ciebie dużo wysiłku. Ale pamiętaj, że warto wygrać walkę o siebie.
















Konkurs. Wygraj zestaw wartościowych olejów!